Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

"Dom nad jeziorem smutku" Marilynne Robinson

czwartek, 20 marca 2014

lubimyczytac.pl
autor: Marilynne Robinson
tytuł: Dom nad jeziorem smutku
tytuł oryginału: Housekeeping
przekład: Wojciech Fladziński
wydawnictwo: M
miejsce: Kraków
rok: 2014 (oryg. 1980)
stron: 212
źródło: egzemplarz recenzencki
Obraz. Wycinek życia zamknięty w ramach słów. Plastyczna rzeczywistość ujęta w czarno-białych literkach. Historia, w której oceny zastąpione zostały opisem.; zdaniami dopieszczonymi, zwalniającymi tok myśli, pochłaniającymi uwagę.
W Fingerbone ma się zawsze świadomość bliskości jeziora, jego mrocznych głębin /s.12
Spójrzcie zresztą na okładkę. Nie ma tam radości, jest cisza i refleksja. Przynajmniej na mnie tak działa. Wprawdzie na żywo niebo jest mniej "mroczne", ale i tak czuć bijącą z niego tajemnicę. Tak jak i na kartach historii, którą opowiada Ruth.
Mam na imię Ruth. Razem z młodszą siostrą, Lucille, dorastałam pod opieką babci, Sylvii Foster, a kiedy umarła, jej szwagierek, Lily i Nonu Foster, a kiedy uciekły, jej córki Sylvie Fisher. Przez cały ten czas mieszkałyśmy w jednym miejscu, .... /s.7
Z daleka od innych ludzi wybudowano dom, by był ostoją nawet podczas powodzi. Kiedy inni się ewakuowali, oni czuli jedynie wodę pod stopami, a przygotowane mieli konserwy na długie okresy zalania. Stronili od innych, czując się samowystarczalnymi. Nie potrzebowali rozmawiać z kimś innym. Ze sobą zresztą też łączyły ich skomplikowane relacje i wzajemna dyskrecja. Ruth i Lucille po samobójczej śmierci matki ostatecznie zamieszkały z ciocią Sylvie. Kobietą, która nade życie kochała podróże i wędrówki - nie czuła się dobrze w jednym miejscu. Nie nadawała się na opiekunkę dzieci, bo czuła w sobie ducha koczownika. Dom to ostoja, a więc miejsce zdecydowanie nie dla niej. Z kolei między siostrami dochodzi do rozłamu. Lucille chce być taka jak inne - wyglądać i zachowywać się jak koleżanki. Z kolei Ruth za bardzo przywiązuje się do opiekunki.

Napisana w kilku zdaniach fabuła brzmi tak banalnie, jednak powieść to zdecydowanie tekst niebanalny. Pewna prostota tekstu pozostawia miejsce na kaligrafię słowa. Opis staje się wyrazem kunsztu autorki, a historia jedynie tłem dla przekazania pewnego obrazu.

To nie książka na szybką podróż tramwajem czy krótką przerwę. Tu potrzeba spokoju myśli, odprężenia, kubka kawy/herbaty, może i kilka białych michałków na stoliku i czas. Zagłębiasz się w nią powoli, a później jedynie stajesz się świadkiem wydarzeń, myśli, wieloznacznych zdań.

Mnie się to nie udało. Nie mogłam dostatecznie skupić się na samej treści i czasem gubiłam się w słowach. Tęskniłam momentami za prostotą, choć z drugiej strony czułam urok jej literackiego wyrazu.

"Dom nad jeziorem smutku" ma w sobie "to coś". Cały czas jednak nie potrafię wprost napisać na czym to polega...

EDIT: Mam nadzieję, że może nieco rozjaśni to moja odpowiedź na komentarz Basi (tu i na jej blogu):
Na mnie zrobiła duże wrażenie, ale gubiłam się w niej. Mam wrażenie, że to jeszcze nie ten wiek, nie ta dojrzałość. Sama po sobie czuję, że wiele książek to jeszcze nie na ten etap, na tak małe doświadczenie życiowe. Tak miałam z "Mistrzem i Małgorzatą". Czuję, że książka jest niesamowita, ale jeszcze nie wciąga mnie w swoją magię świata. Zapewne za 5-10 lat, po pierwszych doświadczeniach z "prawdziwym" życiem i powieści zaczną pokazywać inne oblicze. Na razie to tylko moje naiwne spojrzenie, a czasem i takie jest potrzebne ;)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam literaturę amerykańską
Ocalić od zapomnienia

"Dom nad jeziorem smutku" otrzymałam w ramach współpracy z Wydawnictwem M

21 komentarzy:

  1. Wczoraj o niej pisałam. Jestem nią zachwycona. Szkoda, że ona tak do końca nie przemówiła do ciebie, tak jak do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zaglądam do Ciebie. Na mnie zrobiła duże wrażenie, ale gubiłam się w niej.Mam wrażenie, że jeszcze nie potrafię docenić naprawdę dobrej literatury. Tutaj czułam, że to niezwykła powieść, ale to jeszcze nie ten etap, nie ta dojrzałość:)

      Usuń
    2. Rozumiem Aniu. Ja też po latach odkrywam nowe "możliwości" w starych lekturach.

      Usuń
  2. Ale piękny tytuł! Dziękuję, że zwróciłaś moja uwagę na tę książkę :) inaczej pewnie bym ją przegapiła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To może ja także poczekam jeszcze kilka lat z jej lekturą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz sama zmierzyć siły na zamiary. Tutaj nie o wiek wg metryki przecież chodzi ;)

      Usuń
  4. Drugi raz przeciągu trzech dni spotykam się z recenzją tej książki. I mam coraz większy apetyt...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem właśnie świeżo po lekturze tej dość specyficznej historii. Na pewno wzbudza emocje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się niezwykle intrygująco. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z jednej strony powieść wydaje się bardzo interesującą, ale z drugiej chyba akurat do mnie nie specjalnie by przemówiła. Tak mi się wydaje. Przypomina mi się czytane przeze mnie "Zanim spłonę", w którego zdaniach również ukryte było jakieś piękno, nostalgia, ale to nie była książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż. Dopóki nie przeczytasz nie przekonasz się czy to książka dla Ciebie.

      Usuń
  8. U mnie czeka jeszcze na przeczytanie, jeszcze nie potrafię się odnieść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie będę czekała na wrażenia, jak będziesz po lekturze. Mam nadzieję, że wpisu nie przegapię :)

      Usuń
    2. Jeszcze do niej chwilkę zejdzie bo kolejka spora... Nie u mnie postów codziennie, więc nie sądzę, żebyś przegapiła :D

      Usuń
    3. Mam taką nadzieję :) U mnie też się uzbierało już za wiele, czas popracować nad asertywnością :D

      Usuń
  9. Po raz kolejny natykam się na tę książkę, jestem coraz bardziej nią zaintrygowana ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, kiedy książka wywołuje emocje, a szczególnie kiedy intryguje :)

      Usuń
  10. Piękna okładka, a treścią jestem coraz bardziej zaciekawiona (z recenzji na recenzję, intryguje mnie ona coraz bardziej). :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania