Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Lauren Beukes: Zoo City| Oryginalna powieść urban fanatasty z kryminałem w tle

środa, 28 sierpnia 2013

lubimyczytac.pl
autor: Lauren Beukes
tytuł: Zoo Citytytuł oryginału: Zoo City
przekład: Katarzyna Karłowska
wydawnictwo: Rebis
miejsce: Poznań
rok: 2012
stron: 380
źródło: wygrana w konkursie
Zoo City leży na mojej półce od dłuższego czasu. Przeczytałam ją raz i odłożyłam. Nie czułam o co w niej chodzi, nie rozumiałam dlaczego ją się poleca.. Po drugiej lekturze coś załapałam, a ze względu na ilość woluminów w między czasie wiem jak się ma reklama do treści; a właściwie to jak się nie ma;)

Na okładce doczytałam:
...to doskonała powieść urban fantasty, z elementami thrillera SF i magii, ballada na cześć fantastycznego Johanensburga.
Okładka... Tak, ona mnie urzekła. Wystarczy bliżej się przyjrzeć by dostrzec zwierzęta, wieżowce, i inne elementy wbudowane w każdą z liter tytułu. Okazuje się jednak, iż nie tylko na mnie tak zadziałała. W 2010 r. wyróżniono ją za grafikę, a rok później powieść została laureatką Arthur C. Clarke Award.

Pomysł na powieść jest niezwykle oryginalny, pod czym sama się podpisuję. Zoo City to coś w rodzaju slumsów RPA, dzielnicy w której żyją zoolusi: ludzie w asymbiotycznej relacji z różnymi zwierzętami. Leniwiec, mrówkojad, wróbel, hiena i inne pojawiają się przy nich w momencie popełnienia groźnych przestępstw. W wyniku działania nieznanej magii przynoszą ze sobą pewne umiejętności, z których może korzystać ich właściciel. Zoolusi należą jednak do marginesu społeczeństwa; na innych kontynentach poddawani się licznym badaniom eksperymentalnym, tutaj jednak szkoda na to pieniędzy. Jedyne co im pozostaje to strach przed Cofką, która zabija człowieka gdy umiera ich zwierzę.

Zinzi December jest zooluską - na plecach dźwiga Leniwca - specjalizuje się w odnajdywaniu zaginionych przedmiotów. Kiedy jednak pragnie oddać zgubę właścicielce, okazuje się, iż ktoś ją zabił. W tym samym momencie otrzymuje propozycję odnalezienia sławnej gwiazdy muzyki i trafia w świat, z którym nie chciała by mieć do czynienia.
By spełnić oczekiwania pracodawców musi zmierzyć się z Poprzednim Życiem, strasznym muti i Cofką, która pojawia się zbyt często...

Nietypowa fabuła, umiejscowiona w Johanensburgu w RPA, przypomina czary ze starych opowieści, gdzie za zbrodnie czeka kara już za życia; znak odróżniający od innych. To pradawna magia, której oblicza pozostają niezbadane.

Postać Zinzi z początkowo niezwykłej stawała się jednak z czasem dość rozmazana. Nieco histeryczna, zagubiona, cudem, ratująca się z opresji. Nie intrygowała sama w sobie. Bardziej zaskakiwała kwestia zwierząt, muti, walki z przeznaczeniem. Z czasem wysunęły się one na czoło opowieści.

Z pośród wielu wątków mnie najbardziej zainteresował ten kryminalny; część go poprzedzająca nie rzucała na kolana, a przy momentami topornym języku, potrafiła zniechęcać. Dopiero zabójstwo klientki i pełna akcji kontynuacja związana z Odi pchnęła fabułę do przodu.

Zwalniała jedynie przy wątkach pobocznych, jak dla mnie z niższej półki. Totalny misz-masz: słaba historia miłosna, wątek uchodźców, oszukiwanie ludzi przez e-maile, prawdziwe oblicze przemysłu muzycznego. Wiele pomysłów jak na jedną pozycję, w efekcie jedynie zaznaczonych, choć same mogłyby tworzyć całą opowieść.

A co najciekawsze, powieści bym nikomu nie oddała. Nie jest dobra, ale jest tak oryginalna i ma taką świetną okładkę, że wystarczy, iż będzie leżeć na półce bym była usatysfakcjonowana. 

16 komentarzy:

  1. Jestem na ok. 100 stronie, na razie mi się bardzo podoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię, kiedy wątki poboczne tworzą sympatyczny, ale niezorganizowany misz-masz. Wtedy tracą na wartości. Szkoda, że nie zostały rozwinięte bardziej i ładnie ze sobą połączone, ale mimo to zainteresowałaś mnie bardzo tą powieścią. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie lubię tego gatunku, więc tym razem się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Obawiam się, że to nie moje rejony, ale widzę, że Ty też potrzebowałaś dwóch podejść zanim Ci się spodobała ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że z wiekiem inny typ literatury mi się podoba ;)

      Usuń
  5. Ciekawi mnie wspomniana przez Ciebie mieszanka! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomysł rzeczywiście całkiem oryginalny, a okładka i do mnie przemawia :)Może ma kilka wad, ale jak będę miała okazję przeczytać, to czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak mi wpadnie w ręce, to dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się podsumowanie - to, że nie ukrywasz, iż książka nie jest dziełem sztuki, ale chcesz ją mieć choćby ze względu na piękną okładkę. :)

    Osobiście jestem przeczulona na punkcie języka i skoro w tej powieści jest on toporny, to dla mnie duży minus. Niemniej sam pomysł jest tak wyjątkowy... ech, sama nie wiem, czy chcę, czy nie chcę jej czytać. :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Powieść urban fantasy - to mnie zaintrygowałaś :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oprócz świetnej okładki to nie widzę powodów do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka faktycznie bardzo interesująca, ale treść nie z mojej bajki.

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania