Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

[dyskusja z książką w tle] Czego nie powinna zawierać recenzja?

niedziela, 8 września 2013


W ubiegłą niedzielę padło pytanie: Co powinna zawierać recenzja?. Odpowiedzi były podzielone, co zresztą nie budzi mojego zdziwienia. Znaleźli się i zwolennicy i przeciwnicy informacji o autorze, skrótu fabuły. Wśród czytelników część lubi krótkie teksty z najważniejszymi informacjami,. inni dłuższe, zawierające emocje czytającego (tu zaliczam się i ja).

To tym razem, jak obiecałam, w drugą stronę. Czego w recenzjach nie lubimy? Co sprawia, że kończymy czytać tekst, zamykamy zakładkę, a czasem już nigdy nie wracamy na danego bloga?

Ja we wpisach nie lubię:
- przepisywania zachęt z zakładki, szczególnie tych skrótów fabuły. Zazwyczaj mówią one więcej niż trzeba;
- analogicznie przeszkadza mi spojlerowanie i podanie fragmentów końcowych części akcji;
- zbyt pozytywnych opinii. Rozumiem, że są książki, które w całości zachwycają, ale ile ich jest?;
- szablonowych tekstów. Wystarczy spojrzeć na blog Karriby, a dokładniej jej recenzje choćby powieści: Dotyk Julii tutaj czy Nowe oblicze Greya tutaj. To są właśnie te nieschematyczne
- kiedy wszyscy piszą o tym samym. Jak widzę piątą, dziesiątą recenzję to już wiem, że na razie od książki będę trzymała się z daleka. 

Czytelnicy bloga w komentarzach dodali od siebie:
- błędy ortograficzne,
- "łamana" polszczyzna,
- sztuczne, przerysowane zachwyty nad słabymi książkami,
- ubogie słownictwo,
- zbyt wiele treści fabuły w stosunku do samej oceny,
- polecania książki "wszystkim bez wyjątku",
- mało konkretów.

A czego Wy nie lubicie w recenzjach/wpisach/opiniach?

30 komentarzy:

  1. Mi przeszkadza tylko jedno: błędy. Ortograficzne bądź wszelkie inne, które od razu rzucają się w oczy. Resztę jestem w stanie wybaczyć, w najgorszym wypadku po prostu nie odwiedzam więcej danego blogera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd znajoma powiedziała mi, że od wielokrotnego czytania artykułów z błędami ortograficznymi sami możemy zacząć je popełniać, staram się unikać takich tekstów. Czasem to bywa trudne, bo jak tu nie czytać listów od ośmioletniej kuzynki albo bliskiej koleżanki? ;) Ale jeśli chodzi o blogi, omijam te pozbawione jakiejkolwiek dbałości o zasady ortograficzne.

      Usuń
  2. Nie trawię wpisów łamaną polszczyzną, a niestety sporo blogów tak właśnie jest pisanych.
    Nie czytam "recenzji" sładających się z opisów jak to czytający mdlał z zachwytów, szlochał i w ogóle prawie zawału dostawał. Najczęściej nad jakimś słabym książczydłem. Na takie blogi nie zaglądam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brak jakiegokolwiek ładu. Jak widzę tekst napisany bez dbałości o składnię czy ortografię, to mnie trafia. Błędy interpunkcyjne odstręczają mnie nieco mniej, ze względu na to, że sama mam z interpunkcją problemy, więc często po prostu nie wiem, że w tym i w tym miejscu powinien być przecinek, a go nie ma lub na odwrót.
    Ubogiego słownika autora recenzji też nie lubię. Na litość boską, jest coś takiego jak słowniki synonimów. Korzystajmy z nich.
    Nie lubię informacji o autorze wykraczających poza to, jak się nazywa. Przedmiotem recenzji ma być książka, a nie to, że ten i ten autor urodził się tu i tu, skończył taką a taką uczelnię, ma tyle i tyle dzieci, psa i chwasty w ogrodzie. Jakbym chciała o autorze poczytać, to bym poszukała wiadomości o nim na Wikipedii lub spróbowała znaleźć w księgarni jego biografię.
    To takie główne grzechy blogerów-recenzentów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie do końca rozumiem to uprzedzenie do "zbyt pozytywnych opinii". U mnie o wiele więcej tekstów jest pozytywnych niż negatywnych, a to dlatego, że ostrożnie dobieram sobie książki do czytania - szkoda mi czasu na coś, co mi się nie spodoba albo nie jest poparte dobrą rekomendacją. Poza tym - książki mogą w całości podobać się na różnych poziomach. Powieść może być znakomita, ale nie być arcydziełem :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To uprzedzenie mam szczególnie w stosunku do recenzji, w których egzemplarze recenzencie są wychwalane pod niebiosa. Albo do kogoś kto punktując, daje same 10. Rzadko książka zadowala mnie w 100%. I podejrzliwie traktuję teksty w których ciągle się to zdarza.

      Usuń
    2. Ja rzadko daję 10, ale wiele moich opinii jest pozytywnych :) W tym roku dałam zaszczytnego maksa tylko 6 książkom. Nie uważam, że to dużo na ponad 100 przeczytanych. W tym roku wiele powieści pozytywnie mnie zaskoczyło.
      Oprócz tego recenzuję te tytuły, które moim zdaniem wyróżniły się - pozytywnie lub negatywnie.

      Usuń
  5. błędów ortograficznych! Szczególnie kiedy człowiek się obnosi z tym jaki to jest wspaniały, bo daną książkę przeczytał, a w "recenzji" - "byk na byku" jak mawiała moja polonistka. Spojlerowania też nie lubię. Z wielu książek zrezygnowałam właśnie z tego powodu, bo nie widzę sensu czytania książki, gdy wiem jak się skończy (nie wciąga mnie wtedy akcja). Wolę też, gdy opinia zawiera COŚ o treści książki, a nie same odczucia czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej! A ja ciągle piszę pozytywne recenzje! :D Po prostu czytam książki, które czuje, że mi się spodobają i tak to później wychodzi, że recenzja jest pozytywna :-)
    Ja nie lubię, kiedy 3/4 recenzji to opis fabuły, a ewentualnie 1/4 poświęcona jest na odczucia czytelnika.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Twoje teksty są niesamowicie interesujące. I świetnie napisane.

      Usuń
  7. Przepisywania opisów z okładki też nie lubię, ale poza tym to błędy ortograficzne i powtórzenia. Nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy na blogu książkowym widzę je w nadmiernych ilościach (bo jakieś drobne potknięcia każdemu się zdarzają).

    OdpowiedzUsuń
  8. Recenzja nie powinna zdradzać zakończenia książki, a cała reszta to kwestia gustu. Co do błędów to każdy je popełnia, a przewaga pozytywnych opini to dla mnie nic złego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię treści okładek, nie lubię długich elaboratów, błędy zdarzają się każdemu szczególnie pisząc na komputerze, gdzie czasem się trafi w literkę obok, co do pozytywnych opinii i zachwalania, to akurat miałam taką serie, która wyraźnie trafiła w mój gust literacki, ale zdarza się, że trzeba pojechać po bandzie. Jak coś sobie jeszcze przypomnę to dopiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie lubię lania wody. Sama staram się skupiać na książce i na tym co mi się w niej podobało lub nie. Wiem również, że samej mi się nie chce czytać kilku
    "stronicowej" recenzji więc.. z sensem, ale dość krótko :D

    A co do pozytywnych recenzji.. ja ich piszę za dużo! Mam albo wielkie szczęście w doborze lektur, albo taki dziwny gust o.O

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie irytuje nadmierne streszczanie fabuły.

    OdpowiedzUsuń
  12. No to się teraz porządnie zarumieniłam :) A tak poważnie to nie pamiętam czy w całej historii mojego blogowania ktoś o mnie napisał coś tak miłego :)) Chyba się tym pochwalę na Facebooku :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak jak Ty nie lubię przepisywania opisów z okładek. Przecież to znajduje się choćby jak klikniemy na książkę w jakiekolwiek księgarni. Nie lubię też spojlerowania fabuły - wiadomo nikt nie chce zbyt wiele wiedzieć niż powinien. Trzeba rozsądnie dawkować ilość podawanych informacji, tak by zachęcić czytelnika,a nie opowiedzieć mu książkę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Też nie lubię, jak się za dużo zdradza i jak widzę wciąż opisywaną tą samą książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mam nic przeciwko pozytywnych recenzji, jednak osobiście nie lubię zbyt długich opisów, w których powielana jest notka znajdująca się na okładce.

    OdpowiedzUsuń
  16. Po pierwsze w końcu dyskusja ! Już mi jej brakowało :D Z tymi pozytywnymi recenzjami jest różnie. Mnie też wkurza jak ktoś ocenia książkę od wydawnictwa, która jest np. o niczym 10/10 lub przesadnie ją wychwala. ja tego nie robię, chociaż są książki od wydawnictw, które są przewspaniałe i oceniam je maksymalnie, to właśnie obawiam się, że ktoś pomyśli, że to przez to, że dostałam ją od wydawnictwa, a ona mnie po porostu zaczarowała ;) (mam nadzieję, że mnie rozumiesz ;D). W moim przypadku często jest tak, że książki wychwalane pod niebiosa (jak "Delirium") mi się nie podobają i oceniłam je negatywnie, więc wiesz według mnie to właśnie słaba książka, a większość wychwala ją nie wiadomo jak . Co do błędów to jeszcze się z jakimiś rażącymi nie spotkałam (w końcu wszystko jest od razu podkreślane na czerwono) więc spoko. A zdradzanie fabuły ?też jeszcze tego nie widziałam chociaż ja tam lubię spojlery :D
    No to tyle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem. Też czasem mam mieszane uczucia kiedy książka od wydawnictwa za bardzo mi się podoba ;)

      Usuń
  17. Od razu przypomina mi się sytuacja z pewnym portalem.. Za recenzję , można wygrać książkę. Zgłosiłam się kilka razy dawniej i kiedy przeczytałam o tym co powinna zawierać( według ludzi na owym portalu) recenzja - zrezygnowałam, wycofałam zgłoszenie .( Wprawdzie nie uważam bym pisała recenzję i nigdy tego tak nie nazwę. Mniejsza o to.) Pózniej z ciekawości nadal nie pisząc w "wymaganym" stylu posłałam jednak kilka zgłoszeń i nawet jedną opinią wygrałam. Pisząc po swojemu i wcale nie stosując się do wskazówek pt. "Co powinna zawierać recenzja?"
    Każdy pisze jak chce i tyle. Co do pozytywnych opinii to zwyczajnie czytuję książki , które mi odpowiadają , te które z jakiegoś powodu mnie irytują rzucam w kąt nie przeczytane. Szkoda czasu na wątpliwą przyjemność dokopania autorowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rzadko odkładam rozpoczętą lekturę. Po cichu liczę, że jednak czymś mnie zaskoczy.

      Usuń
  18. Też nie lubię skrótów fabuły z okładki, bo żeby nawet nie pokusić się o napisanie własnymi słowami, co znaleźliśmy w książce, to już chyba lekka przesada - ale to już zależy od autora, nie będziemy przecież nikomu narzucać, jak ma prowadzić swój blog, możemy po prostu przestać go odwiedzać jeśli coś nam nie pasuje :)) Aha, nie lubię jeszcze polecania książki "wszystkim bez wyjątku", bo ja mogłabym wymienić trzy, góra cztery tytuły, które poleciłabym każdemu, a ten tekst nieraz znajduję pod co drugą recenzją...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja lubię krótkie recenzje, ale z odczuciami nie informacjami. Denerwują mnie opisy fabuły, taka recenzja mnie męczy bo o tym samym mogę poczytać na okładce. O błędach ortograficznych już nawet nie wspominam, ale tego raczej nie widzę na blogach ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zacznijmy od tego, że klasyczna forma recenzji mnie nudzi. I nigdy nie sugeruję się tym, co przeczytam w przykładnie napisanej recenzji. Cenię sobie natomiast nietuzinkowy styl autora, oryginalne podejście do tematu, przekaz emocji towarzyszący kontaktowi z dziełem i osobiste interpretacje zastanej treści. To już wprawdzie nie recenzja, lecz bardziej wolna forma... ale przecież o to chodzi na blogach!

    OdpowiedzUsuń
  21. jeśli wejdę na jakiegoś bloga i zobaczę błędy ortograficzne, to od razu uciekam. Rozumiem, że każdy może popełnić jeden czy dwa takie błędy, ale nie przesadzajmy.
    Ja na przykład czasem dodaję do recenzji opis z okładki, bo wiem że jeśli sama go napiszę to będzie trzy razy dłuższy :)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Ile osób tyle zdań widzę. Osobiście nie lubię notki o autorze i zbyt długich recenzji, mało konkretnych. Lubię gdy jest sporo o fabule (oczywiście bez znaczących spoilerów) o tym jacy są bohaterowie, jakie przesłanie ma za sobą książka, no i oczywiście wrażenia po lekturze.

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania