Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Teresa Oleś Owczarkowa: "Rauska" - debiut, po który warto sięgnąć

wtorek, 15 października 2013

lubimyczytac.pl
autor: Teresa Oleś-Owczarkowa
tytuł: Rauska
wydawnictwo: Literackie
miejsce: Kraków
rok: 2009
stron: 272
źródło: wypożyczona z biblioteki
Przez dług czas nie bywałam związana z twórczością konkretnego autora. Przyznam, że dopiero blogowanie pokazało mi, że czasem warto skupić się nie tylko na treści książki, ale i na całej otoczce. Nie mam tu na myśli samego autora, ale choćby zerknięcia czy książka jest debiutem, kontynuacją, itd...

W ten sposób trafiłam na "Rauskę". Być może kojarzycie jaki utwór jak Mrówki w płonącym ognisku? Na wielu blogach można o nim przeczytać, ja sama pisałam tutaj. Urzekła mnie forma gawędziarska opowieści i opis miejsc, geograficznie położonych w pobliżu mojego domu rodzinnego. Przy okazji notki biograficznej dowiedziałam się, że dorobek autorki zawiera jeszcze jedną pozycję, jej debiut literacki. Już wtedy zapragnęłam zapoznać się z Rauską" Nie było to łatwe, bo w małomiasteczkowych bibliotekach jej znaleźć nie mogłam. Na szczęście rok akademicki się zaczął, a ja mam do dyspozycji liczne filie bibliotek we Wrocławiu ;)
Kończąc już ten (przydługi, a jak mogłoby być u mnie inaczej :P) wstęp zapraszam do opowieści, która przenosi nas w czasie do roku 1940, a jednocześnie odmładza. Na tyle by okres wojny i zesłań do przymusowych prac w niemieckich gospodarstwach obserwować oczami Alusi, bardzo ciekawej świata dziewczynki. Dla niej wizja wyjazdu z domu to powód do radości. Nie rozumie dlaczego wszyscy płaczą, skoro mają możliwość przejazdu pociągiem! Czasami zdarza jej się nawet myśleć, że Hitler nie jest zły, skoro funduje im taki przejazd. Nie mówi jednak o tym głośno, ze względu na to, iż
Mamusia pilnuje, żeby [...] było wszystko <<jak Bóg przykazał>>. Według tego porządku mężczyźni są stworzeni do polityki, a kobiety do kuchni i do roboty przy dzieciach. /s.9
Z czasem jednak i ona zaczyna minimalnie dostrzegać te złe strony wyjazdu. Szczególnie, kiedy czekali na decyzję kto ich wybierze do niewolniczej pracy i być może rozdzieli od siebie. Na szczęście zostali wybrani całą grupą do prac w polu. A Alusia dalej wielu rzeczy nie rozumiała. Z czasem stając się pokojówką czuła nawet sympatię do Szefowej i cały czas dziwiła się rodzeństwu i rodzicom.

Opowieść z Rauski to historia, która nawiązuje do prawdziwych zdarzeń z życia matki autorki. Świat widziany oczyma dziecka jest bardzo prosty, a jednocześnie trudny. Szczególnie w momentach gdy Alusia próbuje zrozumieć pewne zdarzenia, tworząc do nich własną teorię. Wiele zdarzeń i faktów historycznych zostało w sposób bardzo przemyślany wpleciony do historii. I mimo, że dla niej były niezrozumiałe czytelnik bez większych problemów połączy je z wydarzeniami sprzed lat.

Nie to jest jednak tu najważniejsze. W Rausce wojna stanowi to do pewnych rozważań psychologicznych. Ścierają się ze sobą poglądy dziecka, które traktuje Niemców na równi z rodziną i zesłanych dorosłych, przy każdej okazji oczerniających mieszkańców państwa, które rozpętało II wojnę światową. Opowieść Alusi dla mnie ma wydźwięk zbliżony do epistolarnej historii  Oskar i Pani Róża Schmitta. Tam też dziecko prostym językiem i spojrzeniem na świat uderzało w problemy, z których rozwiązaniem borykają się pokolenia.

Przyznam, że chętnie zapoznam się i z kolejną książką autorki, jeżeli ją wyda. Ostrzegam natomiast! Uważajcie na notatki z okładki. Ujawniają one stanowczo za dużo i psują radość z czytania opowieści.

A debiut autorki był bardzo, bardzo udany. Mam wrażenie, że nawet lepszy niż jej kolejna powieść.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

10 komentarzy:

  1. Czytałam jej autorstwa właśnie "Mrówki" i obiecałam sobie, że po Rauskę też sięgnę :) Dzięki za przypomnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto, nie żałuję, że po nią sięgnęłam ;)

      Usuń
  2. "Mrówki w płonącym ognisku" bardzo mnie zainteresowały i chcę ją przeczytać (pragnę żeby doba miała więcej godzin). Zainteresowałaś mnie bardzo "Rauską" (i chyba też "Mrówkami..." :D) i muszę ją gdzieś dorwać, chociaż nie wiem, czy najpierw nie skuszę się na "Rauske" (ja w ogóle nie wiem, jak to odmieniać) ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Denerwują mnie takie napisy na okładkach, zdradzające fabułę. Poznałam już styl tej autorki, więc z chęcią zajrzę i do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi ciekawie, szczególnie, że książka zdradza prawdziwe przeżycia autorki :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania