Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Stephen King: To

piątek, 23 sierpnia 2013

lubimyczytac.pl
autor: Stephen King
tytuł: To
tytuł oryginału: It
przekład: Robert Lipski
wydawnictwo: Albatros
miejsce: Warszawa
rok: 2009
stron: 1104
źródło: wypożyczona z biblioteki
Blisko miesiąc temu miałam randkę w ciemno ze Stephen'em Kingiem. Wtedy padło na Rękę Mistrza, o której pisałam tutaj, i przyznam, że spotkanie wypadło cudownie. Praktycznie bez większych potknięć czy niedomówień; byłam nim mocno oczarowana. Skoro pierwszy raz był jak z bajki, dlaczego by nie umówić się na powtórkę? Niestety, biblioteczna, przerzedzona półka w okolicach jego nazwiska sugerowała, że ciężko z terminami, ale.. wśród tych niewielu zauważyłam To i przypomniała mi się zachęta Katarzyny K. ze Skrztaowiska. W komentarzu pod recenzją Ręki Mistrza  napisała:
Zawsze staram się ludziom wrzucić kobyłę "To", moją ulubioną książkę Kinga:)
Wybrałam więc z regału gruby tom ze strasznie małą czcionką i brakiem marginesu i cicho liczyłam, że nie będę żałowała.Wszyscy, którzy mieli okazję na nią zerknąć w trakcie mojego czytania potwierdzali, że nawet nie tknęli by tak maleńkiej czcionki. Ja jednak miałam przebłysk rozsądku, który podpowiadał, że książki z 2 tys. stron i większej książki niewielu by chciało zgłębiać...

Po lekturze Ręki Mistrza bardzo polubiłam się (wiem jak to zabrzmi, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy) z horrorem w wykonaniu Kinga. Dawka strachu jaką wtedy otrzymałam okazała się jedynie szczyptą w porównaniu z rzeczywistością stworzoną w To. Gotowi na długie noce (bądź dnie, w zależności od ulubionej pory czytelniczej)strachu?
W Derry zalęgło się zło - bezimienne i przerażające /okładka
Dokładnie, w Derry coś się zalęgło. W małej miejscowości, niczym nie wyróżniającej się spośród innych pojawiło się To. Dorośli zwykli twierdzić, że to głupia gadanina, a ich dzieci porywa jakiś sadystyczny pedofil, jednak dzieci czuły, że To jest. Dlaczego akurat dzieci? A który dorosły nie utracił wiary na rzecz realistycznego porządku świata i byłby gotowy do tego uwierzyć dziecku, któremu mogło się coś przewidzieć? No właśnie...

King długo drażnił mnie jako czytelnika, pisząc:
Z tego, co wiem, koszmar, który nie miał się zakończyć przez całe dwadzieścia osiem lat (jeżeli w ogóle się zakończył) [...] I wyszedł. Billy nie zobaczył go już nigdy więcej. /s.13,21
Powiem więcej, strasznie mnie irytował tym, że wie jak wszystko się skończy i od samego początku jasno o tym informując. A co gorsza tytułując rozdziały i podrozdziały zbyt jasno informujące jak skończy się dany epizod (moja mała rada - nie czytajcie ich). Z jednej strony doprowadzało mnie to do szału, ale kiedy chwilę się nad tym zastanawiałam, czułam, że to przez to nie mogę się od niej oderwać. Punkt dla pana, panie King!

Kiedy już minęłam pierwsze zarysy historii sprzed 28 lat przed oczami widziałam klauna z balonami, który wabił dzieci, by... no właśnie po co?
Pływają, George, i kiedy znajdziesz się tu na dole ze mną, ty też będziesz pływał... /s.26
Jak można się domyślić, w głosie klauna nie było życzliwości. Po blisko 30 latach siedem dorosłych osób postanawia wrócić do Derry, gdzie wzywa ich złożona w dzieciństwie obietnica. Mimo, że ich rodziny wyśmiewają wartość dziecięcego słowa; oni bez wahania powracają do miasteczka strachu. Ich dzieciństwo było inne, poznali To i teraz kiedy To powraca, nadszedł czas by i oni ponownie stanęli do walki, cokolwiek miałoby to oznaczać. No właśnie, po upływie tak wielu lat praktycznie żadne z nich nie pamięta co tak właściwie się stało. Wiedzą jednak, że To w jakiś sposób zostało pokonane i intuicja, instynkt podpowiadają im, iż teraz nadszedł czas by wrócić na stare śmiecie. Powrót nie należy do najłatwiejszych; jedno z nich postanawia się wyłamać, jedno ryzykuje życie powrotem do Derry.

Decyzję podjął Mike. To on wszystkie lata poświęcił by dostrzec cykliczną działalność Tego i dociec skąd się pojawiło i w jakim celu. Obserwując miasteczko, które ponownie pogrążało się w chaosie podjął jedyną słuszną decyzję; zadzwonił do Stana, Richa, Billy'ego, Eddi'ego, Bena, Beverly. Każde z nich podjęło właściwą według ich samych decyzję. Nie spodziewali się tego, że przyjdzie im zmierzyć się z ludźmi znajomymi z dzieciństwa i z samym To pod wieloma postaciami. Okazało się, że To bez problemów zawładnęło sercem tych, którzy byli skłonni do zła.

Na tak wielu stronicach powieści King zawarł całą rzeczywistość Derry. Sięgnął daleko w prehistorię by w odpowiednim momencie ujawnić przyczyny stanu rzeczy, a w trakcie zręcznie manipulował przestrzenią dwóch cyklów. Umiejętne przeplatania wydarzeń lat dziecinnych i dorosłych kręgu Frajerów nie sprawiały kłopotów, a wręcz przeciwnie napędzały tempo akcji, ujawniając kolejne wspomnienia z tamtego dnia.

Długi okres budowania napięcia i stosunkowo krótkie zakończenie akcji to cechy, jakie dostrzegam w obu horrorach. To przeraziło mnie jednak zdecydowanie bardziej niż poprzednia lektura. Zapewne miało to związek z jej grubością i faktem, że jak się rozpędziłam za bardzo zamykałam książkę nocą. A w sposób szczególny z ilością szczegółów i skalą okrucieństwa jaką można zaprezentować na tak wielu stronach. Pamiętajmy, że do walki stanęły dzieci i To zabijało dzieci - a jak dla mnie krzywda najmniejszych rani najsilniej. W dodatku To przyjmowało wiele postaci, znanych z filmów i opowieści grozy; samo czytanie o nich plus zbyt mocna wyobraźnia dawały mi się mocno we znaki.

W powieści Stephena Kinga zauważyłam, że irytujący mnie nawyk ujawniania pewnych elementów akcji z czasem przestałam dostrzegać. Tak bardzo wpasował się w rozgrywającą fabułę, iż stał się z nią nierozłączny. Podobnie jak i szóstka dorosłych, spośród których każdy był bardzo wyrazisty - szczególnie pod względem wyglądu, pochodzenia, stylu bycia. Z każdym kolejnym rozdziałem ich postacie stawały się coraz mocniej zarysowane, nie sposób było ich ze sobą pomylić. Byli Frajerami, którzy mieli to czego nie mało To (jakbym słyszała prof. Dumbledore'a z Harry'ego Pottera).

Przyznam, że niezwykle intrygująca historia wciągnęła mnie na kilka długich dni i wieczorów. Utwierdziła mnie w przekonaniu, że czas na bardziej regularne spotkania z Kingiem; zachęciła do horroru - gatunku przez długi czas będącego dla mnie czarną plamą. Chciałabym napisać jeszcze więcej o tym jak bardzo zaintrygowała mnie powieść, ale myślę, iż trzeba poczuć po prostu na własnej skórze.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

29 komentarzy:

  1. Najstarsze książki Kinga to były typowe horrory, w późniejszych niestety było coraz mniej grozy a więcej psychologii i socjologii. Nie powiem żeby mi się nie podobały,ale wolałam horrory.

    OdpowiedzUsuń
  2. Awww, cieszę się niezmiernie, że sięgnęłaś po "To", a jeszcze bardziej, że Ci się spodobało!:) No tak, długie rozwijanie fabuły przez Kinga może być irytujące i doprowadzające do zniecierpliwienia, ale później pisarz to rekompensuje. A najbardziej napięcie u mnie podnosiło przeplatanie przeszłości z teraźniejszością już pod koniec lektury, wtedy przewracałam kartki jak szalona.

    To jaka następna książka na celowniku? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę o "Zielonej Mili", której nie widziałam nawet ekranizacji, a ciągle ktoś o niej wspomina. Po za tym zdaję się na intuicję :)

      Usuń
  3. boje sie klaunow wiec MUSZE przeczytac TO:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja go znam jedynie z "Zielonej mili" i choć od dawna zabieram się za jakiś jego kryminał, to teraz zdecydowałam się jednak na poradnik dla pisarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszędzie słyszę same plusy o Kingu, a tu kolejna pochlebna recenzja... W końcu sięgnę po jego książkę i chyba zacznę od "To" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. King to mistrz słowa, nie znam autora, który by wręcz wylewał słowami. King to także mistrz napięcia, strachu, a jego horrory pamięta się latami! Do tej pory przeczytałam 5 książek autora, także też jestem na początku ścieżki, ale jestem zachwycona. Na półce czekają dwa kolejne tytuły tego autora! Chociaż w moich wersjach druk jest normalny, nie przepadam za małą czcionką męczy oczy, z którymi i tak miewam już niestety problemy.
    Pozdrawiam
    http://ksiazkowa-fantazja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Do książek Kinga nie trzeba mnie specjalnie przekonywać. Kupuję w ciemno! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę w końcu poznać twórczość Kinga ! (: O "To" słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. z Kingiem mam różnie- raz mnie zawodzi, innym razem zachwyca, zobaczymy jak będzie w tym przypadku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kinga lubię od lat. Chętnie sięgam po jego książki. Akurat tej nie miałam jeszcze okazji czytać, więc będzie co robić w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najbardziej lubię KInga właśnie w horrorach - nie mogę się doczekać na kontynuację Lśnienia!
    "TO" jeszcze przede mną, oby dostarczyło mi takich wrażeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe. Ja zaczynam się coraz bardziej wkręcać w jego twórczość.

      Usuń
  12. Bardzo lubię twórczość Kinga, choć jeszcze wiele mam do nadrobienia, w tym również "TO", choć pewnie na tę książkę musiałabym znaleźć sporo wolnego czasu, patrząc na to, jakim tomiszczem jest :) Ale skoro warto, to nic, tylko czytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Od dawna przymierzam się do Kinga choć ciągle brak mi odwagi ;-) Póki co czytałam tylko Dallas 63 a chciałabym poznać inne strony autora. To to jeden z tytułów na które poluję choć pewnie szybciej zabiorę się za ... Smętarz zwierzaków?.... nigdy nie zapamiętam jak się "prawidłowo" pisze ten tytuł ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo zachęcająca recenzja :) Przy najbliższej okazji spytam w bibliotece o tą książkę, to będzie moje pierwsze spotkanie z twórczością Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja z Kinga jeszcze nic nie czytałam! Obiecuję sobie od dawna, że to zmienię, ale tyleee książek jest po drodze, że nic mi z tego nie wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że warto przeczytać taką kobyłkę. Ciągle obiecuję sobie, że sięgnę po Kinga, ale wciąż odkładam to na później. Dokończę co mam na półce i biorę się za jego słynną i wychwalaną twórczość. Muszę sprawdzić czy jest taki dobry jak wszyscy twierdzą : )

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam za sobą na razie lekturę jednej powieści Kinga i już rozumiem, czemu są takie osławione :) Na pewno sięgnę po inne książki jego autorstwa - "To" zapowiada się interesująco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym osławione bym uważała. To nie to samo co słynny :)

      Usuń
  18. To cieszę się, że tak Ci się podobała. Ja jeszcze o niej nie słyszałam, ale jak będę miała sporo wolnego czasu to się za nią zabiorę;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Do tej pory czytałam Kinga jedynie ,,Dallas 63'' i ,,Joyland'', ale przyznam, że nie piałam jakoś z zachwytu, gdyż liczyłam na porażający horror a dostałam powieść obyczajową. Mam nadzieję, że w przypadku ,,To'' będzie inaczej, że trochę mnie zaniepokoi a nawet wzbudzi strach. W każdym razie zaryzykuje.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie czytam zbyt często książek Kinga. Lubię je, ale mam często wrażenie, że King wie co napisać.. realizuje dany pomysł, ale jak przychodzi finał to traci zapał i książki stają się dziwnie nie prawdopodobne... :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Tej akurat książki Kinga nie czytałam. Moje ulubione to "Dolores Claiborne", "Smętarz dla zwierzaków" oraz bardzo straszna "Misery" :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wstyd mi się przyznać, ja Kinga oglądam ale jeszcze nie czytałem, pora to chyba zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zastanowię się na wyzwaniem ,,Świat Stephena Kinga". Póki co chyba zdecyduję się na ,,Rękę Mistrza".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że zgodzę się z jednym ze wcześniejszych komentarzy. W "Ręce Mistrza" jest więcej psychologii, a "To" jako starsze stażem bardziej straszne.

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania