Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Agata Christie: Zabójstwo Rogera Ackroyda

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

ksiazka-od-kuchni.blogspot.com
autor: Agata Christie
tytuł: Zabójstwo Rogera Ackroyda
tytuł oryginału: The murder of Roger Ackoyd
przekład: Jan Zakrzewski
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
miejsce: Warszawa
rok: 2000 (oryg. 1926)
stron: 240
źródło: wypożyczona z biblioteki
Kryminały Agaty Christie ostatnio dość często pojawiają się u mnie na blogu. Notowałam już o Uśpione morderstwo i Niedziela na wsi. Być może pamiętacie, że przeczytałam je w ramach wakacyjnego projektu Poleć mi książkę na wakacje z polecenia Clary jak i Małej Pisareczki. Tak i jest w przypadku tej powieści.

Z całej trójki ta została wydana najwcześniej, a sposób, w jaki kreowana jest tutaj akcja zdecydowanie różni się od pozostałych, ale...
zakończenie zbiło mnie z tropu w taki sposób, po raz pierwszy!

Jak to się stało, że wybrałam akurat ten tytuł? Nie mam pojęcia. A czym dłużej patrzę na zieloną okładkę - tym bardziej nie mogę tego zrozumieć. Na pierwszy rzut oka myślałam, że to jakieś polne zwierzę. Dopiero teraz dostrzegam, co przedstawia naprawdę :)

W kryminale Christie wydarzenia toczą się w przeciągu kilku dni. Historię poznajemy oczami doktora Shepparda. To on zostaje wezwany na oględziny do King's Paddock, gdzie pani Ferrars (jak się okazało) wzięła nadmierną dawkę weronalu. Niemniej jednak ani jego siostra (Karolina), ani on nie do końca wierzy w przypadkowe przedawkowanie środków nasennych. Chwilę później poznajemy obraz wsi, w której jedynymi osobami, o których nadmiernie się plotkowało są: pani Ferrars oraz Roger Ackroyd (wraz z wiecznie wpadającym w kłopoty pasierbem Ralfem). 

Karolina, choć spędza, prawie że całe dnie w domu, wie wszystko o wszystkich. Niczym agent wywiadu na miarę swoich czasów, zdobywa informacje, które składa w logiczną całość. Jej umiejętności poddane są jednak wielkiej próbie - mimo szczerych chęci nadal nie wie, kim jest tajemniczy, małomówny sąsiad. jej brat podejrzewa, iż to fryzjer. Niemniej jednak ona się z tym nie zgadza. (Herkules Poirot fryzjerem?)

Sprawy komplikują się, kiedy wiejski lekarz w gabinecie odbywa dziwną rozmowę z panną Russell, a później udaje się na kolację w Fernly do Rogera Ackroyda. Tam jest świadkiem niecodziennych wydarzeń (jak dziwne zachowanie niedawnej pacjentki ), a następnie odbywa trudną i poufną rozmowę z panem domu. Poznaje tam przyczynę samobójczej śmierci pacjentki, ale i także dowiaduje się, iż była ona wcześniej szantażowana. Niestety, pomimo silnych próśb lekarza Ackroyd nie chce przeczytać listu od pani Ferrars do końca i wyjawić nazwiska szantażysty.

Tuż po powrocie do domu Sheppard dostaje telefon z informacją, iż pan Roger został zamordowany. Po przybyciu do posiadłości okazuje się jednak, że nikt stamtąd nie dzwonił. Niestety tajemniczy rozmówca miał rację. Pan Ackroyd już nie żył, a wiele osób mogło na tym skorzystać: pasierb Ralf (wiecznie wpadający w długi), jego kuzynka Flora (z którą był już formalnie zaręczony), pozostała część służby, która miała zapis w testamencie. Niestety, po adoptowanym synie nie ma ani śladu, a rozwiązanie sprawy wydaje się inspektorowi aż nazbyt proste.

Aż do śledztwa przyłącza się nieznajomy sąsiad - Herkules Poirot, którego o rozwiązanie sprawy i prawdę prosi Flora. Poszukiwania nie są łatwe i wymuszają poznanie wielu mniejszych i większych sekretów bohaterów. Doktor dzielnie pomaga Poirotowi, i jako jego asystent, wspomaga rozwiązanie morderstwa. Sytuacja coraz bardziej się komplikuje, relacja pomiędzy bohaterami zostaje ukazana w nowym świetle, a niepozorny statek ze Stanów Zjednoczonych okazuje się kluczowym elementem w śledztwie.

Analityczny umysł detektywa zdecydowanie przewyższył wszelkie moje umiejętności w tym zakresie. Bowiem rozstrzygnięcie zaskoczyło mnie całkowicie. Było także ono szokiem dla ówczesnych autorów kryminału. Wyłamywało się bowiem z przyjętych standardów pisania tego gatunku. W konsekwencji Agata Christie została usunięta z Klub Detektywów. Warto jednak łamać schematy w literaturze!

Poirot jest dla mnie zdecydowanie za mądry. Zdecydowanie łatwiej było mi nadążyć za tropem myślenia panny Marple. Ona skupiała się na człowieku, na tym jak mimochodem zdobyć od niego istotne wiadomości.  A on skupia się na faktach. Kryminał zrobił jednak na mnie duże wrażenie! :)


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Biblioteczne
Czytam literaturę amerykańską

18 komentarzy:

  1. To najgorsza książka Christie jaką czytałam, a to dlatego że już od pierwszej strony wiedziałam kto zabił. Autorka nigdy nie prowadziła narracji pierwszoosobowej więc jasne było dla mnie kto był mordercą. Bardzo się zawiodłam bo do tej pory jeszcze nigdy nie wpadłam na trop mordercy. Ja też bardziej lubię pannę Marple, moim zdaniem jest ciekawszą postacią niż Poirot ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam tylko kilka książek autorki, więc narracja pierwszoosobowa mnie nie zdziwiła. I naprawdę nawet bym nie pomyślała, że to on jest mordercą ;)

      Usuń
    2. No właśnie dlatego mi od razu przyszło na myśl, że to on. Czytałam, że Christie została wyrzucona z elitarnego grona pisarzy kryminałów za tą powieść stąd wybrałam najbardziej absurdalną możliwość i rzeczywiście okazała się prawidłowa ;)

      Usuń
    3. Ja najpierw przeczytałam powieść, a później doczytywałam, że została wyrzucona z klubu. Stąd moje zaskoczenie ;)

      Usuń
    4. O, widzę, że komuś się nie spodobała. ;) Dla mnie z kolei to najlepsza powieść Christie. Też domyśliłam się, co się naprawdę wydarzyło przed zakończeniem (gdzieś tak w połowie, potem tylko nabierałam pewności lub chwilowych wątpliwości), ale nie zmienia to faktu, że sam koncept uważam za bardzo oryginalny. (Trzeba tu dodać, że na ogół nie czytuję kryminałów, może mnie coś omija). A Karolina od początku wzbudziła we mnie sympatię. :)

      Usuń
  2. Podobno "Zabójstwo..." to jedna z najlepszych książek Christie, dlatego warto ją przeczytać :)
    Cóż, ja mam ją w planach i przeczytam na 100%!
    Co do detektywów - bardzo lubię i tę postać, i tę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To już wiem od czego zacznę przygodę z panią Christie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja wzięłam to, co było na półce w bibliotece;)

      Usuń
  4. Ja z książkami Christie nie mam zbyt dużego doświadczenia (dopiero zaczynam poznawać jej tytuły), ale będę pamiętała o tej pozycji:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam - koniecznie muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Christie to dla mnie typowo jesienna autora, także nadchodzi jej czas :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Widziałam na jednym z blogów zarzut, co do francuskich zdań wplecionych w kwestie Belga (w jednym z kryminałów). Szkoda, że autor komentarza nie sprawdził jakiego języla używa się w Belgii ;)

      Usuń
    2. Dobrze, że po francusku. Francuski jest jednym z języków urzędowych w Belgii :)

      Usuń
    3. Dokładnie. Szkoda, że tamta osoba tego wcześniej nie sprawdziła ;)

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania