Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

"Francuska oberża" Julia Stagg

poniedziałek, 24 czerwca 2013

lubimyczytac.pl
autor: Julia Stagg
tytuł: Francuska oberża
tytuł oryginału.: Auberge
przekład: Magdalena Słysz
wydawnictwo: Świat Książki
miejsce: Warszawa
rok: 2001
stron: 255
źródło: wypożyczona z biblioteki
Jako, że mój mózg po sesji odmawiał mi posłuszeństwa a jednocześnie domagał się pilnie dawki literatury spędziłam kilkanaście minut buszując między półkami biblioteki, szukając książki, która spełniłaby jednocześnie dwa wymagania. Idealna lektura powinna być: lekka i mająca państwo-miasto w nazwie (ze względu na wyzwanie u Ejotka - link dostępny w grafice "Pod hasłem"). Francuska oberża, jak uznałam, spełniała oba warunki.

Początkowo miałam bardzo pozytywne odczucia. Już po pierwszym zdaniu poczułam, że trafiam w sam środek akcji:
"Sprzedana? Jak to sprzedana?" Josette poprawiła okulary na nosie [...] i spojrzała z przejęciem na źródło najbardziej sensacyjnej wieści, jaka dotarła do mieszkańców gminy Fogas od czasu...
Każda z kolejnych stron przedstawiała liczne postacie i skomplikowane relacje pomiędzy nimi, odwołując się wielokrotnie do historii z przeszłości i muszę przyznać, że nawet kończąc czytać gubiłam się pomiędzy nimi. Mimo to udało mi się zauważyć, że wylądowałam w małym francuskim miasteczku, do którego, o zgrozo!, przeprowadzają się Brytyjczycy i co gorsza, chcą tam prowadzić restaurację. Warto tutaj wspomnieć, że zasadniczo Francuzi nie przepadają za mieszkańcami Wyspy, co objawia się także niechęcią do używania j. angielskiego. Na nieszczęście przyjezdnych, na oberżę liczył mer (ktoś w rodzaju przewodniczącego rady gminy u nas) i nie zamierzał poddać się bez walki.
"Przecież gmina nie może pozwolić, żeby mer i jego poplecznicy przejęli oberżę! [...] A tak nowi właściciele będę mieli przynajmniej szansę".
W międzyczasie poznajemy kolejnych bohaterów i przeplatające się wzajemnie wątki mieszkańców oraz jednego szczególnego bohatera, którego idei stworzenia nie rozumiem nadal.

W stosunku do powieści mam mieszane uczucia. Próbowałam znaleźć jakieś informacje o autorce, które pomogły mi w ocenie (jak nic hermeneutyka poznawcza, taki żarcik studentki), niestety nie znalazłam nic konkretnego (albo źle szukałam). Czytało się ją bardzo lekko, trudno mi było przez te 2-3h zająć się czymkolwiek innym, fabuła rozwijała się dynamicznie i nieszczególnie przeszkadzało mi to, że od początku można było spodziewać się jak się skończy :) Nowe fakty, informacje dodawały lekturze pikanterii i cały czas mocno kibicowałam przyjezdnym. Największy zawód spotkał mnie na samym końcu. Pewne wątki zostały nierozwiązane, zakończenie spadło tak nagle, że nawet nie zauważyłam, aby to już miał być koniec, a tego bardzo nie lubię. Książka to pewna całość, z początkiem i końcem!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

4 komentarze:

  1. No nie wiem , uwielbiam wszystko związane z Francją ale tej książki chyba nie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam na nią ochotę, teraz się zastanowię czy warto po nią sięgać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest najgorsza, głównie do jej zakończenia mam drobne zastrzeżenia :)

      Usuń
  3. Może kiedyś się na nią skuszę:)

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania