Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

[dyskusja z książką w tle] O powracaniu do tych samych lektur

niedziela, 8 grudnia 2013


Do podjęcia tego tematu zainspirowała mnie #aniamaluje w sobotnim poście: Książka, którą każdy powinien przeczytać

Wielokrotnie czytam te same teksty. Nie dlatego, aby utrwalić sobie znaną fabułę, ale na nowo poczuć emocje i za każdym razem z tekstu wynieść coś innego. Przecież nie jest najważniejsze ile przeczyta się tekstów, ale jaki mocny będą miały wydźwięk, jak silnie zadziałają. Przynajmniej dla mnie. Jest wiele takich pozycji, poczynając od Małej księżniczki, Pollyanny, Małego lorda, po (do niedawna jeszcze) Harry'ego Pottera czy Konrada Wallenroda, z którym bardzo się polubiłam już przy pierwszym spotkaniu.

Dojrzewam i za każdym razem odbieram je inaczej, zwracając uwagę na inne aspekty, ale i jednocześnie płacząc w tych samych momentach. Podobnie jest z bajkami: jak choćby ulubione Autka, które oglądam zdecydowanie za często i poważnie myślę czy aby nie nabyć w końcu jakiejś wersji DVD :)

Natomiast w pewnych przypadkach z rozmysłem decyduję się na ponowne spotkanie ze słowem pisanym. Tak było choćby z Przeminęło z wiatrem czy Anną Kareniną (pierwszy raz czytałam to na przełomie podstawówki/gimnazjum!). Wtedy obawiam się, że czytając zbyt często utracą one coś ze swojego uroku. I zazwyczaj czekam, aż szczegóły zaczną ulatniać się z mojej pamięci by ponownie spędzić z nimi liczne wieczory.

A jak Ty podchodzisz do tej kwestii? Czytasz książkę tylko raz czy wolisz czasem wrócić do zapomnianego tekstu?

22 komentarze:

  1. Piękny mikołajkowy prezent dostał twój blog :)
    Osobiście nie wracam do przeczytanej wcześniej książki, bo za dużo na mnie czeka w kolejne innych powieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo fajny prezent dla bloga:)
    Ja z chęcią bym wróciła do niektórych książek, ale niestety brak mi na to czasu:(

    OdpowiedzUsuń
  3. muszę przyznać, ze zdarza mi się powrócić do niektórych takich książek, które darzę sentymentem.
    Przykładem są wielokrotnie czytane "Dzieci z Bullerbyn", które wprost uwielbiam♥

    jak Mikołajki to i blog powinien zostać nagrodzony :D

    OdpowiedzUsuń
  4. brak mi czasu na powroty... nie wiem czy mi życia wystarczy na te nowe książki które chciałabm przeczytać... Poza tym jak znam już zakończenie to nie widzę większego sensu powrotu do lektury

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja często wracam do starych książek. Zawsze w nich coś odnajduje nowego. Gratuluję własnej domeny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Są takie książki, do których nie da się nie powrocić

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię czasem wrócić do książek, które już raz skradły mi czas:) chyba każdy ma takie książki, do których wraca z sentymentem, zawsze można w niej znaleźć coś nowego i spojrzeć na nią z innej strony :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jedynie dwie książki w swoim życiu czytałam dwa razy: "Pana Tadeusza" i "Harry Potter i Zakon Feniksa". Dlaczego? Bo za pierwszym razem czytałam je zbyt szybko i pewne istotne wątki mi umknęły. Zwykle nie czytam książek po dwa razy, gdyż podczas czytania zapamiętuję czasem całe akapity tekstu i wtedy powtórna lektura nie sprawia mi już żadnej przyjemności. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj czytam dość szybko, czym bardziej wciągnie mnie fabuła, tym częściej umykają mi detale. Dlatego lubię powracać do tekstów.

      Usuń
  9. Ja często wracam do swoich ulubionych książek (np. Pottera:). To niesamowite, ile nowych rzeczy można odkryć czytając coś drugi raz.
    Często też czytam literaturę ponownie przed premierą ekranizacji. Właśnie szukam w bibliotekach ,,Hobbita". :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O, gratuluję własnej domeny :)
    Ja dość często wracam do książek. Za przykład mogę tu podać serie takie jak "Harry Potter" i "Felix, Net i Nika". Czytałam też wielokrotnie "Małego Księcia" i "Dzieci z Bullerbyn" (tak to się pisze? ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja lubię wracać do tych samych książek. Mam nawet kilka tytułów, do których wracam z uporem godnym maniaka i potrafię ciągle odkrywać w nich coś nowego. Chociaż mogłoby się wydawać, że skoro np. "Władcę Pierścieni" przeczytałam już naście razy to powinnam znać go na pamięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ciężkie przejścia z "Władcą Pierścienia", ale cały czas z tyłu głowy mam powrót do "Achai"

      Usuń
  12. Ja zauwazyłam u siebie ciekawą rzecz: czasami książki, które zupełnie mi nie "podeszły", kiedy zabierałam się za nie kilka lat temu, zachwycają mnie, kiedy teraz po nie sięgam. Tak było na przykład z "Kroniką wypadków miłosnych" - kiedy byłam w gimnazjum, znudziła mnie po kilku stronach, a przy drugim podejściu przeczytałam ją jednym tchem. Są też oczywiście książki, do których wracam, bo zachwyciły mnie od samego początku - "Mistrz i Małgorzata", "Madame" czy "Duma i uprzedzenie" :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyle osób robi prezent blogom, że sama chyba w końcu o tym pomyślę, choć się obawiam, że takie zmiany mnie przerosną.

    A powroty? W dzieciństwie tak. Teraz niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nawet taka ja sobie poradziłam to musi się dać ;)

      Usuń
  14. Nie za często wracam do przeczytanych już kiedyś książek, ale istnieją oczywiście takie, które już czytałam wiele razy lub jeszcze zamierzam do nich wrócić. Co z tego, że wiem, co kiedy się wydarzy, lubię przeżywać to samo po raz kolejny, zwracać uwagę na coś innego.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja zazwyczaj nie wracam, nie mam czasu na to, wolę poznawać nowe.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mimo wieku lubię wracać do Harry'ego Pottera - niezmiennie mnie bawi. Nie będę oryginalna pisząc, że kilka razy wracałam do "Władcy Pierścieni". Po kilka razy czytałam też książki Neila Gaimana i dwa razy Christophera Paoliniego cykl "Dziedzictwo". Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. często wracam do wybranych, "Łuk Triumfalny" czytałam trzy razy, tak samo "Pana Tadeusza" :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania