Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Halina Poświatowska: Opowieść dla przyjaciela

sobota, 4 stycznia 2014

lubimyczytac.pl

autor: Halina Poświatowska
tytuł: Opowieść dla przyjaciela
wydawnictwo: Literackie
miejsce: Kraków
rok: 2000
oprac. na podst. Halina Poświatowska: Dzieła 3. Proza, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1998
stron: 268
źródło: z półki

Miała zaledwie 32 lata by przeżyć swoje życie. Urodziła się za wcześnie, aby znaleziono dla niej ratunek. A jednocześnie w odpowiednim momencie, aby przeżyć w pełni całe życie. Nie bała się choroby, starała się z nią wygrywać małe bitwy, wiedząc, że jest na przegranej pozycji. Taka właśnie była Halina Poświatowska - poetka XX-wieku, niezapomniana, czytywana aż do dzisiaj.

Jako mała dziewczynka zachorowała na serce. Z czasem choroba stała się dla niej chlebem powszednim. Drażniło ją, że wystarczy chwila zapomnienia, by nie móc złapać oddechu; jeden dzień bez myślenia o sobie, by tygodnie spędzić w łóżku. A jakby nie patrzeć była szaloną kobietą. Bystrym wzrokiem patrzyła w przyszłość, nie było dla niej rzeczy niemożliwych. W wieku 19 lat wyszła za mąż, za mężczyznę także z chorym sercem. Przecież to nierozsądne mówili, ale oni tego chcieli. Na przekór rodzinie, lekarzom.

"Opowieść dla przyjaciela" to nagroda za wyróżnienie w konkursie jej poświęconym. Przeleżała na półce zapewne co najmniej z 5 lat i czekała, aż ją zrozumiem. Nie łudzę się, że mając 15 lat wyniosłabym z niej tyle co dziś. A za kolejne 5-10 odebrałabym ją jeszcze w inny sposób. 

Halina Poświatowska pozostawia po sobie autobiografię, pisaną językiem niedomówień, luk pozostawionych dla czytelnika. Opowieść pełną nie tyle faktów, miejsc, dat, ile ulotnych wspomnień, odczuć, zachowań, obaw i radości. To nie zwykłe zdania; są tak ekspresyjne, że aż trudno ich nie poczuć samym sobą. Miewałam wrażenie, że przenoszą mnie do świata widzianego z jej punktu widzenia. Zachwyciła mnie treścią. Wspominałam już na pewno, że uwielbiam takie teksty czytać, mimo iż nie zawsze w pełni je zrozumiem ;)

Choć życie nie szczędziło jej trudów, starała się o tym nie myśleć. Wyobraźcie sobie młodą kobietę, która wyjeżdża na operację do Ameryki, nie znając tamtejszego języka. Co więcej, myśli o studiowaniu tam, choć porozumiewa się z wszystkimi poprzez słowniki. Nie mając pieniędzy na przeżycie pnie się po szlakach, narzuconych przez samą siebie. Dla mnie to niewyobrażalne. Nie jestem aż tak wytrwała by dzień i noc uczyć się słówek. Dochodzę nawet do wniosku jak wiele cennego czasu marnuję, a mogłabym go wykorzystać lepiej, inaczej, efektywniej. Halina Poświatowska wiedziała, że ma mało czasu i wykorzystała go maksymalnie.

Pozostawiła po sobie prozę, która przenosi w świat poezji; swoją historię, w której znajdziemy wskazówki dla siebie, jeśli choć trochę poszukamy. Bo przecież to opowieść nie do nas, lecz do przyjaciela. Refleksyjna, wymagająca ciszy, skupienia, spokoju, wyciszenia. Ale za to pisana piórem pewnym, choć lekkim. Trudnym w treści, ale zrozumiałym w słowach. Opowieść rozpoczyna się natomiast tak:
Będę mówić, przyjacielu. Najchętniej milczałabym, ale milczenie nie jest żadnym rozwiązaniem, milczenie nie wyjaśnia nic.
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

10 komentarzy:

  1. Z tym marnowaniem czasu to racja, też mam podobne wrażenie. :/
    A książkę bardzo bym chciała przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Liczę to do wyzwania :) Książka na pewno warta przeczytania, ale raczej nie sięgam po powieści biograficzne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przeczytać, muszę mieć, kocham jej poezję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu naprawdę pięknie o niej napisałaś...

    OdpowiedzUsuń
  5. Już samo rozpoczęcie książki do mnie przemawia. Pięknie napisałaś o tej publikacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama historia była tak piękna, że nie dało się o niej inaczej napisać.

      Usuń
  6. Bardzo ładnie o niej napisałaś :) Biografie bardzo lubię. Akurat z poezją Poświatowskiej jakoś mi było do tej pory nie po drodze, kilka wierszy sobie zapisałam kiedyś przy okazji, a na głębszą znajomość na razie nie starczyło chęci, czasu, nie wiem. Może w tym roku nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania