Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

O miłości bardziej poruszającej niż ta z dramatu Szekspira

wtorek, 7 maja 2013

lubimyczytac.pl
autor: Joseph Bedier
tytuł: Dzieje Tristana i Izoldy
tytuł oryginału: Le roman de Tristan et Iseult
przekład: Tadeusz Żeleński (Boy)
wydawnictwo: PIW
miejsce: Warszawa
rok: 1982
stron: 120
źródło: z półki
Kiedy po raz ostatni miałam w ręku Romeo i Julię sądziłam, że jest to jedna z najpiękniejszych literackich historii miłosnych. Zdanie zmieniałam jednak pod wpływem pozycji, o której właśnie piszę. Wreszcie znalazłam czas na przeczytanie "Dziejów Tristana i Izoldy" i nadal nie wiem jak to się stało, że sięgnęłam po nie dopiero teraz skoro książka już od kilku miesięcy leżała na półce.

Tekst poprzedził wstęp Tadeusza Boy-Żeleńskiego, w którym poznałam trudności jakie autor napotkał, próbując odtworzyć prastary mit, będąc podstawą opowieści, a jednocześnie przygotowałam się, że historia będzie prosta, może i przewidywalna ale jednocześnie poruszająca. A jak było naprawdę?

Początkowo przeniosłam się do odległej przeszłości, czasów pięknych strojów, dworskich manier i przepięknego języka, który ubóstwiam w literaturze. Poznałam tam historię Tristana - mężnego mężczyzny, który będąc wasalem króla Marka postanowił znaleźć mu na wybrankę serca kobietę, do której należał złoty włos przyniesionym przez ptaka oraz Izoldy - złotowłosej przepięknej panny, która oddana miała zostać temu, kto pokona smoka. Walka, próba oszustwa, nienawiść i miłość - ocean uczuć, wydarzeń. Losy dwojga bohaterów powinny pójść wtedy dwoma oddzielnymi torami: ona poślubiona królowi Markowi, on - spełniający obowiązki wasala, oddany władzy króla i królowej. Na ich nieszczęście podczas drogi powrotnej wypili miłosny eliksir przeznaczony dla młodej pary - tak silny, iż wbrew wszelkim prawom ziemskim i niebieskich pragnęli tylko siebie. Jednakże nie wiedzieli jeszcze wtedy jaki piekło udręk czeka ich, niewolników miłości.

Joseph Bedier stworzył, a właściwie przypomniał swoisty archetyp nieszczęśliwej miłości - uczucia, które istnieje bez względu na wolę człowieka i na fakt, iż właściwie go nie powinno być. Postacie bohaterów opierały się na charakterystyce ich emocji, motywów postępowania i działań, ograniczając wygląd do niezbędnego minimum. Dzięki temu opowieść to niezwykłe stadium wnętrza człowieka, przedstawiający  szeroki wachlarz uczuć, działań. Znalazłam tam i zdradę, nienawiść, próżność, oszustwa, intrygi jak i przywiązanie, braterstwo, zaufanie, wierność. Czytając kolejne strony "Dziejów Tristana i Izoldy" poczułam w stosunku do nich (bohaterów) szczególne przywiązanie - solidaryzowałam się z nimi, czując, że niezależnie od tego co czynią, robią to z przymusu jaki narzucił im eliksir, nieudolnie próbując z nim walczyć.

I tak uczciwie mówić pokochałam ten utwór, raptem 100 stron a sprawiły, że nie potrafię przestać o nich myśleć.

3 komentarze:

  1. Czytałam kilkukrotnie, wspaniała opowieść:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie zgadzam się z tytułem posta:) Ta historia jest o czymś wartościowym, natomiast opowieść o Romeo i Julii nigdy mnie nie poruszała w żaden sposób.
    P.S. Twój blog ma ciekawą szatę graficzną. Nie natrafiłam do tej pory na identyczną:)
    POZDRAWIAM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szablon jest standardowy jedyne co to pobawiłam się w ustawieniach zaawansowanych. niestety własnej grafiki tworzyć nie potrafię :D

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania