Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

[dyskusja z książką w tle] Baśnie, o których nie sposób zapomnieć

niedziela, 15 grudnia 2013


Wieczorową porą czas na powrót do dzieciństwa. Nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z współlokatorką o naszych ulubionych bajkach z dawnych lat. Stąd pomysł by tutaj wspomnieć o ulubionych baśniach.
Tak przy okazji świątecznych filmów, bajek, książeczek oraz niemieckich produkcji na Pulsie, które miałam okazję już kilkakrotnie przy okazji niedzieli oglądać ;) Niedawno dotarła do mnie "Królowa Śniegu" z Wyd. M i tak dostrzegłam, że powoli zaczynam zapominać o tych ważnych tytułach z dzieciństwa.

Faktem jest, że cały czas pamiętam "Dziewczynkę z zapałkami", która była dla mnie zawsze traumatyczną historią w dzieciństwie. Nie wiele lepiej było z "Królową Śniegu", gdzie chłopiec i jego obojętność zawsze zbyt mocno we mnie uderzała.
Czuję też sentyment do "Czerwonego Kapturka", jako że długo kolor ten należał na palety ulubionych czy "Brzydkiego kaczątka", które zawsze pozwalało mi uwierzyć, że kiedyś będę pięknym łabędziem ;)

Brałam nawet udział, w podstawówce,  w jakimś konkursie baśniowym i czytałam ich tak wiele, jednak z czasem z pamięci wiele fragmentów pouciekało. Święta to okres, kiedy z chęcią przenoszę się w dziecięcy świat. 

Baśnie, o których pamiętali czytelnicy:
"Ośla skórka"
"Calineczka"
"Nowe szaty cesarza"
"Słowik"
"Mała syrenka"
"Opowieść o matce"
"Baśnie polskie"
"Konik Garbusek"
"Kopciuszek"
"Czterej muzykanci z Bremy"
"Legenda o królu Popielu"

19 komentarzy:

  1. Ja też bardzo lubię na nowo czytać baśnie z mojego dzieciństwa, gdyż niestety, ale nie zawsze wszystkie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, ta "Dziewczynka z zapałkami" to było coś:) Pamiętam "Oślą skórkę" :))

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam bajki. Babcia zawsze mi opowiadała wieczorem, a ja upierałam się przy "Czerwonym Kapturku".

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uwielbiam baśnie Andersena i braci Grimm, ale najmilej wspominam twórczość tego pierwszego. Najbardziej lubię Brzydkie kaczątko, Calineczkę, Nowe szaty cesarza, Słowika i Małą Syrenkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do dziś lubię wracać do baśni. Najbardziej jednak do mnie "przemawiają" baśnie Hansa Christiana Andersena. Nie umiem wybrać jednej ulubionej. Najbardziej jednak porusza mnie do dziś "Opowieść o matce". Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Baśnie Andersena to moje dzieciństwo. Uwielbiam je!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! :)
      Moje również!
      I nadal bardzo chętnie do nich powracam! :)

      Usuń
  7. Uwielbiam baśnie i to, jak w zakamuflowany i pozornie niepoważny sposób opowiadają bardzo poważne historie. U mnie króluje Andersen z "Małą syrenką" na czele. Do tej pory mam też tom niesamowitych i okrutnych baśni słowackich i książkę "Baśnie polskie" - bardzo ciekawą, w której roi się od diabłów i mądrych kmiotków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią: cudze chwalicie swego nie znacie ;)

      Usuń
  8. Moja siostra uwielbiała "Krzesiwo" pamiętam że znała ta baśń na pamięć. Ja z kolei bardzo lubiłam baśnie braci Grimm. Moja Tola gdy miała jakieś 2 lata słuchała na okrągło baśni czytanych przez piotra Fronczewskiego - Bazyliszka i Kota w Butach oraz Złota Rybkę

    OdpowiedzUsuń
  9. "Dziewczynka z zapałkami" to pikuś przy interpretacji "Czerwonego kapturka" Bettelheima :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja ulubiona bajka? Nie pamiętam. Naprawdę. Ale pamiętam, że płakałam na "Koniku Garbusku" i "Dziewczynce z zapałkami" i nikt nie mógł mi ich czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najbardziej pamiętam "Dziewczynkę z zapałkami" i "Królową Śniegu". :)
    I te najbardziej lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kopciuszek oraz Czterej muzykanci z Bremy. Z dzieciństwa pamiętam, że miałam baśnie ilustrowane przez Szancera - cudo!
    Aha i jeszcze bajka o grajku, który najpierw wyprowadził z miasta myszy (grając na fujarce), a potem się wkurzył na mieszkańców, że mu za to nie zapłacili i tym samym sposobem wyprowadził dzieci. Nie pamiętam jak to się nazywało.
    I jeszcze król co go myszy zjadły - bałam się tej historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kopciuszek - często oglądam w różnej postaci. Kiedyś nawet grałam w przedstawieniu złą siostrę ;)

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania