Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Stephen King "Carrie"- dziewczyna we krwi

piątek, 6 grudnia 2013

Carrie - Stephen King
autor: Stephen King
tytuł: Carrie
tytuł oryginału: Carrie
przekład: Danuta Górska
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
miejsce: Warszawa
rok: 2003
stron: 206
źródło: wypożyczona z biblioteki
Siedzę na ławce w zaułku korytarza i korzystam z okienka rozkoszując się słowem pisanym, kiedy ktoś mnie pyta:

- Co czytasz?
- "Carrie" Kinga
- A to ta dziewczyna we krwi?


Carrie okazuje się być bardzo znaną postacią. Nie dziwi mnie jednak, że sama wcześniej o nie słyszałam. W końcu nie dość, że z telewizją na bakier i to od horrorów trzymam się raczej z daleka. Stąd ja pozostałam przy klasycznej, papierowej wersji horroru mistrza gatunku.

Nie jest nowością, że forma powieści Kinga nie jest klasyczna. Tutaj przeszłość miesza się z przyszłością, a historię rozgrywającą się w Chamberlain poznajemy z fabuły i zeznań świadków w przyszłości. "Carrie" to jedna ze starych pozycji Kinga (1974 r.) - retrospekcja działa tu pełną parą. Nie liczy się to jak wcześnie poznamy wydarzenia, bo one stają się tłem. Na pierwszy plan wysuwają się opisy, które bez wątpienia w surowym stanie można wykorzystać w ekranizacji filmowej. Fabuła tak właściwie obejmuje bardzo krótki okres czasu, ale dzięki wspomnieniom dowolnie przenosimy się w czasie.

Wszystko było nie tak. Carrie wychowana przez matkę - fanatyczkę religijną. I to taką, przy której nasze rodzime mochery mogą się schować. Poważnie! Margaret nie zaakceptowała, że jej córka potrafi wpływać na przedmioty - m. in. na ich ruch i modli się tylko o to, aby Bóg ją uratował. Telekineza mogła stać się jej błogosławieństwem, a okazała się przekleństwem... Dziewczyna spędzająca z nią całe dnie zaczyna nienawidzić siebie, i boi myśleć się o ponadprzeciętnej zdolności. W szkole staje się kozłem ofiarnym; nie potrafi zaadaptować się w innych warunkach. Jak długo jednak można wszystko tłumić wewnątrz siebie?

W przypadku Carrie pierwszy raz nadszedł w dniu, kiedy dostała miesiączki. Matki nie zdziwił jej brak u prawie dorosłej dziewczyny - traktowała to jako dar Boga. Natomiast dla Carrie był to kolejny etap wzmocnienia wewnętrznej siły i przebłysku chęci zemsty. A później bal, na którym zostaje wyśmiana, wyszydzona po raz ostatni, bo już ona sprawi, aby nikt więcej jej nie skrzywdził...

King stworzył dzieło, którego obrazy na długo pozostają w pamięci. Mnie jednak ona nie przekonała w zupełności. Doceniam za ostatnie kilkadziesiąt stron wraz z zaskoczeniem. Faktem jest, że poznałam wcześniej kilka jego późniejszych, i co ważne!, świetnych książek. I w porównaniu z nimi "Carrie" wypada słabo. Niemniej jednak jak na debiut robi duże wrażenie.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

22 komentarze:

  1. Otóż to. Dobrze znać początki Mistrza, i myślę, że jego debiut jest i tak lepszy od 10 książki niektórych autorów... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedziałam, że to debiut.. Książki nie czytałam, tylko film (starszą wersję) i bardzo mi się podobał, lubię stare horrory w takim klimacie. Zaintrygowałaś mnie tą informacją o debiucie, także książka wędruje na górę listy "do przeczytania". :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na konkurs!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam zaskoczona :) Zorientowałam się podczas pisania tekstu dopiero ;)

      Usuń
  3. Widziałam film...czytałam książkę. Rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do filmu opornie, jakoś horrorów się obawiam...

      Usuń
  4. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Kinga. Za to jeśli Ty chciałabyć wziąć udział w mojej akcji "Wędrująca książka" i przeczytać polski horror, to zapraszam już dzisiaj do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Film oglądałam- świetny! Teraz pozostała mi jeszcze książka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie każdemu przypada do gustu częściowo epistolarna forma tej powieści :) Mi się to podobało, zwiększało jej realizm, napięcie też podnosiło, bo nie mogłam doczekać się dokładnych wyjaśnień tego, jak dojdzie do zapowiadanej od początku tragedii. Tak, jak na debiut, dobra powieść, nawet bardzo dobra :) Nowej ekranizacji jeszcze nie widziałam i w sumie mi się nie spieszy przez mnogość głosów na temat spieprzonej końcówki i przeniesienia powieści do współczesnych realiów. A stara wersja zresztą też mnie nie zachwyciła, ani mnie ziębi, ani grzeje, o.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku to nie forma była kwestią sporną, a sama fabuła, która nie trzymała aż tak bardzo w napięciu jak choćby "Ręka mistrza". Inaczej bym pewnie myślała, zaczynając od niej znajomość z Kingiem :)

      Usuń
  7. Święta idą, więc może wezmę się za książki Kinga ; )
    Chociaż planowałam trylogię Sienkiewicza : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ambitnie! Muszę się przyznać, że jeszcze nie miałam okazji z całą Trylogią się zapoznać...

      Usuń
  8. Och "Carrie"...klasyka! Każdy fan Kinga (czyli ja również!) czytał kilkakrotnie! Debiut mistrza ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie aż tak nie urzekła, ale po takim debiucie już musiało być widać, na jaką gwiazdę literatury się zapowiada!

      Usuń
  9. Nie miałam jeszcze przyjemności czytać tej książki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam, a ostatnio byłam na nowej adaptacji tej książki. Mnie osobiście powieść porwała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zawaliło to, że nie mam zwyczaju czytać chronologicznie powieści.

      Usuń
  11. swojego czasu bardzo duzo czytałam Kinga. przejadł mi sie już troche. a dodałam Cie do obserwowanych będę zaglądać tu częściej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) Zapraszam do udziału w wyzwaniu - więcej informacji w zakładce "Wyzwania"

      Usuń
  12. Tą książkę Kinga chciałabym przeczytać jakoś na początku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jest to dobry pomysł, jako że jest to jego debiut.

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania