Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Teresa Oleś-Owczarowska: Mrówki w płonącym ognisku

wtorek, 3 września 2013

lubimyczytac.pl
autor: Teresa Oleś-Owczarkowa
tytuł: Mrówki w płonącym ognisku
Wydawnictwo: M
miejsce: Kraków
rok: 2013
stron: 252
źródło: egzemplarz recenzencki
Przejażdżka na furmance pełnej siana, obserwacja dojenia krowy, zrzucania siana z góry dla trzody, zbieranie jaj od kur - to migawki wspomnień z mojego dzieciństwa; kilku lat jakie spędziłam u babci. Z czasem postępująca urbanizacja sprawiła, że w małym miasteczku ludzie odeszli od roli, trzymania bydła. Później wprowadzone przez Unię zasady chowu doprowadziły do zaniechania rolniczego stylu życia. Dziś u babci biega pies, a po przeszłości pozostały budynki i wspomnienia; historie opowiadane przez mamę, dziadków i resztę rodziny przy luźnych spotkaniach.

O takim życiu na wsi, jakie znam głównie z opowieści i nieco z dzieciństwa opowiada właśnie Teresa Oleś-Owczarkowa. Przywołuje wspomnienia z mieszkania u babci! w Blanowicach, dziś dzielnicy Zawiercia, wtedy jednak samodzielnej wioski. Od tego momentu czar książki rozciągnął nade mną swoją sieć. Jakże bym mogła nie przeczytać o miejscu, które leżało i nadal leży zaledwie 30 parę km od wioski, w której od 3 lat mieszkam; o historiach, które dotykały zarówno jej sąsiadów jak i tych o których wspominają u mnie na rodzinnych spotkaniach? Wsie rządziły się swoimi prawami i w ich prostocie były sobie niezwykle podobnymi.

Terechna jako dziecko była istotą dość wścibską. Wiele czasu spędzała na odwiedzaniu pozostałych domów, rozmowach, poznawaniu tradycji, wiary i ludowych mądrości. Uczy się jak wyglądami zaręczyny, ślub, pożycie małżeńskie; jaką rolę odgrywa dana osoba na wsi, jakie piętno wycisnęła wojna w tych biednych miejscach. Dziś obserwuje jednak jak sielankowy krajobraz poszedł krok do przodu. Wszystko jest nowe, inne, obce - ach te technologie...
Autorka wspomina feminizm w kontekście pozycji kobiety na wsi; dziewczyny, która zaręczona przez ojca, w rękach męża spełniać miała wszelkie funkcje gospodyni. A jednocześnie przenosi w świat wiejskich zabaw, na których młodzież tańczyła do upadłego, a i chłopaki jak zawsze musieli się pobić.

Krótka notka z mojego doświadczenia :P
Tak myślę, że dziś już nie ma takich zabaw. U mnie co roku chodzą misie; niezwykła tradycja, która tak wiele przetrwała. Słyszeliście o tym? Chłopcy w ciężkich strojach ze słomy, brudzący co ładniejsze panną smołą (a dziewczyny same wychodzą tego dnia specjalnie na spacery), a później zabawa z Cygankami (starsze panie w kolorowych strojach i maskach) do rana w zwykłej remizie w ramach zakończenia karnawału. Z roku na rok coraz bardziej przypomina zwykłą dyskotekę, a jednak ma jeszcze swój niezwykły "klimat".

Autorka pisze także i o jedzeniu, które dziś traktuje się jak codzienność, a wtedy z nabożnością całowano spadającą kromkę chleba; o wierze, która wymieszała się z nauką; o pysze ludzi, stawiających się na równi z Bogiem. A wszystko wplecione w opowieści, wspomnienia, te milsze i bolesne. Nie ma tam zbędnych nauk moralizatorskich. Komentarze są krótkie i tak przy okazji uderzają o struny trudnych kwestii.

W tle słychać śpiewane piosenki jak i pieśni religijne. Teraz z radia płyną nuty popowych hitów, wtedy był to głos kobiet, śpiewających znane utwory bądź wymyślające własne na poczekaniu. Do Kościoła chodziło się z radością, oddając Matce Bożej swe problemy, modląc się o o siłę i łaski.

Nieco idylliczny obraz wsi przełamany zostaje tragediami, rozgrywającymi się w rodzinach; wstydem, hańbą, które dziś dla wielu to nic nie znaczące stare zasady. Bo życie na wsi było strasznie trudne ciężkie, a mimo to pełne wesela i radości. (pamiętacie "Chłopów" Reymonta?)

Opowieść jest dość chaotyczna. To urwane, usłyszane fragmenty opowieści luźno złączone ze sobą. Tak bardzo przypominające te wieczorne spotkania, gdy każdy dodawał coś od siebie. I dlatego mnie tak zachwyciła. Choć przyznam się, że przez palce patrzyłam na oceny autorki skupiając się na wspomnieniach - sercu opowieści.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

Mrówki w płonącym ognisku otrzymałam w ramach współpracy z Wydawnictwem M

17 komentarzy:

  1. Właśnie rozpoczęłam czytać tę książkę i już roztoczyła ona nade mną swój czar.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiązka czeka sobie na mnie na półce. Po Twojej recenzji czuję, że szybko po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lektura jest już za mną i mam bardzo podobne odczucia. Wkrótce - recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie rodzinne opowieści i zawsze gdzieś tam po cichu żałuję, że przyszło mi żyć w zupełnie innych czasach. O misiach nigdy nie słyszałam i aż ciężko uwierzyć, że taka zabawa przetrwała do dziś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakimś cudem przetrwała. Kiedy mam okazję to nawet przychodzę na zabawę podczas misiówki :)

      Usuń
  5. Chciałabym przeczytać tę książkę. Tak dawno nie byłam na takiej wsi z kurami, krowami itp. i bardzo mi tego brakuje. Może chociaż czytając książkę trochę poczuję ten swojski klimat? : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Troszeczkę nie moje klimaty, jednak recenzja przekonująca. Jednak nie jest to długa książka, więc może spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię takie sentymentalne powroty na wieś... choć sama mieszkam na wsi i dużo różnych historii i opowieści się już nasłuchałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nawet w małym miasteczku sporo się nasłuchałam.

      Usuń
  8. Też niebawem zabieram się za tę lekturę, dlatego bardzo się cieszę, że Ciebie ta książka zachwyciła i mam nadzieję na to samo:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie byłam nią wcześniej zainteresowana, ale teraz może się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsze słyszę o tej książce. I w sumie nie żałuję, że tak się stało. Nie zainteresowała mnie ta pozycja.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię takie pozycje, więc dam jej szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja już tę książkę mam za sobą. Podobała mi się, choć nieco mnie drażniły dygresje autorki, wolałabym, by pisała tylko o wsi. Mam jeszcze zamiar przeczytać "Rauskę" tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania