Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Charles Dickens: Opowieść wigilijna - moje świąteczne przyzwyczajenie

piątek, 27 grudnia 2013

lubimyczytac.pl
autor: Charles Dickens
tytuł: Opowieść wigilijna
tytuł oryginału: Christmas Carol
przekład: ?
wydawnictwo: Dolnośląskie
miejsce: Warszawa
rok: 2005
stron: 88
źródło: z półki
Jak wspominałam przy okazji dyskusji o świątecznej literaturze każdego roku sięgam po "Opowieść wigilijną" Dickensa. I choć początkowo niezbyt mnie zachwyciła, teraz wzbudza wiele emocji. Tak sobie myślę, że chętnie zapoznałabym się z wersją oryginalną, by poczuć prawdziwy urok dickensowego pióra. Czytaliście może oryginalną wersję?

Jak na opowieść dla dzieci rozpoczyna się dość nietypowo: 
Zaczęło się ode tego, że Marley umarł
Choć z drugiej strony J. K. Rowling też wydawcy mówili, że książka, w której rodzice głównego bohatera umierają w pierwszym rozdziale nie ma szans na popularność... Ale to tak tylko na marginesie.

Dalej nie było jednak milej, Ebenezer Scrooge (wspólnik Marleya, a po jego śmierci jedyny właściciel firmy maklerskiej) to człowiek interesu, nie dbający o nikogo prócz siebie. A tak właściwie to nawet swoje zdrowie gotowy jest poświęcić dla kolejnych zysków. Ironią losu jest tylko to, że gdyby się zapracowałby na śmierć, to z tych pieniędzy i tak dla siebie nic by nie miał. Zapewne jednak nawet się nad tym nie zastanawiał. Pilnował natomiast by pracownik przychodził o właściwej porze do pracy i nie brał o ani jeden kawałek węgla za dużo (przecież przy mrozie wystarczy tylko żarzący się węgielek, kto to widział mieć większe wymagania?!); burkliwie pozbywał się natrętnego siostrzeńca czy ludzi, którzy chcieli od niego datków. Według Scrooge'a od tego są więzienia, przytułki czy domy poprawcze by zapewnić bezdomnym niezbędne minimum. Skoro oni nie chcą z tego skorzystać, ich problem...

I nic w jego zachowaniu zapewne by się nie zmieniło gdyby nie kołatka do drzwi, która nagle przybrała kształt głowy Marleya, później rozmowa z duchem wspólnika i wizyta trzech zapowiedzianych duchów dla których czas i przestrzeń nie mają żadnych tajemnic.

Wędrówka Ebenezera do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości to lekcja, której nie potrafię zapomnieć. Wystarczyły drobne wspomnienia, które bohater próżno próbował oddać w zapomnienie, by coś zaczęło się z nim dziać. 

(spojler!)
Nie zdziwiła więc czytelnika zmiana zachowania Scrooge'a, kiedy w perspektywie roku widzi śmierć swoją i synka Boba. Nieco szokuje nagłe przejście ze sknery w urodzonego altruistę, ani nagła i niespodziewana radość ze wszystkiego co żyje, której niewiele mniej miała Pollyanna. Jakby nie patrzeć jest to w końcu to domena takich opowieści. 
(koniec spojlera)

Opowieść wigilijna to taka baśń i dla dzieci, i dla dorosłych. O tym, że warto pamiętać o duchu świąt i - że ważni są ludzie, a nie przedmioty. A czasu spędzonego z drugim człowiekiem nie należy przeliczać na to ile mogłoby się wtedy zrobić, bo naprawdę chwile te nie mają wartości. Wigilijny duch potrafi namieszać w życiu każdemu, kto się na niego otworzy.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań

10 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą jest i dla dzieci a także dla dorosłych (jeśli nie dla tych drugich bardziej). Uwielbiam "Opowieść wigilijną" - nie wyobrażam sobie bez niej świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna historia. Uważam, że każdy przynajmniej raz w życiu powinien ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam ją wiele lat temu, teraz skusiłam się ekranizację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, ale niestety przegapiłam tegoroczną ekranizację w TV :(

      Usuń
  4. Książki nie czytałam, ale ekranizacja z 1999 to coś niesamowicie poruszającego. Moim zdaniem najlepsza spośród wszystkich ekranizacji i pochodnych opowieści wigilijnych.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Opowieśc wigilijna" go książka, którą większość osób czyta chyba wtedy, kiedy są dziećmi. Myślę, że warto wracać do niej tez później i cieszę się, że o niej piszesz. Mnie z kolei ciekawią inne "opowieści wigilijne" Dickensa - jeśli się nie mylę, są to opowiadania wydawane właśnie z okazji Świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że znam Dickensa w sumie z tej jednej opowieści.

      Usuń
  6. Nie miałam jeszcze przyjemności przeczytać tej książki, ale bardzo bym chciała ; )

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania