Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

George Orwell: "Folwark zwierzęcy"

sobota, 19 kwietnia 2014

satyra polityczna, bajka
lubimyczytac.pl
autor: George Orwell
tytuł: Folwark zwierzęcy
tytuł oryginału: Animal Farm
przekład: Bartłomiej Zborski
wydawnictwo: Muza SA
miejsce: Warszawa
rok: 2000,2013
stron: 136
źródło: wypożyczona z biblioteki
Przeczytana w marcu, dopiero teraz doczekała się swojego wpisu. I to nie z powodu braku czasu czy chęci. Ich momentami było aż za wiele. Tutaj zaważył charakter tej krótkiej historii. Zapewne wielu spośród z was zna ją aż za dobrze. Tym jednak, którzy po raz pierwszy słyszą nazwisko Orwella - polecam się z jego twórczością zapoznać. A przynajmniej z tą bajką i powieścią Rok 1984. Folwark zwierzęcy to niezwykła opowieść, w której pełno jest zwierząt, choć tak naprawdę mowa w niej o polityce, władzy. I nie trzeba znać na pamięć biografii Lenina czy Stalina aby zrozumieć o czym, a właściwie o czyjej historii mowa. A przy okazji, dodam, że do Orwella wróciłam w ramach akcji - Top 7 książek na rok 2014.

George Orwell nie bał się pisać prawdy kiedy wszyscy, niczym strusie, wkładali głowę w piasek. Gra polityczna między Związkiem Radzieckim a Wielką Brytanią była zbyt daleko posunięta by zniszczyć to krótką, aczkolwiek bardzo wymowną, opowiastką. Dlatego też długo trwało nim ktokolwiek zgodził się wydać tą satyrę polityczną. Padało wiele błahych zarzutów. Próbowano sugerować, że bajka o zwierzętach i tyranii się nie przyjmie; w dodatku, kiedy za dyktatora uzna się świnie. A tak naprawdę pieczę nad wydawcami trzymały osoby na najwyższych stanowiskach. W wolnym świecie o jakość prawdy dbała cenzura... Może jeszcze gdyby nie było to tak widoczne, że tym tyranem jest ZSRR... A tu nawet ja czytając po raz pierwszy Folwark zwierzęcy w liceum od początku zaczęłam dostrzegać znajomość historii. Przy czym moja wiedza historyczna  jest dość słaba.

Historia Folwarku Dworskiego, a później Folwarku Zwierzęcego niczym wierna kopia odtwarzała wydarzenia z historii Związku Radzieckiego. Mamy tu gospodarstwo umiejscowione pomiędzy innymi. każde z nich jest odizolowane i tworzy pewną zamkniętą przestrzeń. Kontakt między sobą utrzymują głównie właściciele. W dodatku, żywiący w stosunku do siebie raczej wrogie nastroje. Właściciel Folwarku Dworskiego, pan Jones to ciemięzca, który nie dość, że pije na umór to coraz częściej zapomina by zadbać o zwierzęta. Te mają już dość takiego życia. Z zapartym tchem słuchają wizji knura Majora (tj. zwykłej świni domowej):
Towarzysze, jak słyszeliście, miałem ubiegłej nocy dziwny sen. [...] Śniła mi się ziemia bez człowieka /s. 24,28
Ziemia, na której wszyscy są sobie równi, pracują tylko na własne potrzeby. Nie ma bata, przymusu, strachu, niedożywienia. Każdy ma pracę, ale i wiele czasu na odpoczynek. Nie brzmi znajomo? Świat dobrobytu, radości i szczęścia. Komunistyczna idylla. Z czasem doszło i do rewolucji na folwarku. Jones został wyrzucony i jak to było? Zapanowała wolność, swoboda, równość... A właściwie, może i byłaby szansa na taki obrót sprawy? Gdyby nie świnie.... Bo widzicie cały przewrót przygotowały właśnie one. Uznano więc, że powinny zająć się prowadzeniem gospodarstwa. W końcu nauczyły się czytać i wiedzą co robić. Na ścianie napisały podstawowe zasady, Siedem przykazań, wśród których za najważniejsze uznano ostatnią:
Wszystkie zwierzęta są równe. /s.38
Później zaczęło się jednak coś sypać. Świnie pomimo ograniczeń wydoiły krowy, ale dziwnym trafem nikt nie wiedział, gdzie się ono później podziało. Liczyły, że otrzymają trochę mlecznego dodatku do paszy. Kiedy nadszedł czas zbiorów owoców także żadne nie rozumiało kto je zabrał? Wmawiano im, że świnie musiały skorzystać z mleka i owoców, bo pracują umysłowo i potrzebują odżywczego jedzenia. Zaczynacie rozumieć co się dzieje?

Nowa władza poczuła, że ktoś może pracować na nich. A propaganda robiła swoje. Niby wszyscy widzą, że coś jest nie tak, ale nikt nie reaguje. Dziwnym trafem treść przykazań brzmi jakby inaczej. Prawie każde z nich ma drugą część, którego wcześniej zwierzęta nie znały. Jednak czyż to nie błąd ich pamięci? Z czasem nadchodzi dzień, kiedy jest już za późno na zmiany, na reakcję. Bo przecież cóż to za problem by z bohatera stać się ciemięzcą? Postawi się sprawę w odpowiednim świetle i większość się nie zorientuje. A mniejszości zawsze można się pozbyć. Najważniejsze to mieć wiele i się nie narobić. Pamięć - rzecz zawodna.

Rajskie życie pozostało w sferze marzeń. Życie pozostało tak samo trudne, a może i jeszcze trudniejsze? Za Jonesa można się było żalić na złe traktowanie. Tutaj wszyscy jesteśmy wolni  i pracujemy na siebie. Zwierzęta zastraszane i wyzyskiwane. I gdzie wolność, równość? A no pozostała w nowej wersji siódmego przykazania:
Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre zwierzęta są równiejsze od innych. /s.117
Mała, niepozorna książeczka robi niesamowite wrażenie. We mnie uderzyła słabiej, bo znałam już Orwella z jego powieści Rok 1984 (w planach mam do niej powrócić, więc może i o niej wkrótce będziecie mogli u mnie przeczytać). Niezależnie jednak od tego, który raz ją czytam przeraża tak samo. Sztuką jest ująć historię wyzysku, władzy, ideologicznych zakłamań tylu lat w tak krótkiej opowiastce. Mistrzostwem wytknąć wszystkie popełnione przez ludzi błędy tak by nie poczuli się urażeni; a zrozumieli w czym tkwi problem. Wpaść z deszczu pod rynnę to nie żadna sztuka.

Co ważne, książeczkę czyta się błyskawicznie. Podejrzewam, że zainteresuje czytelników w różnym wieku. Fani kina zawsze mogą sięgnąć po ekranizację.

[edit] Spod pióra innego autora wydano Folwark zwierzęcy. Reaktywacja >>klik>> Nie jest tak dobra jak oryginał, ale dostatecznie aby poświęcić jej uwagę.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Biblioteczne

11 komentarzy:

  1. Tak, tak, tak. Jest niesamowita, ale po "Roku 1984" nie mogła wypaść jeszcze lepiej. Wszak "Rok 1984" to najlepsza książka jaką kiedykolwiek przeczytałam. Genialny autor, tematyka niełatwa, a on wprost niewyobrażalnie sprawnie przedstawia wszystkim te realia i mechanizmy władzy i społeczeństwa.

    Cudowny wpis aniu. Tylko nie do końca rozumiem czemu piszesz, że to do wyzwania Czytam literaturę amerykańską. Z tego co się orientuję, to Orwell jest Anglikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok 1984 zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. A co wyzwania to mały chochlik - dzięki za czujność ;) Kopiowałam z innego postu i zostawiłam nie to co trzeba ;) Już naprawiam :)

      Usuń
  2. Nie wiedziałam nawet, że istnieje ekranizacja ,,Folwarku zwierzęcego''. O książce zaś słyszałam i czytałam wiele pochlebstw, lecz sama nie miałam jeszcze sposobności obcować z tą literaturą. Niemniej jednak chciałabym nadrobić zaległości w tej kwestii, aby się przekonać w czym tkwi fenomen tej książki.
    Dziękuje za życzenia i nawzajem z okazji świąt Wielkiej Nocy,życzę dużo radości, zdrowia i wszelkiej pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam ekranizację podczas lekcji j. polskiego. Niemniej jednak zdecydowanie wolę wersję książkową.

      Usuń
  3. Czytałam dawno temu. Pamiętam, że wówczas książka wywarła na mnie wielkie wrażenie. Może jeszcze wrócę do niej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Już od dawna mam ją w planach tylko jakoś trudno mi się za nią zabrać, ale pewnie w bibliotece będą mieli egzemplarze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że tak;) No chyba, że ktoś Cię uprzedzi :)

      Usuń
  5. Mimo wątłej objętości książka jest świetna i na długie lata zapada w pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam zamiar przeczytać ,,Folwark zwierzęcy" jak tylko otrząsnę się po ,,Roku 1984", czyli raczej nieprędko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Też czytałam w takiej kolejności. 1984 to niesamowita powieść.

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania