Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Sarah Lotz: Troje

poniedziałek, 7 lipca 2014

lubimyczytac.pl
autor: Sarah Lotz
tytuł: Troje
tytuł oryginału: The Three
przekład: Arkadiusz Nakoniecznik
wydawnictwo: Akurat
miejsce: Warszawa
rok: 2014
stron: 493
źródło: egzemplarz recenzencki
Najpierw była czarna koperta, a w niej pierwszy rozdział książki z informacją od redaktora naczelnego. O tym jak bardzo jest to strzeżony tekst i innych bzdetach. Przeczytałam ten rozdział, odłożyłam kartki w kąt i uznałam, że kiedyś wypożyczę sobie książkę w bibliotece. Jeszcze niedawno to był mój drugi dom, obecnie spadł na miejsce trzecie, ale nadal ważne ;)

Później zaczęły się recenzje. Przeglądałam je i nadal utrzymywałam, że nie ma co się spieszyć. Aż w końcu przeczytałam, co o niej myśli Paulina Król i się ugięłam. To wtedy doszłam do wniosku, że jednak chcę ją przeczytać :)

Zanim jednak do tego doszło zaczęłam z uwagą przyglądać się samej książce. Mam wydanie w miękkiej oprawie. Czarne. Czarna okładka z grzbietem i krawędzie stron. Totalnie black. Z tyłu cztery krótkie zdania, przód widzicie u góry. A teraz spójrzcie jeszcze raz. Pod nazwiskiem autorki samolot, niżej cztery (tak, na początku sama widziałam trzy) domalowane, czarna i czerwone (na żywo są w bardziej intensywnym odcieniu) kreski, na trzech z nich dzieci. Do tego cieniutkie kartki papieru, dzięki którym książka pomimo swojej objętości jest niezwykle lekka. Tak lekka, że przez dłuższą chwilę byłam przekonana, że zmysły mnie zawodzą. Zazwyczaj nie zwracam uwagi na okładkę. Tu był wyjątek.
Jeden dzień. Cztery katastrofy. Troje ocalonych. /z tylnej okładki
Na pierwszej kartce z wysłanego wcześniej rozdziału pokazana jest wersja w twardej oprawie. Wygląda jeszcze lepiej. Wewnętrzne strony okładki są czerwone jak kolor pasków.

Jak już pozachwycałam się samą książką przyszedł czas na głębsze poznanie się z treścią. Pierwszy rozdział był jedynie przypomnieniem z otrzymanego fragmentu. A później...

Jeżeli należysz to grupy czytelników, którzy jeszcze nie mieli okazji przeczytać o powieści ani zdania to jestem pełna podziwu. Niemniej jednak biorę pod uwagę taką możliwość i dlatego będzie tu sporo elementów fabuły.

Kiedy pomiędzy rozdziałam w części Od autorki czytałam o tym, jak to 12 stycznia 2012 r. zdarzyły się cztery katastrofy musiałam chwilę się zastanowić. Nie tak łatwo przekonałam siebie, że nie było takiego zdarzenia i mam przed sobą fikcję literacką. Autentyczność przytoczonych wywiadów, fragmentów relacji, etc... zrobiła duże wrażenie. Gdy już udało mi się uporać z własną pamięcią przyszedł czas na skupienie się na akcji, która szokowała, nie dawała jasnych czytelnych odpowiedzi i prowokowała liczne pytania. Tu nic nie było podane na tacy (co drażni mnie choćby w książkach Coelho).

Czarny Czwartek. Tego dnia rozbiły się cztery samoloty: nigeryjskich linii lotniczych Dalu Air na przedmieściach Kapsztadu (skąd pochodzi Sarah Lotz), japońskiego przewoźnika Sun Air u podnóża góry Fuji, amerykańskich linii Maiden Airlines na bagnach  Everglades na Florydzie oraz brytyjski Go!Go! linii 277 w Oceanie Atlantydzkim w pobliżu Portugalii.

Nie miał prawa przeżyć nikt. A udało się to... trójce dzieci. Bobby, który trafił do babci i dziadka chorego na Alzheimera. Jess - jej rodzice jeszcze przed lotem wybrali homoseksualnego członka rodziny na opiekuna. Hiro, spokrewniony z twórcą robotów - Androidów- mogących zastępować ludzi. Jak widzicie, towarzystwo dla dzieciaków było dość specyficzne. Do tego jeszcze nikt nie był przekonany, co do okoliczności w jakich przeżyły. Wielu ludzi, którzy spędzali z nimi czas mieli wrażenie, że coś z nimi jest nie tak. Czy jednak silny wstrząs, związany z utratą bliskich nie jest wystarczającym uzasadnieniem zaburzeń psychicznych? Dla większości bliskich to wystarczające wytłumaczenie. Pozostają jedynie wierzący w UFO, którzy widzą tu ich ślad. Do tego jeszcze Pamela tuż przed śmiercią zostawia wiadomość, w której przestrzega przez Hiro, który przeżył. I kieruje te słowa do pastora, gotowego uznać ją za proroka Apokalipsy.

Kiedy tak teraz próbuję choć ująć w ramy ogrom podniesionych tematów dostrzegam jak wiele ich było. Konstrukcja powieści spokojnie była w stanie je udźwignąć. Luźna, dość szarpana opowieść, w skład której wchodziły: rozmowy na czacie, wspomnienia, fragmenty z gazet i inne zebrane materiały sprawiały, że łatwo było się pogubić, ale cały czas chciało się czytać dalej.

Realistyczny świat przedstawiony, populistyczna tematyka i kontrowersyjne warianty złożyły się na jej sukces. Dorzućmy jeszcze zaskakujące (i to jeszcze jak!) zakończenie i wartą uwagi promocję. Ta książka musiała wzbudzić zainteresowanie. I je utrzymuje. Intryguje, buduje teorie spiskowe i nie odrzuca żadnych wariantów.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Czytam literaturę amerykańską

Troje otrzymałam w ramach współpracy z wydawnictwem Akurat oraz firmą Business and Culture

To forma programu afiliacyjnego :) Nic nie tracisz, a mi pozwalasz opłacić np. domenę bloga ;)

21 komentarzy:

  1. Jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa tej książki, ale jeszcze chwilę musi poczekać na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę poszukać czasu dla tej książki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już sama nie wiem, czy po nią sięgnąć, bo jedni chwalą, inni krytykują. Będę się musiała sama przekonać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej samodzielnie wyrabiać sobie opinię o książkach :)

      Usuń
  4. Jestem bardzo ciekawa tej lektury

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie się bardzo podobała akcja z czarnymi kopertami itd. Książkę mam u siebie, ale niestety przez pisanie magisterki mam straszne zaległości w czytaniu i egzemplarzy recenzenckich nazbierało się sporo. Nie mówiąc już o własnych książkach :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pisanie kiedyś będzie miało swój koniec i wtedy będziesz mogła nadrobić zaległości.

      Usuń
  6. Sporo osób opisuje tę książkę, ale mi fabularnie nie bardzo pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka już czeka na mojej półce. Wyrobię sobie o niej własne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Już dawno nie słyszałam o równie intrygującej książce, te czarne koperty to pomysł bardzo interesujący. Chętnie przeczytałabym tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Akcja czytelnicza - http://monweg.blog.onet.pl/2014/07/09/podaj-dalej-czyli-ksiazka-w-podrozy-odblask/

      Usuń
  10. Ciekawa pozycja. Poszukam...

    OdpowiedzUsuń
  11. Widziałam te książkę w Biedronce na promocji, ale jakoś nie mogłam zdecydować się na zakup... Chyba odczekam aż będzie w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Promocja owej książki, a także jej wygląd, zasługuje na pochwałę - chyba nigdy nie widziałam takiej akcji wokół jakiejkolwiek powieści. Cieszę się, że "Troje" czekają na półce. Zabiorę się za tę lekturę, jak tylko skończę "Męża zastępczego" Chmielewskiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie ona nie zachwyciła, zgadza się, baaaaaaaaardzo szarpana, bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie też książka zachwyciła swoim wyglądem, ogromnie się cieszę, że czeka na półce. Idę jeszcze przeczytać recenzje Pauliny i może jednak sięgnę po "Troje" szybciej niż myślałam : )

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania