Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Stephen King: "Joyland"

sobota, 21 grudnia 2013

Joyland - Stephen King
lubimyczytac.pl
autor: Stephen King
tytuł: Joyland
tytuł oryginału: Joyland
przekład: Tomasz Wilusz
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
miejsce: Warszawa
rok: 2013
stron: 336
źródło: pożyczona
Komercyjne mistrzostwo - promocja ruszyła pełną parą, o książce słyszałam na długo przed premierą. Nawet odstałam pocztówkę z grafiką okładki przy okazji nagrody z jakiegoś konkursu. Błyskawicznie w top 10 najlepszej sprzedaży, wszędzie zachwalana, proponowana jako warta zakupu. A co kryje się pod tą interesującą okładką?

Opowieść idealna do zekranizowania, pełna barwnej scenerii z mrocznego parku rozrywki. A w tle student dorabiający sobie podczas wakacji ze zranionym sercem, matka z upośledzonym fizycznie synem oraz mroczne zabójstwo, o którym pracownicy nie potrafią zapomnieć. Tylko wszystko jakieś nijakie. Student dość zwyczajny, choć o wnikliwym umyśle i wartej uwagi intuicji; matka niedostępna, a syn sięgający wyżyn umysłowych, zabójstwo - niestety - rodem z kroniki policyjnej.
Polubiłam Kinga za "Rękę mistrza" czy "To" - horrory, po których strach jest wyjść na zewnątrz nocą i sama treść jeży włos na głowie. Z jednej strony aż nazbyt realne, ale i z dreszczem nieprawdopodobieństwa czy czystego strachu. "Joyland" jest straszny, ale nie straszy. A mimo pozorów to dość spora różnica.

I może gdyby to nie był ten autor, którego kilka przeczytanych pozycji mam na koncie, to inaczej bym do powieści podeszła. Bo choć nie porywające, postacie są warte uwagi, łatwe do zapamiętania poprzez charakterystyczne cechy, a i przy okazji z marginesem niewiadomej. A fabuła zachęcała do przewracania kolejnych stron. Jak na Kinga przystało musiała być retrospekcja pełną parą plus jakaś scena łóżkowa; bogaty wątek fabularny, szybkie rozstrzygnięcie akcji i dziecko wśród głównych ról. Klasyka.

Przyznam, że liczyłam na coś w stylu "To", szczególnie ze względu na klauna z z okładki, a otrzymałam powieść ze średniej półki. Podróż upłynęła z nią całkiem miło, ale poza drobnymi momentami nie wzbudziła silnych emocji. A szkoda. Pamiętam jak dziś jakie emocje mną targały przy "Ręce Mistrza". To trzeba poczuć na własnej skórze.

A przy okazji chciałam dodać, że ta powieść jest szóstą przeczytaną w ramach wyzwania "Świat Stephena Kinga" i tym samym finiszuje mój udział w wyzwaniu. Udało się! :) Zainteresowanych odsyłam do pozostałych recenzji: "Carrie"(!), "Cmętarz zwieżąt", "Rok wilkołaka", "To" (!!) , "Ręka mistrza" (!!!).

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

11 komentarzy:

  1. Ja zdecydowanie bardziej entuzjastycznie odebrałam tę książkę, ale może po prostu... jestem tak zakochana w Kingu, że nie potrafię być obiektywna? Oczywiście, "Ręka mistrza" jest znacznie lepsza, ale ja po prostu jakoś inaczej sobie w głowie te przeczytane knigi Kinga układam. "Joyland" leży sobie na półce obok Dolores Claiborne, Gry Geralda, Ostatni bastion Barta Dawesa - czyli obyczajówek (z lekkim wątkiem fantastycznym lub bez), zaś Ręka mistrza, Carrie, Miasteczko Salem Lśnienie, Dallas itd - na półce wyżej, jako już mroczniejsze i "porządniejsze" horrorki :) Wszystko zależy od podejścia do książki :) A promocja książki istotnie była dość spektakularna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dużo masz racji. Ja przeczytałam zaledwie kilka jego książek i za każdym razem mam nadzieję na coś jeszcze "mroczniejszego" :)

      Usuń
  2. TO mam ,będę czytać. Okładka mnie uwiodła i widzę, że dobrze, że tak się stało, bo wykrzykniki o czymś świadczą.
    JOYLAND mam, ale się wstrzymam. NIe zachwyca , tak jak oczekiwałaś, ale nie tylko ciebie. Innych recenzje czytałam i większość miała podobne odczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto wyrobić sobie własną opinię ;)

      Usuń
  3. Lektura "Joylandu" jeszcze przede mną. Mam nadzieję, że wywrze na mnie bardziej pozytywne wrażenie, bo uwielbiam twórczość Kinga. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję. Znam siebie na tyle, żeby wiedzieć, że wystarczył by inny dzień, aby stosunek do książki był całkiem odmienny.:D

      Usuń
  4. Ja nie czytałam jeszcze tej książki, ale początkowo każdy pisał, jaka to ona jest świetna. Teraz coraz częściej spotykam się z opinią, że jest raczej średnia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak już z książką bywa, że równie wielu zachwyca jak i nudzi.

      Usuń
  5. To pierwsza i jak na razie jedyna książka Kinga - również nie jestem zachwycona... Spodziewałam się strachu, ciarek na plecach, a dostałam dobry (tylko) kryminał...Poczułam się troszkę zawiedziona... Miałam zostawić link - proszę :) http://wszystkie-ksiazki-mojego-zycia.blogspot.com/2013/10/odkurzanie-poek-joyland-stephena-kinga.html
    Wesołych Świąt! :)
    izkalysa

    OdpowiedzUsuń
  6. O nie, nic nie może przebić "To", nawet King kolejną swoją książką :D Hm, nie nastawiałam się na nic takiego, co by mnie rzuciło na kolana ;) "Joyland" to dobra, obyczajowa, refleksyjna opowieść. I nic więcej, niestety. Nie zamierzam do niej póki co wracać. Wątek kryminalny był taki sobie, a rozwiązania zmierzające do końca - okropnie schematyczne. Fantastyka nie straszna...Tak miało być, ale mi to nie podeszło. Jako obyczajówka - dobra, nawet bardzo, ale jako książka Kinga - średniak, właśnie taki nijaki. Ani skrytykować, ani pochwalić :)
    No i gratuluję ukończenia mojego wyzwania - które trochę legło w gruzach wśród uczestników...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A chciałabym przeczytać coś co przebije "To" i "Rękę mistrza" ;)

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania