Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

[dyskusja z książką w tle] Mało wymagający czytelnik = słaby blogger książkowy?

niedziela, 4 maja 2014


Było już raz o blogerach książkowych we wpisie Bloger książkowy - kto Cię tu zapraszał? Tym razem opowiem Wam trochę o moim czytelnictwie, a pomiędzy wierszami podzielę się kilkoma spostrzeżeniami.

Tak prosto z mostu. Jestem mało wymagającym czytelnikiem. Gdzieś podświadomie wiedziałam to od zawsze, ale uderzyło to we mnie ostatnio. Pomyślałam jednak, że nie jest to wada. W końcu piękno jest w różnorodności. A dlaczego uważam się za osobę mało wymagającą w stosunku do książek? Odpowiedzi szukajcie poniżej.

#1 Autor książki, a kto to?
Nie specjalnie interesowało mnie kim jest autor czytanej książki. Brałam z półki pozycję i próbowałam przenieść się do innej rzeczywistości. Niuanse, aluzje, wpływy biograficzne... Nie były to dla mnie kwestie jakoś szczególnie istotne. OK. Nadal nie są. Wprawdzie teraz sprawdzam skąd jest autor. Niemniej jednak nadal rzadko łączę to z czytaną powieścią. W końcu chodzi o odczucia...

#2 Zawsze pozytywy - wszystkie są książki są najlepsze!
Jest coś takiego jak kobieca intuicja. Nie do końca wiem jak ona działa, ale grunt, że jest. U mnie sprawdza się przy wyborach książek. Bo względnie dobrze dopasowuje lekturę do mojego humoru. Zazwyczaj trafiam idealnie we własny gust. Staram się podchodzić do książek z pozytywnym nastawieniem i szukać w nich tego co lubię. W efekcie zazwyczaj o przeczytaniu książki jestem zadowolona.
W ramach wyjątków od zasady trzy teksty o książkach, na których się zawiodłam: było słabo, dramat, dno.

#3 Piszę, co chcę - kto mi zabroni?
Nie uważam się za krytyka literackiego. Ba! Poszłam w zupełnie innym kierunku. Piszę subiektywnie i się z tym nie kryję! Na przełomie kilku dni ten sam tekst mogę pokochać i znienawidzić. I o tym piszę. Znam blogi, prowadzone niesamowicie profesjonalnie i uważam, że są to właściwie miejsca aby poznać pełny obraz książki. Z doświadczenia wiem jednak, że wielu ludzi do danej pozycji przekonałam emocjami, jakie wzbudziła książka czy krótką relacją na jej temat. Nie przyszłam tutaj by stać się obiektywnym (na ile jest to możliwe) krytykiem. I czym dłużej pisze tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie chciałabym nim być :)

Powtarzam: Jestem mało wymagającym czytelnikiem. Czy musi to oznaczać jednak, że jest się słabym blogerem?

30 komentarzy:

  1. Według mnie, bycie mało wymagającym czytelnikiem jest niemożliwe. Jednak wymagasz od książki sporo - nie tylko ciekawej fabuły, która Cię poruszy, nie tylko interesujących bohaterów, ale także ładunku emocjonalnego. A to nie jest nic. Jednak to, że trafiasz w swój gust i to, jakie masz poczucie estetyki czy tego, co Ci się po prostu podoba sprawia, że różnisz się od innych. I to jest dobre. Jeżeli chodzi o pisanie subiektywnie to sama tak robię. Nie lubię książek, które są dobre, bo są. Lubię, gdy nawet beznadziejna powieść pod względem merytorycznym poruszy mnie do głębi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, kiedy widzę teksty osób, którzy roztrząsają całą genezę tworzenia książki, oraz odniesienia autobiograficzne bohaterów to naprawdę czuję się jak mało wymagający czytelnik. A równocześnie w pełni zgadzam się z tym, że pewne wymagania w stosunku do powieści jak najbardziej mam :)

      Usuń
  2. Też się zastanawiam jak to jest, że prawie każda książka którą czytam mi się podoba. Może też jestem zbyt mało wymagającym czytelnikiem, a może to właśnie (jak napisałaś) to sprawa intuicji. Sama nie wiem. Jestem jednak pewna, że nie ma to nic wspólnego z byciem słabym blogerem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma niewymagających czytelników! Jasne, nie każdy czyta jedynie klasykę i książki "z najwyższej półki", ale to dobrze! Nie zawsze musi być patosowo i doniośle, czasem musi być też normalniej, a często przez to - ciekawiej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też jestem raczej mało wymagająca, ale zawsze piszę to, co czuję, a nie że tak trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś szczęściarą!
    Mało wymagający czytelnik ma o niebo lepiej, bo mniej się zawiedzie na danej historii. Też bym tak chciała ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to mało wymagający jest nieco z przymrużeniem oka. Bo niestety, ale w stosunku do pewnych pozycji bywam aż za bardzo wymagająca. Jednak są to pojedyncze przypadki.

      Usuń
  6. chyba trochę "kokietujesz" swoim stwierdzeniem o sobie - "mało wymagająca czytelniczka" - nie odnoszę takiego wrażenia, piszesz pięknie i od siebie a to jest najwazniejsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tutaj chciałam zwrócić uwagę na to, że bardziej skupiam się na książce niż na całej otoczce wokół niej. A czasami nawet nie interesuję się w ogóle ta otoczką ;)

      Usuń
  7. Recenzja już z samej swojej definicji jest subiektywna, więc luz :) Ja też małą uwagę zwracam na autora i jakieś punkty, o których "powinnam" wspomnieć w tekście. Należę do tej grupy ludzi, którzy kochają czytać o wrażeniach z lektury, a nie o samej lekturze. W dobie internetu klasyczne recenzje troszkę chyba straciły rację bytu. Czytelnik jednym kliknięciem może teraz sam sprawdzić sobie o czym jest książka i jaką ma średnią ocen ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też prawda. Kiedy czytam jednak blog np. Agnes to widzę pracę jaką wkłada w swoje recenzje. I czasem wtedy czuję się jakbym szła po najmniejszej linii oporu.

      Usuń
  8. A myślisz że ja przykładam większą wagę do kraju pochodzenia autora? Albo do tego by przeczytać klasykę? Często "modne" czy topowe książki czytam już po tym jak przeczytali je inni. Czasem jedynie uda mi się przeczytać nowość zaraz po premierze. Bo nawet jak ją mam to mam kolejkę...
    Piszę to co myślę, też dobrze mi działa intuicja, wybieram takie książki, które wiem że mi się spodobają. Rzadko zdarzają mi się lektury, na których się zawiodę - ot ryzyko wyboru po opisie, który czasem skusi a powieść rozczaruje. I nie uważam się z tym powodów za mało wymagającego czytelnika czy kiepskiego blogera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czasem miewam chwile zawahania i dziwne rzeczy przychodzą mi do głowy :) Np. te o byciu słabo wymagającym.

      Usuń
  9. Punkt 1 - wypisz wymaluj moja mama :) Czyta strasznie dużo, ale rzuć jej nazwisko i spytaj, co czytała tego autora - nie wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem ja lepiej pamiętam co czytała moja mama niż ona sama :P

      Usuń
  10. Tytuł mojego bloga mówi samo za siebie. Moje opinie są całkiem subiektywne, i każdy ma prawo pisać o danej książce, to co uważa za stosowne. Ja ostatnio zauważyłam trend promowania własnego wizerunku na krytyce innych, bardzo widoczny w naszej blogosferze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam problem z tym wpisem, co to w ogóle znaczy czytelnik mało wymagający ? Czytający kiepską literaturę ? Czytający to co wypada, bestsellery które wszyscy znają i chwalą ? Może dla odmiany zapytam kim jest według Ciebie czytelnik wymagający ? Teoretycznie zakładam że czytelnik mało wymagający czyta literaturę łatwą, lekką i przyjemną , wymagający raczej skupia się nad klasyką i tym co według niego jest napisane na jakimś określonym poziomie. Teoretycznie. Gdyż jak wiemy i przy lekkich obyczajówkach można dostać wścieklizny , niektórych nie udawajmy nie da się czytać po prostu. Co do książek "na poziomie" że tak to nazwę też można dyskutować nad tym jaka się zalicza do tych dających poczucie dumy czytelnikowi , dla każdego będzie to co innego. Oczywiście Ireny Matuszkiewicz nie porównam z Myśliwskim przykładowo , ale też takiej Małgorzacie Kalicińskiej do Ireny Matuszkiewicz brakuje sporo naprawdę sporo. Czytuję pierwszą nie czytuję drugiej , czy to znaczy że jestem czytelnikiem wymagającym ? Taki Sienkiewicz przykładowo czy Kraszewski , człowiek przeczyta i pewien jest swojej "wielkości" przeczytała takie dzieło a przecież to pisarze w swoim czasie tworzący dla mas no i dla kasy. To co czytają ich ci wymagający czy ci , którzy nie lubią myśleć przy czytaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymagający to dla mnie Ci, którzy szukają w książkach aluzji do innych dzieł, epok, wydarzeń. To czytelnicy, którzy biegle poruszają się między powieściami, odszukują pewne "gierki" między autorskie, a czasem tworzący później skomplikowane opracowania np. lektur. Tak naprawdę mnie nie specjalnie interesowało to, że Kordian i Konrad Wallenrod to były konkurencyjne dramaty. Czy to, że tak naprawdę akcja Mendla Gdańskiego toczyła się w Warszawie, a nie w Gdańsku. Nie wiem czy w pełni odpowiedziałam na twoje pytanie, ale większości przywołanych przez Ciebie nazwisk nie kojarzę.

      Usuń
    2. Przecież to jest rewelacyjna zabawa, wprawdzie zbyt mało oczytana jestem by swobodnie się w tym poruszać niczym ryba w wodzie. Jednak zawsze z zaciekawieniem czytam tego typu informację i podziwiam że ktoś skojarzyła i zazdroszczę ( tak pozytywnie ) że ma na tyle dużą wiedzę by sobie tak poczynać. Dla mnie to naprawdę najwyższa przyjemność podobnie jak wyszukiwanie w powieściach wątków autobiograficznych autora. Oczywiście nie każdy tak musi :-)
      Przechodząc do tego słabego blogera, jak by nie było te wszystkie ciekawostki powodują że notki z pewnością z większym zainteresowaniem się czyta. Co nie oznacza że ktoś dzielący się tylko opinią o książce ( czasem ale to bardzo rzadko czymś więcej mi się zdarza) jest słabym blogerem. Niemniej dla mnie wyjątkami potrafiącymi pisać tak by nie tylko mnie zainteresować czy zainspirować ale wręcz popchnąć do różnych dziwnych zachowań typu jazda przez całe miasto do biblioteki po książkę są m. in. Marlow , Beznadziejnie zacofany czy ostatnio Pani prowadząca blog "To przeczytałam" spędziłam na jego lekturze ostatnie dwa dni i jeszcze nie mam dość , nie wspominając o liście książek do przeczytania :-) Zresztą gdyby poszukać to więcej znajdzie się takich blogów.

      Usuń
    3. Mam wrażenie, że tytuł posta jest nieprecyzyjny. W notce próbowałam udowodnić, że mogę być mało wymagającym czytelnikiem, ale nie musi oznaczać to, że jestem słabym blogerem. Wyszedł galimatias :D

      Usuń
    4. Faktycznie wyszedł bałagan :-) Oczywiście że to jakie i w jaki sposób czytasz książki nie jest wyznacznikiem tego jakim jesteś blogerem.

      Usuń
  12. Podoba mi się większość książek i podobnie jak ty, umiem trafić w swój gust bezbłędnie, choć z bólem serca muszę przyznać, że zdarzały się koszmary wśród książek. Piszę to co sama sądzę i mogę to śmiało powiedzieć.
    Wolę opisać jak się czułam przy czytaniu, niż jak autor prawdopodobnie czuł się przy pisaniu. Czytanie to głównie przyjemność, a pisanie- czynność, w której łatwo się zakochać. Gdybyśmy przez całe życie starali brzmieć wyniośle, dojrzale i neutralnie, prędzej czy później wszystko by się znudziło. To czysta radość napisać recenzję z samymi zachwytami, a przy pisaniu o złej, naszym zdaniem, książce, łatwo idzie o wyładowanie negatywnych uczuć. I takie jest moje zdania, choć może być wiele odmiennych od mojego :)
    Świetny tekst, bardzo lubię, gdy ktoś podejmuje się takich tematów :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z reguły trafiam książkami w swój gust. Tak więc większość tego co czytam mi się podoba. Piszę to co chcę i o czym chcę (oprócz książek, które mam od wydawnictw, ale tutaj też mam wybór). Nie sądzę żebym była słabą blogerką - nie oceniam - jestem po prostu blogerką, czy to się komuś podoba czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko nazwałam siebie mało wymagającym czytelnikiem. Ale, żeby zaraz słabym blogerem to nie :) Nie łączę tych pojęć ze sobą ;)

      Usuń
  14. A ja robię wszystko, żeby odciąć się od pisania recenzji. Chcę opowiadać o literaturze, a nie krytykować. Słowo "recenzja" jest u mnie czymś umownym, bo jakoś na razie nie znajduję innego określenia na to, co robię na blogu. Natomiast nienawidzę czytać tekstów ośmieszających i książkę, i jej autora. Taki bloger mnie odrzuca od siebie i nie czytam jego wpisów. Nie lubię jak bloger się wymądrza i zachwuje się tak, jakby pozjadał wszystkie rozumy, tym samym określając siebie mianem "wymagającego czytelnika".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie brakuje słowa dla nazwania tego co piszą blogerzy.

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania