Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Erica Spindler: "Stan zagrożenia"

piątek, 7 marca 2014

lubimyczytac.pl
autor: Erica Spindler
tytuł: Stan zagrożenia
tytuł oryginału: Cause for Alarm
przekład: Krzysztof Puławski
wydawnictwo: Mira | Harlequin
miejsce: Warszawa
rok: 2014
stron: 492
źródło: egzemplarz recenzencki
Z Ericą Spindler spotkałam się już raz przy okazji "Ślepej zemsty", która zainteresowała mnie swoją formą. "Stan zagrożenia" poszedł dokładnie w tym kierunku. Niezwykle dobrane słownictwo, czy poruszające wyobraźnię opisy już od samego początku przyciągnęły moją uwagę. Co więcej, zazwyczaj kiedy czytam, choćby w tramwaju całkiem nieźle ogarniam, co dzieje się wokół. Kiedy zaczęłam jednak lekturę tej pozycji pochłonęła mnie w zupełności. Ocknęłam się wprawdzie przed moim przystankiem, ale już wtedy czułam, że historia wymaga maksimum uwagi.

Treść jak na thriller okazała się bardzo przewidywalna. Nie raz wspominałam, że słaby ze mnie detektyw; tu jednak wystarczyła chwila zastanowienia. Poznajemy Johna Powersa - człowieka zjawę, który nie waha się zabić każdego, kto stanie na jego drodze. Wykonuje egzekucję na byłej kochance i mężczyźnie, który akurat znalazł się w nieodpowiednim miejscu. Pragnie usłyszeć tylko gdzie jest 19-letnia, będąca w ciąży, Julianna. Jego dziewczynka, choć córka kochanki, która powinna się pozbyć się jedynie ciąży. Jego dziewczynka... A zresztą przeczytajcie sami:
I..., ile, John? Ile miała lat, kiedy po raz pierwszy zakradłeś się do jej łóżka?!?[Sylwia] (...) Nauczyłem ją miłości i lojalności, a także posłuszeństwa. Jestem dla niej wszystkim... ojcem, przyjacielem, nauczycielem, kochankiem. Należy tylko do mnie. Zawsze należała [John] /s.7-8
To psychopata, a jednocześnie pracownik CIA, działający niczym zawodowy morderca, który nie zawaha się przed niczym by osiągnąć swój cel.

Z Waszyngtonu trafiamy do Luizjany, spędzając chwilę z Kate i Richardem. To małżeństwo, żyjące z klasą i dysponujące sporym majątkiem. Poznali się na studiach, gdzie Kate jako uboga studentka utrzymywała się ze stypendium, z kolei Richarda było stać na wszystko. Mogła wybierać pomiędzy nim i biedniejszym, ale pełnym pasji i odwagi Lukiem Dallasem. Zdecydowała się stabilizację, niestety mąż nie mógł dać jej najważniejszego - dziecka. Byli kochającym się i niezwykle szczęśliwym małżeństwem. Brakowało im tylko potomka. W ramach prezentu noworocznego Richard zgadza się na przyjęcie dziecka z ośrodka adopcyjnego...

Macie wrażenie, że wszystko się jakoś ze sobą łączy? Nie dochodząc nawet do 1/4 tekstu dowiadujemy się, iż to tam dziecko oddać chce Julianna i co gorsza... widząc zdjęcie Richarda, uznaje, że to idealny mąż dla niej. Kate przecież powinno wystarczyć dziecko. Dziewczyna postanowi zrobić wszystko, aby go uwieść, od matki nauczyła się wiele o mężczyznach.

Natomiast Luke spotyka się z tajemniczym Kondorem by usłyszeć jak wygląda praca rządowych zabójców w CIA. Jest słynnym pisarzem i zdobyte informacje pragnie wykorzystać w swojej nowej powieści.

Celowy zabieg nakreślenia schematu powieści przyniósł efekty. Wiedząc mniej więcej jak potoczy się akcja, mogłam skupić się na detalach, opowieściach, związkach pomiędzy postaciami. Fenomenalny język sprawił, że na kilka godzin straciłam kontakt z rzeczywistością, a łóżko okazało się idealnym miejscem do zmierzenia się z powieścią.

A poruszyła ona zdecydowanie wiele poważnych kwestii. Wplotła w akcję grupę mężczyzn, których zadaniem usuwanie niewygodnych osób, a jednocześnie ukazała ryzyko, wykorzystania umiejętności do wykonania porachunków osobistych. Przedstawiła zarys skomplikowanego związku, problematykę wyboru partnera, wygody materialnej. Dwie skrajne postaci Richarda i Luke nieco zahaczały o materialistyczne wybory kobiet, ale i konsekwencje z jakimi się to wiąże. Akcja przeplatała się z rysami psychologicznymi postaci, ukazywała emocje, wspomnienia. To nie jest łatwa lektura, choć pochłania się ją błyskawicznie. Erica Spindler już drugi raz pokazała mi, że jej powieści warte są poświęconego im czasu.

Książkę przeczytałam w ramach:
Ocalić od zapomnienia

Stan zagrożenia otrzymałam w ramach współpracy z wydawnictwem Mira | Harlequin

11 komentarzy:

  1. Siostra ją ma, więc może jej podkradnę w ramach poznawania twórczości autorki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna książka. Bardzo mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przekonujecie, oj przekonujecie mnie do tej Spindler :-) Chyba jednak sięgnę po coś spod jej pióra, jeśli szczęście dopisze, będzie to właśnie Stan Zagrożenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Co więcej, zazwyczaj kiedy czytam, choćby w tramwaju całkiem nieźle ogarniam, co dzieje się wokół" - Tylko pozazdrościć, ja zapominam o wszystkim, potem kończę rozdział, podnoszę głowę i nie mam pojęcia, gdzie jestem, a dwudziestominutowy powrót autobusem do domu zamienia się w Odyseję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że czasem szósty zmysł się budzi w porę ;)

      Usuń
  5. Widzę, że opinie mamy zbieżne ;) Tramwajami od dawna nie jeżdżę, ale rozumiem poziom wciągnięcia, bo i mnie wciągnęła. Czyta się dobrze, pomimo że książka traktuje o dość cierpkich sprawkach. Mnie Spindler przekonała ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam prozę Spindler. Książka już u mnie na półce, więc niebawem i ja będę raczyć się jej lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaintrygowała mnie. Czytałam już coś Spindler, ale niestety, po mamusi, oprócz miłości do literatury, odziedziczyłam też kompletny brak pamięci do tytułów książek. Tę pozycję pewnie też przeczytam. Lubię, kiedy w książce coś się dzieje. A tu jest ciekawie . Przynajmniej tak wywnioskowałam z Twojej recenzji. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję, że uda mi się szybko przeczytać. Lubię prozę Eriki Spindler.

    OdpowiedzUsuń
  9. Spotkałam się z twórczością autorki czytając "Cienie nocy". Mam ochotę przeczytać "Stan zagrożenia"

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania