Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Yann Martel: Życie Pi

niedziela, 25 sierpnia 2013


lubimyczytac.pl
autor: Yann Martel
tytuł: Życie Pi
tytuł oryginału: Life of Pi
przekład: Zbigniew Batko
wydawnictwo: Znak
miejsce: Kraków
rok: 2003
stron: 344
źródło: wypożyczona z biblioteki
Będąc w tej sprawie szczery: to nie z ateistami miałem problem, ale z agnostykami. Wątpliwości są konstruktywne tylko przez jakiś czas. [...] Musimy to jednak przezwyciężać. Wybierać zwątpienie jako filozofię życia to tak, jak wybierać bezruch jako sposób przemieszczania się w przestrzeni. /s.46
To słowa Piscine Molitor Patel, chłopca, który znienawidził swoje imię, w wymowie za bardzo przypominające pissing. I w rezultacie w nowej szkole przedstawiał się jako Pi Patel, dodając dla utrwalenia π=3,14. 

Jednak nim przejdziemy do sedna historii jego życia należy zrobić, tak jak i on, mały przystanek w Zoo, miejscu szczęścia i spokoju zwierząt. W tych słowach nie ma ani krzty ironii czy złośliwości. Dla stworzeń różnych rozmiarów czym złym czym złym może być klatka w której stale dostaje jedzenie, nie troszcząc się o nie; śpi w spokoju nie obawiając się zagrożenia? Czasem nawet w ramach rozrywki może uderzyć w klatkę by podkreślić swoją własność i znudzonym wzrokiem obserwować jaki wzbudza to radość dwunogich istot.
Wiem, że ogrody nie cieszą się dziś dobrą sławą. Podobnie jest z religią. W obu przypadkach zaszkodziły im pewne złudzenia co do istoty wolności./s.37
Intensywne rozmyślania nad zwierzętami i religią nastoletniemu Pi przerwała burza polityczna w Indiach. Jego ojciec zdecydował sprzedać zwierzęta z Zoo i wraz z rodziną przeprowadzić do Kanady. Dziś cieszyłby się z możliwości zamieszkania tam z rodziną, jednak nie była ona mu dana. Statek zatonął, a on pozostał na szalupie z hieną, zebrą, orangutanem i tygrysem belgijskim. Czas stanął w miejscu. Pozostało mu wskrzesić w sobie resztki siły i przeżyć. Nastolatek i 4 dzikie zwierzęta na szalejącym oceanie. Walka na czyny i myśli. Pi znał prawa rządzące wśród zwierząt, tym razem przyszło mu je wykorzystać w praktyce...

Sięgając po Życie Pi wiedziałam jakie zainteresowanie wzbudza zarówno w wersji książkowej jak i jej ekranizacji. Zwróciłam także uwagę na Nagrodę Bookera 2002, chociaż wtedy jeszcze nie wiedziałam nawet za co zostaje przyznawana (ignorancja!).

Rozpoczynając lekturę byłam szczerze przekonana, iż historia jest prawdziwa. Zarówno dodatek Od autora jak i realizm wszystkich wydarzeń długo budził we mnie mieszane uczucia. Misterna intryga autora działała bezbłędnie. Powieść podzielona została na trzy części; podział nie wydawał się być przypadkowym. Poznaliśmy Pi, który wyznawał równocześnie trzy religie, uważając, że Bóg jest jeden. Delikatnego i bystrego obserwatora życia zwierząt. W momencie kiedy porzucony na szalupie stawiał czoła własnego strachu korzystał z zaobserwowanej wiedzy. Jeden błąd wystarczył by wszystko zepsuć. W naturze nie ma czasu na sentymenty; albo rządzisz albo giniesz. Żadnego sztucznego porządku prawego. Istniejesz póki jesteś najsilniejszy bądź potrafisz zawładnąć umysłem innych.

O tym co działo się na szalupie pisać nie zamierzam, bo i nie wiedziałabym nawet jak. Opowieść tej części ująć w słowa to dla mnie za dużo. Zapewne lepiej będzie kiedy każdy zmierzy się z nią sam.

Yann Martle porusza, intryguje, zachwyca. jego opowieść pozostaje we mnie, choć nie daje się ubrać w słowa. A to jak dla mnie wiele w literaturze znaczy.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

23 komentarze:

  1. Witaj, dodałem Twego bloga do obserwowanych, zapraszam do siebie na imperium książek, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi się książka nie podobała i o! Takie zaskoczenie. Chyba do mnie nie przemówiła. Chociaż ekranizacja ze względu na tą faerię barw bardzo przypadła mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm nie zbyt czuję się zachęcona tą książką, to wszystko wydaje mi się strasznie nudne gdzie chłopiec błąka się po oceanie ze zwierzakami. No co tam może się dziać ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walczy z samym sobą; próbuje przeżyć na morzu i zostać zjedzonym przez tygrysa. Pozostaje mu udowodnić tygrysowi, że ma się podporządkować.

      Usuń
  4. Czeka u mnie... Film nawet przypadł mi do gustu, lubię takie klimaty... Ale na razie skończyłam "Alibi na szczęście" i tak jak najpierw byłam sceptyczna, tak teraz muszę najpierw przeczytać wszystkie części, bo choć to książka dla bab (a ostatnio "Rok w poziomce" strasznie objechałam), to coś mnie w niej ciągnie i ciągnie... Ale po "Życie Pi" sięgnę na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Film mnie nie zachwycił, ale te cytaty brzmią ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dorwę w bibliotece, to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że filmu nie widziałam, nad książką się zastanawiam. Chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniała książka. Choć pełna filozoficznych wywodów i rozmyślań nad życiem zwierząt i ludzi, religią - pochłania się ją błyskawicznie. Ja również polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie od dawna czeka ta powieść na półce, ale jakoś nie mogę się zdecydować, po Twojej recenzji myślę, że szybciutko się za nią zabiorę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ją w tym nowszym wydaniu na półce, ale jeszcze nie czytałam. Ciekawa jestem, czy i mnie tak zauroczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja książkę mam w biblioteczce, tylko nie mam czasu, aby się za nią zabrać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ekranizacja skutecznie wzbudziła we mnie zainteresowanie, to może i po książkę sięgnę?
    Pierwszy cytat to słowa narratora, jak rozumiem? Hmm, nie nazwałabym zwątpienia bezruchem, przecież dla niektórych może się stać wiecznym poszukiwaniem (czyli ruchem właśnie). ;)
    Pozdrawiam ciepło!

    PS Dobry pomysł miałaś z tym trzecim punktem nt. komentarzy, czasami ktoś pisał już o jakiejś książce i może wygodniej byłoby mu podać link do własnej recenzji. ;) Chyba pomyślę nad napisaniem u siebie czegoś podobnego (o ile nie masz nic przeciwko?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to fragment książki, tak jak zaznaczyłam z 46 strony ;)
      Co do 3. punktu nie ma problemu; przyznam, że sama gdzieś to podpatrzyłam ;)

      Usuń
  13. Mam ją na liście "do przeczytania" - może kiedyś uda mi się przez nią przebrnąć. A ty dziewczyno czytasz w niesamowitym tempie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wakacje mam, więc się zdarza. Ale akurat ze względu na różne wyjazdy troszkę zwolniłam ;)

      Usuń
  14. Och, cudowna, cudowna, cudowna lektura. Przerażająco piękna, pięknie zatrważająca - jak zwał, tak zwał, tez za jakiś czas o niej napiszę - byłam zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejku - to ta historia nie jest prawdziwa?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam się tego doszukać i wyszło na to, że nie... Ale mogę się mylić.

      Usuń
  16. Przekonałaś mnie :) Muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania