Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

[dyskusja z książką w tle] Jak to się stało, że czytam książki?

niedziela, 13 lipca 2014


Nauczyłam się składać literki. Miałam 6-7? lat. Mama przywoziła mi już wtedy pierwsze książeczki. Pamiętam jedną. Była o Sinbadzie. Później już stała biegałam do biblioteczki. Po mnóstwo książek (ale nigdy komiksów). Cóż wszystkie są no name. Pamięć zawodzi jak się nie chodzi na dział dziecięcy. Ostatnio przypomniałam już sobie Pożyczalskich, serię o Tomku Wilmowskim, książki Jacka Londona, Hitchcocka o trzech detektywach. Miałam już wtedy więcej lat.

Książki leżały zawsze na szafce nocnej mamy. Stały też w szafce - starsze ze zniszczonymi okładkami. A na mnie działały niczym magnes. Zaczęłam czytać i wsiąkłam na amen. Kiedy większość znajomych opowiada jak oglądali filmy przez cały dzień ja mogę mówić o książkach (OK, no i o moim blogu :p). Zostało tak do dziś. I czuję się z tym fantastycznie :)

Wychodzi na to, że nie wiem jak to się stało, że czytam książki. Zaczęło się i trwa do dziś :)

A teraz - czas na Was!
Napiszcie w komentarzach jak to się stało, że czytacie książki. Chętnie poznam Wasze historie :)

19 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc nie wiem, jak to się zaczęło. Chyba po prostu jak tylko nauczyłam się jakoś łączyć literki (czytać, ha!) to dostałam pod choinkę dwie książki. "Opowieść wigilijną" pięknie ilustrowaną i zbiór baśni, też ilustrowane. I całe przeczytałam po kilka razy w tamte święta. Odkąd pamiętam to zawsze wchodziłam do biblioteki po kilka książek, po czym namiętnie je czytałam, szybko oddawałam i brałam kolejne 6-7 pozycji. I trwa to do dziś, uwielbiam czytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam takie "chody", że nawet ponad dyszkę mogłam brać jednorazowo książek z biblioteki ;)

      Usuń
  2. U mnie było to tak, że moja ciocia u której spędzałam wakacje czytała i nadal czyta bardzo duuużo. I to od niej zaraziłam się czytaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu mama, tam ciocia. Jak na razie głównie kobiety ;)

      Usuń
  3. Ja miałam w domu dużo książek dla dzieci (jeszcze z dzieciństwa mojej mamy) i spodobały mi się. A potem byłam stałą bywalczynią bibliotek. I trwa to do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, jak to się stało. Jakoś zawsze od małego lubiłam książki, ale zawsze wolałam czytać sama, nie lubiłam, jak mi ktoś czytał i tak mi zostało do dziś. Kryminały Hitchcocka także uwielbiałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie wszyscy lubią czytać, więc styczność z książkami miałam od dzieciństwa. Sama zaczęłam czytać gdy miałam kilka lat i pierwsze lektury to były przygody Kubusia Puchatka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio byłam w szoku kiedy zobaczył nowe "poprawne w stosunku do oryginału" tłumaczenie tej książki. To już nie ma nic wspólnego z naszym Kubusiem.

      Usuń
  6. Książki były w moim domu od zawsze. Takie piękne, niedostępne dla mnie - "dorosłe". Czytała mama i czytał tata. Moja starsza siostra niestety nie zaraziła się bakcylem czytelnictwa. A ja tak. Jakoś tak samo wyszło. Moje małe książeczki towarzyszyły mi odkąd pamiętam. A muszę powiedzieć, że nie było takiego wyboru, tak ślicznych książek jak dzisiaj.
    Później przeszłam mały czytelniczy bunt, w czasach szkolnych, kiedy to nakazywano mi czytać pozycje, które niekoniecznie były w moim guście. Ale jak trzeba - to trzeba, nie było wyjścia.
    I tak czytam. Staram się czytać takie książki, które są w kręgu moich zainteresowań.
    Cieszę się, że udało mi się zaszczepić w moim synu miłość do książek. Dzisiaj studiuje filologię polską :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję :) Ja namawiam stale chłopaka do czytania podrzucając mu co ciekawsze książki, ale zawsze brakuje mi czasu. Ale to on polecił mi serię o Artemisie Fowlu. Nie zapomnę kiedy jeszcze pod koniec podstawówki i w gimnazjum podkradałam mamie "dorosłe" książki.

      Usuń
  7. zaczęło się od tego, że napisałam list "Mikołaju, chcem ksiązke z duzymi literami!" - i mi przyniósł! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję tak dobrego kontaktu z Mikołajem :D

      Usuń
  8. Z tego co pamiętam jak mówiła mi mama to czytać nauczyłam się w wieku 5 lat. Jakieś tam książeczki w domu miałam, ale nie do końca pamiętam co to za tytuły. Więc mama zapisała mnie do biblioteki. Z czasem musiałam chodzić do niej z jednym z rodziców, bo brałaś średnio 10 tytułów a na tamten wiek za słaba :P byłam aby samej targać te książki do domu ;) W liceum zaprzestałam czytania po pierwsze z powodu nawału nauki a po drugie, z tego, że należało czytać lektury a ja nie lubię jak ktoś mnie do czegoś zmusza ;) Dopiero czasy studiów pozwoliły mi ponownie na oddawanie się lekturom.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tego co pamiętam jak mówiła mi mama to czytać nauczyłam się w wieku 5 lat. Jakieś tam książeczki w domu miałam, ale nie do końca pamiętam co to za tytuły. Więc mama zapisała mnie do biblioteki. Z czasem musiałam chodzić do niej z jednym z rodziców, bo brałaś średnio 10 tytułów a na tamten wiek za słaba :P byłam aby samej targać te książki do domu ;) W liceum zaprzestałam czytania po pierwsze z powodu nawału nauki a po drugie, z tego, że należało czytać lektury a ja nie lubię jak ktoś mnie do czegoś zmusza ;) Dopiero czasy studiów pozwoliły mi ponownie na oddawanie się lekturom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dzielnie czytałam lektury. Na studiach czasem brakuje czasu, ale wakacje to uczta dla duszy :)

      Usuń
  10. U mnie prawdziwa pasja czytania zrodziła się po lekturze Harrego Pottera ;)
    Nauczyłam się czytać dość wcześnie, pamiętam że już w przedszkolu składałam literki, niestety. Dalsza edukacja i przymus czytania nudnych lektur zamiast świetnych książek mojej mamy, zraził mnie do czytania i robiłam tylko to, co konieczne.
    Seria o młodym czarodzieju zmieniła moje podejście, od tamtej pory (z małymi przerwami na studia i pracę zawodową) moja pasja nie umiera.
    PS. To dobrze, że zgłosiłaś się do Ebuki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harry Potter mnie oczarował dopiero po drugim podejściu i nadal robi wrażenie (nie ważne, że jakieś niedociągnięcia czy coś) :)

      Usuń
  11. Pasję czytania mam w genach i dzięki setkom książek na półkach mamy i babci. To one mi i siostrze czytały od małego, potem była era słuchania bajek z płyt długogrających. Nie wiem, jak nauczyłam się czytać, zapewne z babcią, bo gdy poszłam do szkoły, to już biegle czytałam. Ale pamiętam pierwszą książkę wypożyczoną z biblioteki gminnej - "O żabkach w czerwonych czapkach". Do tej pory pamiętam okładkę, ale nie treść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też często kojarzę szatę graficzną, a treść powoli muszę sobie przypominać :)

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania