Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Renata L. Górska: Błędne siostry

środa, 16 kwietnia 2014

powieść obyczajowa
www.lubimyczytac.pl
autor: Renata L. Górska
tytuł: Błędne siostry
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
miejsce: Warszawa
rok: 2012
stron: 752
źródło: wypożyczona z biblioteki
Jeżeli mieliście okazję zaglądać do mnie w ubiegłym roku to zapewne zauważyliście, jak bardzo zachwycałam się powieściami Renaty L. Górskiej. Pisałam o Przyciąganiu niebieskim, Czterech porach lata, Za plecami anioła a także przedpremierowo dzieliłam się wrażeniami z Historia kotem się toczy. (Pierwsza pozycja w mojej karierze, jaką czytałam w Wordzie.Autorka ma na swoim koncie obecnie pięć pozycji, stąd z ukłuciem żalu dotarłam do ostatniej strony powieści Błędne siostry. Na szczęście zawsze można liczyć na kolejne. Dlatego też z niecierpliwością wypatruję informacji o planowanej kolejnej pozycji. A tymczasem spróbuję wam zanotować, co zauroczyło mnie w tej lekturze. Bo nie zdziwi raczej to, że i tym razem zostałam zauroczona słowem pisanym!

Emigracja - termin, który bez- lub pośrednio przewija się w prawie każdej naszej  rozmowie. Wyjeżdżają bliscy, znajomi czasem i my zastanawiamy się czy i aby to nie byłoby  najlepszym rozwiązaniem. Dla niektórych to tymczasowa podróż, która ma przynieść szybki zarobek i wspomóc domowy budżet. Inni pragną na stałe opuścić ojczyznę i rozpocząć życie z nową, czystą kartą.

Gdzieś pomiędzy nimi była Karola, która nie utrzymywała kontaktu prawie z nikim z rodziny (ani z siostrą przyrodnią, ani macochą) i długo nie planowała powrotu do ojczyzny. Chciała odciąć się od wszystkiego co było dla niej trudne i bolesne. Szczelnymi drzwiami zamknęła za sobą przeszłość. Jej zamiary zweryfikowało jednak samo życie, a szczególnie problemy zdrowotne, m.in. stale odwiedzające ją migreny. Lekarz wspomniał coś o dobrym wpływie rodzimego otoczenia, a koleżanka z pracy o pustym domku na polanie w Karkonoszach. Cóż miało ją trzymać na obczyźnie? Niepewna praca, szczególnie kiedy stale przynosiła zwolnienia lekarskie; związek z egoistycznym Timem, który nade wszystko uwielbiał swojego psa?

Stojąc na rozdrożu dróg podjęła decyzję, której nie miała żałować. Jak sama mówi już na początku:
Przewrotny los rzucił nie w miejsce [...] wręcz niebezpieczne. Do domu na polanie. A jednak właśnie tam, ścierając się z duchami przeszłości - własnymi i obcymi - odzyskałam klarowność widzenia. Z góry widać więcej. /s.9
Samotne mieszkanie w domku nie trwało długo. Do domu zawitał nieoczekiwany gość. Milczący nieznajomy został zaproszony przez brata koleżanki. Żadne z nich nie zamierzało opuszczać jednak polany. Armin (tak się przedstawił) to postać, która wzbudza zainteresowanie. Z jednej strony niesamowicie oczytany, inteligentny; a jednocześnie ukrywający swoją prawdziwą tożsamość. Choć każdy miał swoje cele w przyjeździe w góry to trudno, aby przy wspólnym mieszkaniu nie krzyżowały się one.

Zawsze uważałam (i zresztą nadal uważam), że dobra książka to taka, o której myśli się w przerwach pomiędzy rozdziałami, a nawet po jej zakończeniu. Czasem rozważa się alternatywne zakończenia, innym razem rozpamiętuje dany fragment - słowa, postępowanie bohaterów. A o tej długo nie mogłam zapomnieć i zresztą nadal myśli o fabule błąkają mi się po głowie. A jest z czego wybierać ;)

Karoli przyszło walczyć nie tylko z własnym zdrowiem, ale i z niełatwą przeszłością. Trafia bowiem na okres, kiedy jej przyrodnia siostra upada ze szczytu kariery. Nigdy nie za sobą nie przepadały. Nie utrzymywały też ze sobą żadnych kontaktów. Jednak jak się teraz okazuje się, to Karola przez przez te wszystkie lata żyła w niewiedzy. Na kształt matrioszki Kinga powoli odsłaniała jej rodzinne sekrety, pozwalając by po latach prawda (bardzo trudna i bolesna) wyszła na światło dzienne.
Do tego dochodzi jeszcze Armin, o którym nic nie wiadomo. Wychodzi na całe dnie w góry, zachowuje się miło tylko kiedy czegoś chce i aż za dobrze manipuluje kobiecą psychiką. A no i co najważniejsze! Dom na polanie, którego boją się okoliczni ze względu na klątwę sprzed lat. Otoczenie skał, znanych jako Błędne siostry, w których okolice ludzie starają się nie wychodzić. I intuicja, która podpowiada Karoli, że to ona musi rozwiązać zagadkę z przeszłości domu.

Renata L. Górska pokazuje niebanalny język, który za każdym razem doceniam. Tak naprawdę dlatego, że aż za często brakuje mi go w literaturze. Choć to może kwestia doboru moich pozycji do czytania. Książka oferuje nam, także: plastyczne obrazy i niezwykłe historie, które skupiają na sobie naszą uwagę. Do tego kilka szokujących zwrotów akcji, strachu o dalsze losy. Końcowa część trzymała w napięciu. Jedyne co mnie nieco zaskoczyło to poruszenie kwestii reinkarnacji. Szczególnie w kontekście chrześcijańskiego wydźwięku innych powieści (np. Przyciągania niebieskiego).

W takiej powieści można zatopić się na długie popołudnie i nie zważać na upływający czas. I takie powieści chciałabym czytać, kiedy potrzebuję magii słowa pisanego i względnie przystępnej treści. Nie zawsze czuję się bowiem gotowa na klasykę czy rozprawy filozoficzne. Chociaż z tymi rozprawami to nie wiem czy kiedykolwiek będę gotowa ;)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Biblioteczne

14 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze przyjemności poznać twórczości Renaty L. Górskiej, ale po Twoich zachwytach grzechem byłoby, gdybym nie zmieniła tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i na Tobie zrobią dobre wrażenie :)

      Usuń
  2. Też lubię takie książki, w które można się zagłębić bez końca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam okazji czytać nic tej autorki. Twoja recenzja jest zachęcająca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy tylko pojawiła się zapowiedz tej książki, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacyjna książka, sama nie wiedziałam kiedy skończyłam, a książka nie należy do cienkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jedna z tych powieści, przy której nie odczuwa się jej grubości ;)

      Usuń
  6. Czytałam tę powieść dzięki uprzejmości samej autorki, która podesłała do mnie książkę z imiennym autografem (za co jeszcze raz dziękuję Pani Renato!). Książka świetna. Bardzo mi się podobała. Warta przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tak jak i Martyna lubię zatopić się po uszy w książce. Zachęciłaś mnie!

    Wesołych, pogodnych, smacznych i mokrrrrych świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) I ze swojej strony także życzę Ci spokojnych i radosnych świąt Zmartwychwstania Pańskiego!

      Usuń
  8. Brzmi bardzo zachęcająco. Jeszcze nie czytałam żadnej książki tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można to zmienić ;) Mnie zauroczyła już pierwszą przeczytaną pozycją.

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania