Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Andrzej Ziemiański: Achaja, tom II

wtorek, 22 lipca 2014

lubimyczytac.pl
autor: Andrzej Ziemiański
tytuł: Achaja tom II
wydanie: I
wydawnictwo: Fabryka Słów
miejsce: Lublin
rok: 2003
stron: 558
źródło: wypożyczona z biblioteki
O pierwszym tomie Achai rozpisałam się aż w dwóch notkach (linki do nich znajdziecie na końcu wpisu). Jeżeli więc przymierzacie się do poznania cyklu Ziemiańskiego i wolicie sami powoli poznawać losy bohaterów darujcie sobie czytanie tego tekstu. W końcu opowieść kolejnego tomu zaczyna się od wspomnienia zakończenia poprzedniego. Uprzedzam ;)
Przy okazji, przypominam, że do Achai wróciłam w ramach akcji - Top 7 książek na rok 2014

Achaja - księżniczka z piętnem niewolnicy, znakiem prostytutki na twarzy i do tego szermierz natchniony. Kilkuletnia katorżnicza praca przy budowaniu carskiej drogi, połączona z wycieńczającymi treningami Hekkego i Krótkiego sprawiły, że dziewczyna staje się "maszynką do zabijania". Nie pozbawioną uroku ani ciętego języka. Ucieczka z obozu niewolników udała jej się dzięki szczęściu i umiejętnością. W ten sam sposób wraz z poselstwem z Troy bezpiecznie opuszcza Syrix. W drodze napotykają jednak trudności. Zakon (tak ta religijna ówczesna mafia) postanawia się pozbyć Syriusa, któremu towarzyszy. Niewzruszeni szermierze nie przewidzieli, że na przeciw im staje śmierć.

W wyniku licznych zdarzeń dziewczyna trafia do kraju, gdzie to kobiety służą w armii. To tam , zatrudniając się u wiejskiej rodziny powoli się uspokaja i ma nawet szansę założyć rodzinę. Nie dane jednak jej jest spokojne życie. Nieszczęśliwy wypadek na drodze sprawia, że zostaje powołana do służby w tamtejszej armii. A tam sprawy toczą się zbyt szybko.

II tom powieści w kontekście Achai nadal pełen jest akcji. Służba w Arkach, negocjacje z Biafrą, homoseksualne relacje i szansa na nieśmiertelność (w zupełnie innej formie niż u Mereditha). Choć nie brak zaskakujących scen emocje nieco opadły. Batalistyczne sceny i rozgrywki z pola walki to nie są moje ulubione fragmenty powieści
Nie była już przerażoną dziewczynką (...) To ona mogłaby straszyć małe dziewczynki...
Zaan i Sirius - pojawiają się na samym początku by później okazjonalnie poznawać ich losy. Zaan decyduje się do kończyć powzięte zamiary i dokonać przewrotu. Z kolei Zakon informuje króla, że Sirius nie jest jego synem. Orion decyduje się jednak inaczej wykorzystać zdobyte informacje, niż oni by przypuszczali.

Meredith potraktowany został tu po macoszemu, a mimo to bardzo zwrócił moją uwagę. Wirus nieco przekoloryzował jego funkcjonowanie jako demona i dziś czarownik uzależniony jest od szczęścia. Dalsze rozmowy z wysłannikiem Sepha podają mu coraz więcej informacji o Ziemcach - zwierzętach, które czynią zło, chcąc zrobić coś dobrego. O dziwo - Sepha nazywają oni Szatanem, a jego młodszego brata - Jezusem...

Poza tym wkraczamy w nową epokę, gdzie zamiast miecza wystarczy broń, a chłop może być równy w walce żołnierzowi, co np. Achai nie mieści się w głowie.

Tytułowa bohaterka nadal zwraca mocno moją uwagę, choć momentami lektura zaczynała nużyć. Romanse, drobne intrygi, trudne życie odchodzą powoli w cień, zwracając uwagę ku broni, amunicji. Liczne momenty prowadzenia wojsk, zorganizowanych akcji, wymarszy i wycieczek krajoznawczych, których nie potrafiłam sobie wyobrazić (wiwat, słabe zdolności wizualizacji przestrzennej). Na szczęście losy świata i wizyty Mereditha mocno podsycały moją ciekawość.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

8 komentarzy:

  1. Najpierw planuję przeczytać poprzedni tom cyklu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale lecisz z tym cyklem :) A całość cały czas przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już trzeci raz czytam ;) I nadal pochłaniam ją błyskawicznie ;)

      Usuń
  3. Szybka jesteś he he :) Miłej lektury. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wakacje to w końcu sporo wolnego czasu ;)

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania