Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Christiane F.: My, dzieci z dworca Zoo

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

lubimyczytac.pl
autor: Christiane F.
tytuł: My, dzieci z dworca Zoo
tytuł oryginału: Wir Kinder vom Bahnhof Zoo
przekład: Ryszard Turczyn
wydawnictwo: Iskry
miejsce: Warszawa
rok: 1987
stron: 222
źródło: wypożyczona z biblioteki
Rodzice - osoby tak ważne w naszym życiu, a często tak bardzo niedoceniane. Kiedy sięgam pamięcią wstecz widzę siebie chodzącą do szkoły, po szkole zaglądającą do książek, czasem pomagająca w pracach domowych. Ot taka zwykła rodzina. Bywało lepiej, gorzej, ale zawsze szło do przodu.


Jednak aby zrozumieć jak wiele zyskało się mając normalną rodzinę czasem trzeba porównać ją z innymi, w których strat dzieci to piekło na ziemi. W takiej rodzinie wychowała się Christiane bohaterka powieści. Historii prawdziwej, która jak wskazuje sam początek skończyła się wyrokiem w zawieszeniu za narkomanię. 

A jakie były początki? Mała dziewczynka, wychowująca się na wsi, razem z rodzicami i siostrą przeprowadziła się do Berlina. Dom utrzymuje z pensji matka. Ojciec natomiast czuje się niespełniony, a za wszystko obwinia rodzinę i wpadkę żony. Przed znajomymi udaje, że to jego siostra i siostrzenice, by tak jak oni czuć się kawalerem, pnącym się po drabinie awansów. Spędzając jednak czas samotnie z rodziną bije dzieci za najmniejsze przewinienie, by były idealnie ułożone i daleko w życiu zaszły. Ambicje przelane na dzieci stają ich zmorą. Christiane uważa, że zachowanie ojca jest normalne, takie jak u innych. Sama natomiast postanawia być twardą. Już w wieku 8 lat sieje postrach wśród rówieśników, z czasem zaczynają się drobne kradzieże w supermarketach. Nikt z pośród dorosłych nie interesuję się dziećmi, mieszkającymi w bloku. Co więcej, wszystko jest dla nich zakazane, więc jedyną zabawą staję się robienie na przekór dozorcy. Z czasem rodzice się rozwodzą, siostra zostaje z ojcem a Christiane z matką i jej przyjacielem; trafia do gimnazjum, gdzie pragnie dostać się do paczki najpopularniejszych. A droga do tego wiedzie przez alkohol, haszysz, LCD... Dzień po dniu wpadała w coraz większe bagno. Nie zauważywszy nawet kiedy dotarła tak daleko, że nie sposób było wrócić. Miała wtedy niecałe 14 lat
To było 18 kwietnia 1976 r., na miesiąc przed moimi czternastymi urodzinami. Tej dat nigdy nie zapomnę. /s. 59
Wtedy po raz pierwszy sięgnęła po heroinę i w rezultacie sięgnęła dna, którego naturalną koleją rzeczy stało się stałe przebywanie na dworcu Zoo, i zdobywanie pieniędzy na narkotyki za wszelką cenę... Każdego dnia tłumaczyła sobie, że to nie uzależnienie, próbowała przestać, pójść na odwyk, jednak dlaczego było to niewytaczające?

Retrospekcyjna opowieść bohaterki przerywana zostaje wypowiedziami postronnych osób jak wspomnienia matki, która próbując dać dziecku wygody, których nigdy nie miała, nie zauważyła, że traci córkę; czy lekarzy, policjantów. Najtrudniejsze w niej staje się to, iż jest prawdziwa. Z tego też powodu powtarzające się określenia czy momentami nużące opisy starałam się ignorować. Opowieść Christiane jest niezwykle długa, a czasami miałam wręcz wrażenie, że moralizatorska. Ocena wydarzeń, własnego i cudzego zachowania, społeczeństwa była bardzo dojrzała. Nieco niepasująca do nastolatki. Bohaterka zawsze próbowała się usprawiedliwiać, jednak któż z nas tego unika?

Lektura nie należy do najambitniejszych, jednak myślę, że przydałaby się profilaktycznie gimnazjalistom by zrozumieli w jakie bagno można wpaść zaczynając od marihuany.. W tym przypadku w zupełności broni się swoją autentycznością i tym, iż pomimo rozgrywającej się akcji pod koniec lat '70 ubiegłego wieku wydarzenia są nadal aktualne. A My, dzieci z dworca Zoo wprawiły mnie w szczere zdumienie, jak wcześnie można zakończyć szanse na lepszą przyszłość.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

25 komentarzy:

  1. oj pamiętam jak czytałam tą książkę będąc w liceum i wtedy myślałam o tych młodych ludziach, jak sobie życie spartaczyli

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam na początku liceum i mówiłam, że nigdy nie wtopię w to gówno... mi się udało, ale niestety, wielu jest takich, co zaczynali od maryśki, a dzisiaj... szkoda gadać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym się na nią skusiła, może nie jest wielce ambitna, ale warto poświęcić jej swoją uwagę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. W jej przypadku prawdziwość przeważa nad stylem pisania ;)

      Usuń
  4. A jakże! Ja jednak uważam, że jest to bardzo ambitna lektura. Czytałam już ją dwa razy i za niedługo będę i trzeci, zawsze na niej płaczę. Myślę, że jest to niezła przestroga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę czytałam już w gimnazjum i od razu ją pokochałam, a film, który jest świetnie zrobiony, oglądałam już chyba z 5 razy. Dzięki niemu zaczęłam słuchać Davida Bowie. Jest coś niezwykłego w tych mrocznych klimatach ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka jest bardzo poruszająca. Pomimo iż czytałam ją kilka lat tenu nadal wywołuje u mnie wielkie uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja czytałam tę książkę w gimnazjum, choć już w podstawówce oglądałam film. Książka niebywale mnie zachwyciła, a film obejrzałam chyba z 15 razy. Ponadczasowa historia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. kultowa pozycja, ta oraz "Pamiętnik narkomanki". Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie książki powinny być lekturami obowiązkowymi w szkole. Mogłyby czegoś nauczyć! :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam już dawno temu, ale zachęcilas mnie żebym sobie odświeżyła pamięć i jeszcze raz przeczytała ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam, ale kiedyś na pewno przeczytam :)
    Zapraszam: pieknekosmetyki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Strasznie mi zależy, żeby przeczytać tę książkę; nie mogę wygospodarować na nią czasu, z tej tematyki znam tylko "Pamiętnik narkomanki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem noszę książkę ze sobą w torebce i w wolnej chwili czytam.

      Usuń
  13. Czytałam tę książkę chyba z dwadzieścia lat temu, zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak to się stało, że mam tyle zaległości, że nawet nie uchwyciłam momentu zmiany grafiki?! Pięknie ! :):* "My dzieci z dworca zoo" i podobne były moją klasyk lekturą jakieś 10 lat temu, kiedy chciałam dokładnie zrozumieć, co pociąga ludzi w narkotykach i co takiego trzyma ich przy sobie tak mocno.. Sądzę, że każdy powinien złapać na taką lekturę, bo nie wierzę, że ktoś przeszedłby obojętnie.. albo inaczej, że ktoś zacząłby brać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie pamiętam, czy czytałam tę książkę, ale chyba nie. Wprawdzie mam ją u siebie na półce, ale jakoś tak się składa, że ciągle sięgam po aktualne nowości a starsze egzemplarze leżą i czekają na lepsze czasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię sięgać właśnie po starsze pozycje.

      Usuń
  16. Oj głośna to była książka. Nigdy jej nie przeczytałam, ale pamiętam, że ona i "Pamiętnik narkomanki" były niemal obowiązkową lekturą w mojej szkole...

    OdpowiedzUsuń
  17. Na pewno przeczytam ;) Pozdrawiam i zapraszam do mnie.
    ksiazkoteka.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Książki nigdy nie przeczytałam choć zawsze planowałam... W sumie sama nie wiem dlaczego... Dziś chyba mniej już mnie do niej ciągnię choć z zainteresowaniem przeczytałam Twoją recenzję :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Od dawna poszukuję tej książki, niestety nie jestem na dobrym tropie. Muszę ją w końcu jakoś zdobyć.!

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam ta książkę bardzo dawno jeszcze chyba w gimnazjum. Mi osobiście bardzo się podoba choć dotyczyła trudnego tematu bardzo się w nią wciągnęłam. Po kilku latach powróciłam do niej i przeczytałam ją jeszcze raz.:)

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania