Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Agnieszka Turzyniecka: Dziewczynka z balonikami

piątek, 29 sierpnia 2014

lubimyczytac.pl
autor: Agnieszka Turzyniecka
tytuł: Dziewczynka z balonikami
wydawnictwo: Szara Godzina
miejsce: Katowice
rok: 2014
stron: 176
źródło: egzemplarz recenzencki
Dziewczynka z balonikami, GołębiarkiKwiat pustyni, My, dzieci z dworca ZooOskar i Pani RóżaRauska to tytuły, które mają ze sobą wspólny mianownik. We wszystkich czujemy osobiste tragedie, ból i cierpienie bohaterów. Bez względu na to czy są one fikcją literacką czy odzwierciedleniem prawdziwych zdarzeń. Każda z nich odciska w nas pewne piętno. Rozwija empatię i pozwala zobaczyć z jakimi problemami muszą mierzyć się inni (spokrewnieni z nami, bliscy nam bądź zupełnie obcy).

Marlena Serafin to Polka, która od kilku lat mieszka w Niemczech. Wydawałoby się, że jest jedną ze szczęśliwych, inteligentnych kobiet, które rozpoczynają szczęśliwe życie na emigracji. No ok. Może i ma lekkie problemy z wagą, ale w końcu nie ona jedna. Niemniej jednak, my jako czytelnicy poznajemy ją jako jedną z pacjentek Szpitala Psychiatrycznego Świętej Matki w Karlsruhe. Zdesperowaną i gotową postawić wszystko na jedną szalę. Uda się, bądź nie.

Z czasem opowiada nam dokładnie swoje życie i powody, dla których 14 stycznia 2010 r. postanowiła dać sobie jeszcze jedną szansę i oddać się w ręce specjalistów. Początkowe domysły co do depresji to dopiero początek. Bohaterka ma chorobę dwubiegunową. Stąd jednego dnia smutna, zapłakana i myśląca o samobójstwie (bądź nawet próbująca jego dokonać) może następnego tętnić życie i pracować długie godziny bez chwili wytchnienia. Jej organizm nie wie, co to jest równowaga. Funkcjonuje jedynie w stanach skrajności. W jej przypadku z silną przewagą złych dni.

Mariola jest przyzwyczajona do apatii, złych humorów. Jest pozostawiona sama sobie. Mimo to jednak cały czas pamięta o apodyktycznej matce, która czeka na nią w Polsce i liczy, że córka podda się i wróci do domu; o braciach, którzy na pewno nie służą jej pomocą; związkach, które nie potrafiły przetrwać zbyt długo. Ona nie użala się nad sobą. Podczas długich rozmów z lekarzami, doktorem ją prowadzących i innymi spotkanymi pacjentami próbuje wszystko sobie poukładać. Zrozumieć. Poznać siebie. I zaakceptować. Okazuje się, że aż nazbyt duży wpływ na jej stosunek do życia miało wychowanie. Matka, która nie potrafiła dać jej ciepła rodzicielskiego. Przecież zawsze można powiedzieć córce: jesteś głupia. Pochwały? A po co one? Do tego jeszcze napady złych humorów, które nieleczone mogły doprowadzić do tragedii. Przecież już depresja jest stanem chorobowym, który trzeba leczyć. A co dopiero jej zaburzenia maniakalno-depresyjne.

Książkę, pomimo cięższej tematyki, czyta się błyskawicznie. Niełatwo jest przechodzić przez życie razem z bohaterką i poznawać wszystkie wydarzenia z przeszłości, które wpłynęły na jej obecne życie. Forma w jakiej nam opowiada, swobodny styl, liczne rozmowy pozwalają nam jednak stosunkowo swobodnie przyjmować trudną treść. Dziewczynka z balonikami to dobra powieść. Czytałam i takie, które na dłużej przykuwały moją uwagę i więcej czasu spędzałam na roztrząsaniu pewnych problemów, w nich zawartych. Niemniej jednak to bardzo subiektywna kwestia. Ta była bardzo realistyczna. A to niełatwe.

Dzieciństwo to okres, o którym wielu z nas nie chce pamiętać, bądź próbuje wypierać pewne wydarzenia z pamięci. Czasem jednak by żyć dobrze tu i teraz należy rozdrapać stare rany i zabrać się za ich wyczyszczenie. Mózg człowieka to wielka zagadka. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co w danym momencie nam przypomni, jakie zamknięte drzwi zdecyduje się otworzyć. Przy okazji, to także lekcja rodzicielstwa przez kontrast tego w jaki sposób nie powinno się obchodzić z dziećmi.

Ja Dziewczynkę z balonikami zaraz podsunę mamie na szafkę nocną. Myślę, że książka ze względu na poruszaną tematykę i przystępną formę może ją zainteresować.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Polacy nie gęsi II

Dziewczynkę z balonikami otrzymałam od autorki Agnieszki Turzynieckiej 

10 komentarzy:

  1. Ja tylko czekam aż wpadnie mi w ręce :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie przygarnęłabym ją na mojej półce! Mam nadzieję, że się uda!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawie opisałaś tę książkę. Jak tylko nadarzy się okazja, to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele dobrego słyszałam o tej książce, ale jeszcze nie trafiła w me ręce.

    OdpowiedzUsuń
  5. W większości recenzji tej książki przewija się przymiotnik ,,poruszająca". Chyba naprawdę trzeba przygotować się do tej lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to powieść, w której można odnaleźć zbyt wiele z własnych wspomnień i to wtedy nie jest łatwe.

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania