Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

[film] "Dwunastu gniewnych ludzi" - moja kinowa perełka

wtorek, 14 stycznia 2014

źródło - Filmweb
tytuł: Dwunastu gniewnych ludzi
tytuł oryginału: 12 Angry Men
reżyser: Sidney Lumet
premiera: listopad 1959 (Polska)
Kiedyś zapytałam się na fan page'u czy chcielibyście przeczytać moją opinię o filmach. Okazało się, że chętni się znaleźli, więc czas spełnić zadość ich oczekiwaniom. 

Z góry jednak informuję, że to co teraz przeczytacie nie będzie miało zapewne nic (a maksymalnie niewiele) wspólnego z typowymi tekstami recenzji filmów. Bo jako osoba unikająca filmów [poważnie, przy wszelkich dyskusjach wychodzi, że obejrzałam w życiu bardzo niewiele i jest tylko jedna osoba, która próbuje to zmienić i ciągle przywozi mi filmy; sama ich jednak i tak nie oglądam] na aktorach się nie znam, a co dopiero na nazwiskach osób związanych z produkcją.

"Dwunastu gniewnych ludzi" to produkcja czarno-biała, którą pierwszy raz obejrzałam ... podczas wykładu z logiki i nadal uważam ten czas, za świetnie wykorzystany. Szczególnie, że było to w okolicy świąt i zawiele ludzi na sali wykładowej się wtedy nie pojawiło. Film wymagał bardzo dużo uwagi - oglądanie go w tle innych czynności odradzam. Przez większą cześć, a właściwie przez jakieś 95% czasu trwania filmu, miejscem akcji był jeden pokój, w którym siedziała ukazana wyżej ława przysięgłych. Dla nie doinformowanych, to przypadkowo wybranych dwunastu mężczyzn, którzy otrzymują list, przychodzą na sprawę, wysłuchują jej i podejmują kolegialnie wyrok - amerykańska instytucja demokracji. Tutaj podjąć mieli decyzję o życie i śmierci chłopaka, oskarżonego o zabójstwo ojca. Ich jednogłośne "tak" to krzesło, "nie" - uniewinnienie. 
Wydawać by się mogło, że sprawa tak ważna doprowadzi pomiędzy nimi do burzliwych dyskusji i szczegółowej analizy faktów. Ja przynajmniej bym na to liczyła. Czas jednak zejść na ziemię. Jeden spieszył się by dotrzeć na mecz, na który miał wykupione bilety, inny mając w pamięci klęskę życiową pragnął się odegrać, pozostali czuli, iż sprawa jest jasna.
Prokurator przedstawił liczne dowody, adwokat nie miał nic do obrony. Stąd obrady rozpoczęli od głosowania, gdzie 11 zagłosowało za karą śmierci. Wynik ten nie spotkał się jednak z ich zachwytem. Cała jedenastka niejako z wyrzutem spojrzała na tego jednego, który śmiał powiedzieć, że nie uważa, aby chłopak był winny. Tym bardziej, kiedy dodał, że nie jest pewien czy on jest winny i chciałby podyskutować.

Wyobraźcie sobie grupę mężczyzn w różnym wieku, którzy próbują wmówić jednemu, że to co robi jest bezsensowne. Pomiędzy nimi rodzi się dyskusja. Zeznania poddane zostają ponownym obradom, gdzie nagle wychodzą na jaw fakty, and którymi nikt wcześniej się zastanawiał.
Film pokazuje nie tylko samą dyskusję, umiejętności jej przeprowadzania i wykorzystywania faktów podczas wymiany zdań. To także szeroki obraz zależności sposobu zachowania od charakteru, problemów życiowych, doświadczenia, wieku. Słuchając każdego z osobna można dostrzec dlaczego powinno pracować się w grupie, gdzie każdy zauważy coś innego i tym samym dorzuci coś od siebie. A jednocześnie jak łatwo jest podążać ślepo za propozycją kogoś innego, nie włączając się nawet w stopniu subminimalnym.

Osoby, którym film poleciłam uważały go za warty uwagi. Osoby starsze o kilkanaście-kilkadziesiąt lat z zasady mówiły, że film widziały w TV i nadal go pamiętają. Ja oglądałam go kilkakrotnie i nie uważam, ażeby mi się "przejadł". To dobre kino, dla którego gotowa jestem poświęcić czas. Takich filmów szukam - znacie tytuły warte uwagi?

18 komentarzy:

  1. O dziwo nigdy nie oglądałam tego filmu, jak widać mam już czym zapełnić nudne wieczory ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Film naprawdę godny polecenia. Sam zostałem "nakłoniony" do jego obejrzenia i szczerze podchodziłem sceptycznie do niego, ale jak tylko zacząłem go oglądać to nic i nikt nie mógł mnie od niego oderwać :D sam jako kino maniak, który już obejrzał niezliczona ilość filmów, polecam tą pozycję. Obowiązkowa dla każdego kto lubi obejrzeć dobry film. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widziałam, ale może kiedyś... póki co... sesja!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądałam go, ale może nadrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie oglądałem ale ostatnio zauważyłem ten film w pierwszej dziesiątce najlepszych filmów na filmwebie :) może i warto obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziałam i faktycznie pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten film jest genialny. Duszny pokój, różne charaktery i zajadła dyskusja, i wyczekiwanie końca...Polecam rosyjską wersję, dobra jest :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie oglądałam, muszę nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten film jest jednym z moich ulubionych. Nie sądziłam, że film właściwie bez akcji może być tak wciągający. Również polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chcę obejrzeć ten film koniecznie! Znawcą kina również nie jestem, ale lubię stare filmy - podoba mi się ich klimat i gra aktorska, wydają mi się takie inne i nawet lepsze od współczesnych. Podobał mi się np. "Bonnie i Clyde", "Okno na podwórze" czy "Psychoaz" Hitchocka, a także "Na wschód od Edenu" - mam nadzieję, że uda mi się kiedyś rozwinąć moją przygodę ze starym kinem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oglądałam, bo mi na studiach kazali. ;) Dzięki temu filmowi odkryłam, że lubię dzieła związane z rozpatrywaniem spraw sądowych itd. Później widziałam jeszcze film pt. ,,Pan Smith jedzie do Waszyngtonu". Jeden z tych mniej nudnych, przymusowych seansów, również z sądem w tle, ale z większą ilością miejsc akcji. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisałam do listy. Będzie co oglądać :)

      Usuń
  12. Okołosądowe klimaty są w filmie Wariatka z Barbrą Steisand. Mocnym filmem jest też Dead man walking z Susan Sarandon - naprawdę nerwy do niego trzeba mieć silne! A ze starszych to chyba Zabić drozda było o prawniku i jakimś przestępcy. Klasyka kina, ale jakoś nie wrył mi się w pamięć.

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania