Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Jennifer L. Scott: "Lekcje Madame Chic"

wtorek, 4 marca 2014


autor: Jennifer L. Scott
tytuł: Lekcje Madame Chic. Opowieść o tym, jak z szarej myszki stałam się ikoną stylu
tytuł oryginału: Lessons from Madame Chic
przekład: Anna Sak, Agnieszka Sobolewska
wydawnictwo: Literackie
miejsce: Kraków
rok: 2013
stron: 296
źródło: egzemplarz recenzencki
Poradników z zasady unikam jak ognia i podchodzę do nich jak do mniej więcej jak do jeża - z co najmniej dużą ostrożnością. Wyjątkiem są te z polecenia. Jeden poradnik (napisany przez blogerkę) mam na czytniku i choć przeczytany, z pewnych względów na razie recenzji się nie doczeka. Natomiast ta pozycja prześladować zaczęła mnie w książkowej i life style'owej blogosferze już dobrych kilka miesięcy temu. Bo przecież skoro tak zachwycały się nią: Paulina Kwiatkowska, Karriba, Nadine (kliknięcie w imię przekieruje do tekstu danej autorki) to może i mnie zainspiruje. Kto wie? Przy nadarzającej się okazji postanowiłam się z nią zapoznać. Szybko rzuciło mi się w oczy: wydanie pierwsze, dodruk. I ta chwila zawahania... Skoro tak szybko się rozeszło to czy na pewno mi się spodoba? Poza kilkoma wyjątkami niechętnie czytuję to, co popularne. Wolę poczekać, aż cały zachwyt nad daną książką opadnie i powoli odejdzie w zapomnienie "top czytelników".

Kończąc jednak już te moje nieustanne, luźno powiązane z tematem rozważania, kilka słów wstępu o "Lekcjach madame Chic". To nie przypadek, że o francuskim szyku mówi Amerykanka. W ramach wymiany studenckiej Jeniffer L. Scott spędziła całkiem sporo czasu u zamożnej rodziny francuskiej i miała okazję poznać tam zupełnie inny styl życia. Jako, że sama w ramach wymiany w liceum mieszkałam pięć dni we francuskim domu, kilka rzeczy przeżyłam na własnej skórze. Dotąd intryguje mnie picie herbaty w miseczce do śniadania.. Jak to jednak mówią: co kraj, to obyczaj!

Książka ma przystępny format, przyjemną okładkę i ładnie prezentuje się na półce. W jej przypadku jest to bardzo istotne. Już teraz mogę wam powiedzieć, że ma w sobie tak wiele treści i rad, że często będę do niej wracała. Stąd położę ją w widocznym miejscu, razem z innymi "cennymi" książeczkami.
Kim była tajemnicza madame Chic? Matką i żoną, pracującą na pół etatu i udzielającą się społecznie. [...] Na każdy temat miała własne zdanie. /s.9
Francuska kobieta jest taka "chic". Oczywiście jest to typowa generalizacja. Jednak zderzenie amerykańskiego swobodnego stylu bycia z tradycyjnymi wartościami zamożnej francuskiej rodziny mogło wywołać w autorce duże zdumienie. Trafiła do dobrze sytuowanego domu, gdzie pozycja nie przekładała się na wyposażenie domu. Były tam cenne antyki, ale próżno tam szukać plazmy, wypasionych mebli w kuchni czy najnowszej elektroniki. Poczułam się tak nieswojo czytając ten tekst. Państwo Chic wybrali swoje zasady: rodzinna atmosfera, wspólne posiłki, spotkania ze znajomymi. Konsumpcjonizm i Internet nie miały dla nich żadnego znaczenia. To ludzie z klasą, jakich mam wrażenie, że często szukać można ze świeczką. Uwierzycie, że to nie była maniera tylko naturalne zachowanie? ...

Opowieść utrzymana jest w lekkim tonie. Zderzają się w niej wspomnienia z obserwacji życia państwa Chic, zachowania autorki sprzed wyjazdu i obecnych zmian, jakie wprowadziła. Możliwość zamieszkania z francuską rodziną pokazało zupełnie inne spojrzenia na prawie, że każdą sferę życia: dietę, aktywność fizyczną, styl, urodę, stosunek do innych ludzi i samego życia. Wszystkie doświadczenia zebrano według dziedzin, dzieląc je na 20 kategorii. Przykładowe tematy to: styl jedzenia Francuzów (słodkie, małe śniadanie, lunch, obfita kolacja), szafa złożona z 10 ubrań, cieszenie się małych rzeczy.

Początkowo bałam się, że zostanę przytłoczona liczbą moralizatorskich rad i zasad życia. Cenię wolność wyboru decyzji i nie lubię kiedy ktoś mi mówi, że wszystko co robię jest złe i mam zmienić się o 180 stopni. Niektórzy nawet twierdzą, że o 360 stopni, ale wtedy jakoś mnie nie przekonują... ;) Na szczęście autorka wybrnęła z tego całkiem nieźle. Podając pewne zasady, odnosiła je do siebie a jednocześnie pokazywała drogi alternatywne. Na zasadzie:  we Francji jest tak..., ja robiłam tak, chcę robić tak, ale można też... Czytelnik nie jest bezpośrednim adresatem, a raczej słuchaczem opowieści autorki. Takie poradniki lubię. Jennifer Scott przypominała, że warto zacząć od małych rzeczy. I co ważne: nic na  siłę.
Dodatkowo każdy rozdział zakończony został podsumowaniem w punktach, który idealnie przyda się gdy zechcemy wprowadzić zasady w życie.

Przedstawione drogi do bycia chic, do najłatwiejszych nie należą. Jednak zapewne nie każda z nas pragnie być ikoną stylu. Mnie przekonuje minimalizm w ubraniach i wybór sztuki i rozmów o sztuce, filozofii (przynajmniej w ramach mojego ogarnięcia tematu), religii. Poszukuję jedynie towarzysza, który zechce spędzić ze mną wieczór, omawiając dylematy moralno-etyczne.

Książka mnie zainspirowała do rozwijania samej siebie. I to w niej jest takie fenomenalne! Dawać trzeba wędkę, a nie gotową rybę.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Nie tylko literatura piękna...

Lekcje Madame Chic otrzymałam w ramach współpracy z Wydawnictwem Literackim

30 komentarzy:

  1. Ostatnie zdanie powalające :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedziałam, że ta książka to poradnik! O.o
    Myślałam, że jakaś historia biograficzna xD
    No nic - recenzja mnie zachęciła do zapoznania się z tą książką! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się z pozytywnej recenzji, gdyż przymierzam się do książki. I oczywiście podsumowujące zdanie jest świetne ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poradników też nie lubię, ale akurat tego jestem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam go jeszcze, ale z tego, co wiem to czytelnikom się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam kilka recenzji tej książki - były dobre, więc noże i ja kiedyś sięgnę po "Lekcje Madame Chic".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskakujące jest to, że i tyle recenzji dobrych i książka na dość ciekawym poziomie :)

      Usuń
  7. Ostatnie, podsumowujące zdanie Twojej recenzji jest rewelacyjne. Z książka mi raczej nie po drodze, ale kto wie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książki jakoś nie chcę czytać, ale przeczytałam twoją recenzję i nie moge wyjść z podziwu, pięknie piszesz kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Staram się by było coraz lepiej :)

      Usuń
  9. Ostatni akapit mógłby być świetnym mottem dla osób, które biorą się za pisanie poradników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! Wtedy sama chętniej bym po nie sięgała ;)

      Usuń
  10. Jesteś kolejną osobą chwalącą tę książkę. Moja chęć na nią rośnie coraz bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jest co chwalić. To naprawdę udana książka. I zawiera wiele cennych wskazówek.

      Usuń
  11. Od czasu do czasu czytuję poradniki, więc i ten tytuł będę miała na uwadze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Mam nadzieję, że Cię nie zawiedzie.

      Usuń
  12. Ikoną stylu rzeczywiście być nie planuję, ale fajnie, że książka daje coś więcej, bo inspiracja do rozwijania siebie to ważna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie skończyłam ja czytać :) Też bardzo mi się podobała - uważam, że jest świetna :) I mnie też bardzo zmotywowała do zmian :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie niestety nie porwała. Może dlatego, że raczej nie znalazłam w niej nic nowego. Wydaje mi się zlepkiem wszystkich wskazówek, jakie wygłaszali najwięksi francuscy i włoscy projektanci, w tym Coco Chanel i Giorgio Armani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie rady były w dużej mierze nowością, stąd zrobiła na mnie duże wrażenie.

      Usuń
    2. Ja chyba ogólnie jestem uprzedzona do poradników. Cudów wymagam ;-)

      Usuń
    3. Jak już znajdziesz idealny to daj znać :) Chętnie go poznam, ;)

      Usuń
  15. A mam, mam ją w swojej chciejce już od dawna ;) Podobnie jak "Jak chodzić na wysokich obcasach" ;)
    Taka książka to byłby całkiem miły prezent ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się w ogóle za książkowe prezenty nie obraziła ;)

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania