Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

"W Paryżu dzieci nie grymaszą" Pamela Druckerman | Jak wychowywać dzieci? - Poradnik dla rodziców

środa, 7 maja 2014

pamela druckerman, poradnik wychowywania dzieci
www.lubimyczytac.pl
autor: Pamela Druckerman
tytuł: W Paryżu dzieci nie grymaszą. Amerykańska mama odkrywa tajniki francuskiego wychowania.
tytuł oryginału: Bringing up Bebe
przekład: Małgorzata Kaczarowska
wydawnictwo: Literackie
miejsce: Kraków
rok: 2013, wyd. pierwsze, dodruk
stron: 392
źródło: egzemplarz recenzencki
Dzieci... Małe istoty, które wszędzie można zauważyć, a nawet czasem najpierw usłyszeć. Pełne energii, chęci do zabawy, nieświadome konsekwencji swojego zachowania. Prawie że po przeciwnej stronie barykady stoją... dorośli. Ludzie, którzy swoje w życiu przeżyli, nauczyli dostosowywać się do panujących reguł gry i mniej bądź bardziej skutecznie próbują w ten sam sposób wychować swoje dzieci. Do tego dorzućmy kulturę: określony zespół pewnych norm moralnych, uznawanych za właściwe przez dane społeczeństwo. Nie wynikające często z prawa pisanego, a z tradycji i domu rodzinnego, otoczenia.

I wszystko jest pięknie i kolorowo dopóty zostaje się w tym swoim otoczeniu. Przeniesienie się do zupełnie odmiennego kulturowo i zazwyczaj terytorialnie wymusza nieco więcej zastanowienia nad naszymi nawykami i zasadami, którymi rządzi się nasz dom i wychowywane dzieci. To czas by znaleźć złoty środek między tym co znajome, a obce, a najlepiej z obu kultur wynieść to co najlepsze.

Pamiętacie może Lekcje Madame Chic Jennifer L. Scott.? Tam Amerykanka przez dłuższy czas miała okazję przebywać we Francji i podpatrywać jak tamtejsze kobiety się zachowują. Pamela Druckerman znalazła się w nieco zbliżonym położeniu. Tyle tylko, że ona przeprowadza się do Francji i tam rodzi swoje pierwsze dziecko. Początkowo bezwiednie powtarza schematy znane jej z ojczyzny (Ameryki). Dzieli swoje życie na przed i po ciąży. Wcześniejszy okres to dbanie o linię, bycie seksowną panią domu. Z kolei, będąc w stanie błogosławionym pozwala sobie na wszystko, ciągle wspominając o znanych, choćby ze słyszenia kobiecych zachciankach.

Jako dobry obserwator (jest dziennikarką) zauważa jednak, że z tymi Francuzkami jest coś nie tak. One w ciąży nie zajadają się słodyczami, chodzą w szpileczkach, piją kawę i ani myślą stać się mniej kobiecymi. Po ciąży w przeciągu 3 miesięcy wracają do dawnej formy, a jako matki nie różnią się ubiorem czy zachowaniem od kobiet nie mających dzieci. OK. Nawet mnie to zdziwiło. Wprawdzie własnego doświadczenia w tej kwestii nie mam, ale wiele bliskich osób przechodziło okres ciąży. I zazwyczaj widać było przemianę w zachowaniu, wyglądzie. Jak to więc jest z tym, że w Paryżu kobiety wyglądają stale seksownie? Wiadomo kult piękna i szczupłej sylwetki robi swoje. Do tego centrum Paryża, gdzie kobiety nie chcą mieć zbyt wielu kg. Ale propaganda na tak wielką skalę?

Oczywiście okres ciąży to jedynie mały wycinek z materii poruszonej przez ten poradnik. Bo tak naprawdę nie sztuką jest dziecko urodzić, ale później właściwie je wychować! I jak się okazuje francuskie metody są... A zresztą posłuchajcie sami.
Bean (...) przewracała solniczki i rozrywała opakowania z cukrem. Po czym żądała, by uwolnić ją z dziecięcego krzesełka, aby mogła biegać po restauracji albo uciekać w kierunku doków. [...]Dzieci w wieku Bean [1,5 roku] siedziały spokojnie na swoich krzesełkach [w francuskiej restauracji], czekały na posiłek i zjadły nie tylko rybę, ale nawet warzywa. Nie było słychać wrzasków ani jęków, dania podawano kolejno, a wokół stolików nie leżały śmieci. /s.7-8
Autorka stawia na swobodę dziecka. Podobnie jak i inni Amerykaninie jest za tym, aby dziecko rosło na pewne siebie i walczyło o swoje. Nie należy mu zbyt wiele zabraniać, a nie zaszkodzi nadmiernie chwalić. Stojąc jednak oko w oko z rodzinami francuskimi, których dzieci zachowują się wręcz wzorowo, a jednocześnie nie tracą dziecięcej radości i chęci do zabawy, postanawia sprawdzić jak oni wychowują swoje dzieci.

Jak się okazało, realizacja nie była już taka łatwa. Matki nie były w stanie powiedzieć co robią szczególnego. Powtarzały jedynie system w jakim i one były wychowane. Potrzeba było sporo czasu i dziennikarskiego uporu by odkryć niezwykłe w swojej prostocie zasady wychowawcze. I tak naprawdę część z nich można wcielać w życie niezależnie od miejsca zamieszkania. To interesujące podejście do dziecka jako małego człowieka i warte uwagi wyśrodkowanie potrzeb jego i jego rodziców. Tak sobie myślę, że gdyby matki choć trochę o sobie pomyślały w czasie pierwszego roku dziecka, to może byłyby mniej sfrustrowane, a nawet bardziej wyrozumiałe dla swoich mężów/partnerów. Podział obowiązków i znalezienie czasu dla siebie to pomysły godne sprawdzenia we własnym domu.

Francuski system jest bardzo spójny. Nie ma tam jakichś poradników czy podręczników wychowania dzieci, jednak wszyscy stosują się do tych samych reguł, tak właściwe nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Po prostu robią to, ot tak. Z zasady, że jest to dla nich normalne zachowanie. Takim pojęciem jest na przykład cadre (rama, kadr). To pewne pole w ramach, którego dzieci mogą robić wszystko co ze chcą, a poza owymi ramami w pełni dostosować się do wymagań rodziców. Na sen dzieci stosują pauzę. To znaczy do rozbudzonego dziecka podchodzą dopiero po kilku minutach. Dzięki temu pomagają dzieciom przesypiać całe noce. Francuscy rodzice rozróżniają małe nieposłuszeństwa betise od tych poważniejszych i potrafią spojrzeć na nie z przymrożeniem oka. Niemniej jednak kiedy potrzeba stanowczością sprawiają, że w razie potrzeby dzieci słuchają się bez zawahania. Ale tak naprawdę by lepiej poznać ten fenomen warto bliżej zapoznać się z książką.

Pojawiają się w niej liczne dygresje, dzięki zebrane spostrzeżenia obejmowane są ramą z własnymi doświadczeniami autorki. Oczywiście nie liczcie na gotowy zestaw porad i zasad. Raczej na opowieść tak jak wygląda francuski system szkolnictwa, dlaczego rodzice walczą o miejsce dla dziecka w żłobku i jak efektywnie potrafią oddziaływać na własne pociechy. Przyznam, że jak na poradnik książkę czytało mi się świetnie. Z zaskoczeniem słuchałam o tym jak robią to tam, w Paryżu, a jak autorka próbuje zastosować to u siebie. Oczywiście nie liczcie na cuda. No chyba, że zamierzacie się przenieść do Francji, gdzie bez problemu wcielicie rady w życie.

Ich system wychowania jest unitarny. Przynajmniej tak prezentuje to autorka. A to chyba nie jest proste by stosować się do cudzego systemu wychowania w naszej kochanej Polsce. Wyobraźcie sobie reakcję dziadków czy nawet obcych ludzi... niestety... którzy mówią ci, że masz to robić inaczej.
Warto jednak próbować. Myślę, że książką Ameryki nie odkryła, ale zebrała w jednym miejscu pulę interesujących obserwacji z francuskiego systemu wychowania. I kiedyś sama go wyciągnę i spróbuję zastosować na własnej skórze. To obok Lekcje Madame Chic drugi poradnik, który zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam literaturę amerykańską
Nie tylko literatura piękna

W Paryżu dzieci nie grymaszą otrzymałam w ramach współpracy z Wydawnictwem Literackim

12 komentarzy:

  1. Na razie ta kwestia mnie nie dotyczy, tak więc trudno żebym się wypowiadała ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie dotyczy, ale za kilka lat może się skuszę:)

      Usuń
  2. Dzieci jeszcze nie mam, ale to kwestia dwóch, trzech lat. ;-) Niemniej lubię takie pozycje, zatem chętnie przeczytam "W Paryżu dzieci nie grymaszą".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to poradnik warty uwagi. Choć nie ukrywam, że stosowanie się jego rad w polskich realiach może być utrudnione ;)

      Usuń
  3. Jeszcze nie jestem w targecie, ale kto wie - może będę szybciej niż sama myślę?

    OdpowiedzUsuń
  4. W tej książce na pewno dużo informacji by mnie zaskoczyło. Ciekawa publikacja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie wiadomo kiedy taka książka okaże się pomocna...

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele francuskich dzieci nie grymasi, bo Francja to kraj, gdzie jedzenie się czci. Tu rolę odgrywają nie tylko rodzice, ale też system szkolny. We francuskich szkołach od 12 do 14 jest przerwa obiadowa, rodzice też mogą zabrać dziecko do domu, jeśli mieszkają niedaleko. Widziałam tam dzieci, które na słowo "obiad" od razu wstawały, wyłączały telewizor i nakrywały do stołu. Gdyby tego było mało... Nawet jeśli na deser było zwyczajne jabłko, to nie wstały od stołu bez pozwolenia i jedzą przy nim owoc.
    Nie przeczytałam książki. Ale wnioskując z Twojej recenzji, myślę, że chodzi zwyczajnie o konsekwencję w kwestii wychowania. Reszta to tylko subtelne różnice kulturowe, te pozytywne pewnie można znaleźć u Nas. Chyba w końcu poza Francja nie wychowuje się rozwydrzonych dzieciaków. :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Książka opisuje ten inny system wychowania. I myślę, że dla tych którzy go nie znają może być ciekawą pozycją.

      Usuń
  7. Książkę przeczytałam ale nie zrobiła na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia bo sama nie mam dzieci, dałam książkę do przeczytania moim starszym siostrom, które mają już swoje pociechy i im się podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam już kilka przygód z moją chrześnicą. Stąd książka mnie pozytywnie zdziwiła. Ale faktycznie przemawia lepiej do tych, którzy to przechodzą/ już przeszli.

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania