Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Cecelia Ahern: "Sto imion." Dobro jest w każdym z nas.

poniedziałek, 31 marca 2014

literatura obyczajowa
lubimyczytac.pl
autor: Cecelia Ahern
tytuł: Sto imion. Dobro jest w każdym z nas
tytuł oryginału: One Hundred Names
przekład: Agnieszka Andrzejewska
wydawnictwo: Akurat
miejsce: Warszawa
rok: 2014
stron: 448
źródło: egzemplarz recenzencki
Jeżeli t y sądzisz, że coś brzmi logicznie, zapomnij, na pewno nie jest to logiczny dla Constance. /s.303
Miał być to tylko jeden rozdział przed snem. Tak na rozluźnienie. Skończyło się czytaniem do prawie 2. nad ranem. I niesamowitym szokiem, że obyczajówka może tak wstrząsnąć. Niech będzie, że spalę finał (recenzji rzecz jasna, nie powieści), ale powiem wam, że wzbudza emocje i przypomina jak ważny jest każdy z nas, bez względu na to kim jest. Po jej lekturze bez wahania powiem, iż naprawdę dobro jest w każdym z nas.

Intryguje już pierwsze zdanie. A jak wiadomo dobry początek jest w cenie:
Mówili na nią "Ani mru-mru."Żaden powierzony jej sekret, żadna poufna informacja, osobista czy nie, nigdy, przenigdy nie wydostawała się na światło dzienne.
Taka właśnie była Constance - mentorka Kitty. Kobieta, która fabularnie pojawia się na drugim planie, w rzeczywistości staje się przyczyną wielkich przemian. Otóż Katherine Logan popełniła w swojej dziennikarskiej karierze poważny błąd. Wiedziona wizją telewizyjnej sławy za namową dwóch kobiet oskarżyła nauczyciela o molestowanie seksualne i spłodzenie nieślubnego dziecka. Młoda, naiwna dala wciągnąć się w grę, która miała być zwykłą zemstą. Kłamstwo szybko wyszło na jaw. Zbyt szybko jak dla młodej reporterki. Dziewczyna została zawieszona, telewizja otrzymała karę, a Kitti w pełni zdawała sobie sprawę, że popełniła błąd. Tylko czy na pewno dobrze odebrała tą lekcję życia? Niestety, ona żałuje tego, że zniszczyła sobie karierę, drogę do sławy. Przecież pan Maguire został oczyszczony - dlaczego miałaby czuć się winna? Kiedy przychodzi na oddział szpitalny swojej mentorki czuje wstyd związany z utratą szansy na karierę dziennikarską. W ramach znajomości obiecuje się zająć pewną listą nazwisk, choć wie, że być może po śmierci Constance w redakcji, przez nią prowadzonej gazety, nie będzie dla niej miejsca. Ostatecznie udaje się jej się otrzymać jedną szansę, ma napisać artykuł, powiązany ze znalezioną listą nazwisk. U jej boku pozostaje przyjaciel Steve i mąż mentorki - Bob. Pozostali przewijają się przez jej życie bardziej z przymusu i chęci zysku niż w imię potrzeby serca. Nie licząc właściciela mieszkania, który widząc jajka i odchody na drzwiach swojego mieszkania uświadamia dziewczynie, że ma się wyprowadzić. I to już.

Pozostaje kartka, na której zapisane jest sto imion i nazwisk. Po licznych rozmowach telefonicznych, dziewczyna  orientuje się, że osoby te nie wiedzą co może je łączyć, a nawet nie kojarzą imienia Constance. Do oddania artykułu coraz mniej czasu, a dziewczyna nadal nie widzi wspólnego mianownika dla usłyszanych historii. Cicha kobieta, mieszkająca w domu starców, młodzi mężczyźni, chcący pobić rekord Guinessa, starszy pan z kawiarni... Dopiero słowa Boba naprowadzają ją na właściwy trop. Okazuje się, że pomysł mentorki... A zresztą, co będę Wam dalej pisać.

Kitti, jaką poznajemy to osoba, której unikałabym w swoim życiu. Poważnie, egocentryczna, skupiona na karierze wydawałoby mi się trudnym partnerem do rozmów. Okazuje się jednak, że za bardzo pobłądziła na swojej drodze i potrzebowała życiowego detoksu. Niezwykłą lekcją stają się spotkania z osobami "z listy". Pozornie zwykli ludzie pokazują jej inne oblicze rzeczywistości. Pozornie.. No właśnie. Kim są ci zwykli, przeciętni ludzie, o których wcześniej się mówi? Czyż każdy z nas nie jest indywidualnym tworem, w którym zachowane są liczne skarby, talenty? Czyż każdy z nas nie jest niezwykły na swój własny sposób?

Cecelia Ahern wybrała postać książki, która do mnie przemawia. Nie próbuje nauczać czytelnika, a naucza bohaterkę, pozwalając być niemym obserwatorem jej drogi do walki z samą sobą. to pierwsza książka jej autorstwa, jaką mam w ręku. Minęło już kilka dni, odkąd ją przeczytałam a nadal czuję przyspieszone bicie serca na myśl o powieści. Potrząsnęła mną na tyle silnie, by nie tylko myśleć, ale i zacząć działać. Wyjść do ludzi i tam zyskiwać najważniejsze doświadczenie.

Sto imion. Dobro jest w każdym z nas. otrzymałam w ramach współpracy z wydawnictwem Akurat oraz firmą Business and Culture

To forma programu afiliacyjnego :) Nic nie tracisz, a mi pozwalasz opłacić np. domenę bloga ;)

21 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie, czuję nieodpartą chęć jej przeczytania :) dzięki za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę chciała ja przeczytać, czytałam inne książki i podobały mi się, a o tej czytałam już pozytywne opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to było pierwsze spotkanie z autorką.

      Usuń
  3. Ja słyszę o tym tytule pierwszy raz.
    Wpisuję na listę do przeczytania.
    Pozdrawiam - Karalajn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A długa lista? ja moją wyrzuciłam i zostawiłam max 20-30 pozycji. Po co się przemęczać i wzbudzać w sobie wyrzuty sumienia - pomyślałam:D Zawsze można wejść i wybrać coś "na chybił-trafił".

      Usuń
  4. Jak najbardziej dla mnie, ciekawa jestem czy też tak mnie pochłonie jak ciebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś słyszałam o tej książce. Możliwe, że kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Slyszałam o autorce wiele dobrego, na pewno w końcu zajrzę do jej książek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam zapisaną tę książkę. Mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać. To już kolejna recenzja, która mnie zachęca do lektury.

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś dla mnie, jak na obyczajówkę wiele się dzieje. Muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. myślałam nad tą książka, teraz wiem ze warto przeczytac :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania