Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

[spotkanie ze sztuką] Spektakl "Króliczki"- amatorski Teatr Fajrant

czwartek, 13 marca 2014

Nie tak dawno mówiłam, a tak właściwie pisałam o niezwykłym poradniku "Lekcje madame Chic" Jennifer L. Scott. Stał się moją inspiracją do tego, aby poczuć się szczęśliwą i spełnioną. Może brzmi to banalnie, ale gdybym próbowała przytoczyć wam wszystko to co, zamiast tych słów miałam napisać o wpływie książki na mnie, to powstałby z tego pseudofilozoficzny bełkot :)

Jednym z kluczowych kwestii stała się sztuka. Kiedyś zdecydowanie więcej chodziłam na jakieś wystawy, przedstawienia. Kiedy jednak wyjechałam studiować do dużego miasta jakoś... zapomniałam o kulturze. A przecież w stolicy województwa możliwości jest zdecydowanie więcej!


Czas nadrobić stracony czas - pomyślałam. Okazja nadarzyła się bardzo szybko i to wcale nie w związku z dużym miastem. Poprzez fejsa znalazłam informację i przedstawieniu, które odbywało się w moim rodzinnym mieście. Amatorski Teatr Fajrant miał przedstawiać tam komedię pt. "Króliczki". Już raz widziałam ich w akcji i zrobili na mnie dobre wrażenie. Miałam też okazję poznać Asię - reżysera i scenarzystkę. Niezwykle pozytywna osoba (po lewej stronie na zdjęciu). Jeżeli coś robi to musi być to dobre.
wszystkie zdjęcia pochodzą z fan page'u Teatru
To była godzina sławy dla pięciu aktorów. W rzeczywistości 8 marca, na scenie podczas wieczoru panieńskiego Zosi (którą grała Asia) poruszono w mniejszym i większym stopniu kilka tematów naszych czasów. Przyszła panna młoda to formalistka, ukryta pod prawie że babcinymi ubraniami, trzymająca się ściśle zasad, za jedyny taniec uznająca "kaczuszki". Wyglądająca nieco jak sierotka prezentuje naiwność połączoną ze zdecydowaniem w kwestii związków i wizji przyszłego życia. To można by powiedzieć interesująca osoba, które skutecznie ukrywa się pod przestarzałą garderobą, niepasującym do reszty zachowaniem i pozornym "nieogarnięciem" życiowym. Ostatnie dni stanu wolnego umilają jej trzy przyjaciółki, którym fantazji i pomysłowości nie brak. Choć przyszła panna młoda wolałaby spędzić wieczór ze swoim narzeczonym to jednak ten ma inne plany, o których wypowiada się dość zdawkowo. Z kolei dziewczyny decydują się na wynajęcie striptizera, niekoniecznie za zgodą Zosi. Szalone, nieprzewidywalne, nie do końca zgodne, ale wybierające rozwiązania kompromisowe. Tak można opisać dziewczyny, które stają się przyczyną niemałego ambarasu.
Choć dalsze wydarzenia można było bez trudu przewidzieć to nie stanowiło to ujmy dla spektaklu. Tak jak u Erici Spindler w "Stanie zagrożenia" przewidywalny bieg akcji pozwalał się skupić się na detalach. Tutaj zdecydowanie, prawie że do łez rozbawił mnie taniec striptizera w wykonaniu Jakuba Szczepańczyka. Naturalność i nieprofesjonalność zagrała tutaj na plus. Choć same teksty i gra przyjaciółek nie do końca mnie przekonała (choć Wiktoria Rutkowska - w środku - ma naprawdę niezły potencjał) to gra Asi i Kuby zrobiła na mnie duże wrażenie.
Pod lekkim tematem znalazło się i odrobinę miejsca (dużo czasu zajął sam taniec) na kilka wartości dotyczących zaufania, wierności i zrozumienia. Wprawdzie pozostało na nie niewiele czasu to ładnie sklamrowały całe przedstawienie.

Trzeba przyznać, że godzina to nie jest dużo na stworzenia przedstawienia, które rzuci na kolana. Grupa rozwija się i wierzę, że to dopiero początek ich możliwości

11 komentarzy:

  1. Swoim postem uświadomiłaś mi, jak dawno nie byłam w teatrze... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już też nie pamiętam kiedy byłam szczerze mówiąc.

      Usuń
    2. Też sobie to ostatnio uświadomiłam. Czas nadrobić zaległości! :)

      Usuń
    3. Ja się już wybieram i wybieram, i wybrać nie mogę. Trochę wstyd. :/

      Usuń
    4. Mnie ceny odstraszają dlatego korzystam z oferty za darmo bądź "za grosze". Amatorskie nie zawsze znaczy złe.

      Usuń
  2. Ja wybieram się na "Szalone Nożyczki", świetny spektakl. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Największym problemem staje się cena biletów niestety...

      Usuń
  3. Ech, wstyd, ja też nie byłam już kupę lat :( Super! Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam ostatnio w teatrze na "Szalonych nożyczkach" - świetna zabawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety cena nieco zaporowa jak dla studentki :D

      Usuń
  5. Kocham teatr ! Oczywiście najlepiej bawię się na farsach, co nie zmienia faktu, że naprawdę świetnie czuję się w tym miejscu. Częściowo chyba przez te niespełnione dziecięce marzenia ;)

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania