Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

"Płeć mózgu" Anne Moir, David Jessel - Nie wierzę w równouprawnienie!

wtorek, 18 marca 2014

literatura popularnonaukowa
lubimyczytac.pl
autor: Anne Moir, David Jessel
tytuł: Płeć mózgu. O prawdziwej różnicy między mężczyzną a kobietą
tytuł oryginału: Brain sex. The real difference between men and women
przekład: Nina Kancewicz-Hoffman
wydawnictwo: PIW
miejsce: Warszawa
rok: 1993
stron: 300
źródło: wypożyczona z biblioteki
Nie wierzę w równouprawnienie, przynajmniej w takiej formie jaka często jest serwowana przez cudowne i nieomylne mass media.... Nie uważam, że kobieta powinna biegać z piłą, a mężczyzna piec ciasta, no chyba że sprawia im to przyjemność. Mam naprawdę w głębokim poważaniu, że powinnam bez problemu skręcać szafki z IKEI, skoro sprawia mi przyjemność porządkowania mebli czy zmywania naczyń. Wierzę w partnerski układ związków i to, że sprawiedliwy podział obowiązków to nie to samo to "po równo". Dzielić się zadaniami domowymi - OK, pomagać jak druga osoba ma za dużo - jak najbardziej. Nie wpadajmy jednak w szał zamiany ról. Jestem słaba w orientacji przestrzennej (mogę przejechać trasę kilkanaście razy i jej nie pamiętać), a w kółku matematycznym byłam jedną z niewielu. a czasem jedyną dziewczyną. A i tak zawsze trafiałam na lepszych od siebie chłopaków. Z kolei w bibliotekach zazwyczaj spotykam kobiety, które szukają książki na wieczór. Takie są fakty.

I o faktach w literaturze, na temat różnic płci będzie mowa. Anne Moie i Dawid Jessel postanowili zebrać w całość liczne badania i pokazać jak biologia wpływa na to jacy jesteśmy, a raczej jaka płeć w nas dominuje. Już na początku wyjaśnili, że liczne wyniki takowych badań nie ujrzały światła dziennego ze względu na poprawność polityczną i lobbing pewnych grup... A przecież takie podsumowanie nie miało na celu pokazania, że kobiety są słabe, choć często ostatecznie tak społeczeństwo to odbierało i nadal odbiera.  No tak, może praca w domu do wieków była uznawana za mniej "ważną". Ale jak wskazują autorzy silne zapędy władcze mężczyzn pod wpływem testosteronu mają to do siebie, że nawet gdyby od pokoleń pracowali oni w domu to zajęcie to byłoby najwyżej położone w hierarchii "ważności prac". Optymistycznie jednak patrząc, poznając swoje różnice możemy nauczyć się wykorzystywać mocne strony. Zazwyczaj szukając potencjalnego partnera mimowolnie kierujemy się do osoby nam przeciwnej. Mamy się uzupełniać. Poznajmy więc nasze możliwości i ograniczenia. I zamiast wyrzucać sobie nawzajem niezrozumienie wykorzystajmy wiedzę przy budowaniu kompromisów.

Tak w telegraficznym skrócie ujmując przyczyny odmienności należy zwrócić uwagę właśnie na hormony. Po raz pierwszy jeszcze w brzuchu matki, gdzie kształtują się nasze organy wewnętrzne i niejako pewne zachowania zaszczepiane są w naszym mózgu: widać to już po pierwszych dniach, tygodniach, miesiącach życia noworodków. Nieświadomie zachowują się zupełnie inaczej, a przecież nie miały gdzie się tego wtórnie nauczyć. Później, z kolei w okresie dojrzewania, działanie hormonów silnie skorelowane jest z psychiką. Na skutek choćby: zażywania leków, terapii hormonalnych podczas ciąży, chorób wrodzonych, nieprawidłowo działającej przysadki dochodzi do pewnych zaburzeń w odbieraniu płci. Kobiety stają się silne i wybierają tzw. "męskie zajęcia", a mężczyźni spokojni i zamknięci w sobie. Podobnie rzecz ma się z orientacją seksualną. Jesteśmy częścią biologii i przyjmujemy na siebie ryzyko pewnych odchyleń "od normy". Oczywiście dochodzi jeszcze aspekt socjologiczny, środowiska, ale tym książka ta się nie zajmuje.

Napisana popularnonaukowym językiem rozprawa o płci to źródło naprawdę cennych informacji. Przedstawia różnice związane z odmienną pracą półkul u obu płci, wskazując jakie zajęcia są łatwiejsze, a jakie wymagając więcej pracy. Opierając się na licznych przypadkach pokazują "narodziny płci" i ewentualne przyczyny "odchyleń". Może gdybyśmy wszyscy byli świadomi tego jak działa nasz mózg, przynajmniej w tym małym wycinku pomoglibyśmy naszym dzieciom wykorzystać swoje możliwości, zamiast przykrywać wszystko stwierdzeniem: "to jest dla niej/ dla niego za trudne". A i przy odrobinie chęci i my możemy jeszcze wiele u siebie poprawić!

Wiecie, że kiedyś uważałam książki naukowe za zbyt trudne i raczej nudne :D Czas przestawić się z tego błędnego myślenia ;)


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Biblioteczne

16 komentarzy:

  1. No, no ciekawa propozycja lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może przeczytam. Również nie jestem za równouprawnieniem. Uważam, podobnie jak Ty, że najlepszą "instytucją" są związki partnerskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabrzmiało to dość niebezpiecznie :) Ja bym uściśliła, że chodzi o relacje partnerskie, szczególnie w zw. małżeńskich ;)

      Usuń
  3. Mam tylko nadzieję, że nie ma w tej książce trudnego, naukowego słownictwa. Nie lubię tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amerykańskie książki naukowe (przynajmniej te kilka które miałam w rękach) są pod tym względem fenomenalne! Choć zdarzają się słowa bardziej specjalistyczne to całość czyta się bardzo przyjemnie. I co rusz pokazywane są przypadki z życia. Uważam, że to mimo wszystko dość lekka lektura. Czytałam ją w przerwach i bez problemu mogłam skupić się na jej treści.

      Usuń
  4. No właśnie - ten popularnonaukowy język czy nie będzie aby za mało zrozumiały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie. Więcej rozpisałam się w komentarzu wyżej :)

      Usuń
  5. Niesamowicie mnie zainteresowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale przecież w równouprawnieniu nie chodzi o zamianę płci, tylko o to żeby każdy mógł robić to co lubi. Żeby na tych samych stanowiskach były te same płace. Żeby dziewczynki nie były uczone od dziecka, że ich wartość i szczęście zależą od wyglądu lub znalezienia faceta ( rozkmińcie fabuły bajek Disneya). Żeby chłopcy nie byli uczeni, że płakanie jest dla bab. Itd. "Płeć mózgu" ma już swoje lata i w międzyczasie pojawiłt się nowe badania, które pokazują, że dużo zależy od kultury. Jak dziewczyny mają być dobre z matmy, skoro od dziecka słyszą, że to nie dla nich? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wspomniałam w pierwszym zdaniu: "Nie wierzę w równouprawnienie, przynajmniej w takiej formie jaka często jest serwowana przez cudowne i nieomylne mass media.... ". Nie chodziło mi tutaj o to właściwie pojmowanie równouprawnienie, ale bełkot jaki serwują nam media :) Kiedy próbuje się mi wmówić, że kobieta żadna! nie jest szczęśliwa sprzątając. Co kto lubi :D Książka nie zaprzecza temu, że dziewczyny mogą być dobre z matmy. Zwraca jednak np. uwagę, że na 1 dziewczynkę najlepszą przypada grupa równie dobrych chłopców. I coś w tym jest :) Co badań to bardzo możliwe, w końcu trochę czasu od publikacji książki minęło.

      Usuń
    2. I tak na pewno lepsza lektura niż taki jeden podręcznik, który musiałam przeczytać na prawie - takie studium przestępstw i podejścia ludzi do różnych kar - parę razy autor (facet) pisał, że za gwałt powinny być mniejsze kary, jak był sprowokowany - np. wyzywającym strojem. Ale schodzę z tematu... Wiedziałyście, że w Stanach niektóre firmy ten problem kulturowy jako okazję do zysku uchwyciły i robią np. zabawki dla dziewczynek rozwijające wyobraźnię typową dla przyszłych inżynierów? Cudne.

      Usuń
    3. Biznes wszędzie szuka dla siebie miejsca :D

      Usuń
  7. Z jednej strony, rzeczywiście są różnice w sposobie myślenia itp. Z drugiej, nigdy nie lubiłam, jak mi ktoś mówił, że coś mi nie pójdzie dobrze, bo przecież jestem dziewczyną.

    Uważam, że do całego tematu trzeba podejść rozsądnie i w konkretnym przypadku patrzeć na osobę i jej osobowość. Mam w końcu znajomą, która i gotować, i naprawiać ciężarówki potrafi, więc różne przypadki się zdarzają :).

    Co do związków, zawsze można się spróbować dogadać, co kto lubi robić. Ja np. też za nic bym się do składania mebli, jak sama nie muszę, nie brała, a za to uwielbiam ciasta piec ;). A jak się nie można na samym początku dogadać? To co ci ludzie w ogóle ze sobą robią? Rozmowa to podstawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zazwyczaj badania starają się uśrednić pewne dane i taki jest ich cel. Ale zdecydowanie rozmowa to podstawa.

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania