Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Juliusz Verne: 20 000 mil podmorskiej żeglugi

niedziela, 17 sierpnia 2014

ebook: 20 000 mil podmorskiej żeglugi - Jules Gabriel Verne
www.koobe.pl
autor: Juliusz Verne
tytuł: 20 000 mil podmorskiej żeglugi
tytuł oryginału: Vingt mille lieues sous les mers
przekład: anonimowy
wydawnictwo: Gebethner i Wolff
miejsce: Warszawa
rok: 1928
stron: 335
źródło: e-book z WolneLektury.pl
20 000 mil podmorskiej żeglugi to powieść, którą postanowiłam przeczytać w ramach akcji Top 7 książek na rok 2014. Uznałam, że na takie pozycje nigdy nie jest za późno, a literatura dziecięca jest uniwersalna ;) Przy okazji miałam okazję przeczytać post Andrzeja z jestKultura na jej temat i nie zamierzałam szukać już innych wymówek.

Wiem, że powieści Verne to klasyka, jednak poza W 80 dni dookoła świata nie mogłam się wypowiedzieć na jego temat. Nie wiem czy kiedyś nie miałam okazji oglądać ekranizacji Tajemniczej wyspy? Całkiem możliwe. Niestety okazało się, że zdobycie 20 000 mil podmorskiej żeglugi w bibliotece nie jest takie łatwe. Podobnie więc jak przy Pożegnaniu z Avonlea sięgnęłam po wydanie online i skorzystałam z dostępnej na WolneLektury.pl wersji na mój czytnik.

Nie lubię sci-fi. Nie interesują mnie elementy biologiczne (flora, fauna). Nie znam się na mapach i nie interesują mnie wątki geograficzne.

Takie zdania powiedziałabym przed przeczytaniem powieści. I wychodzi na to, że wcale tak dobrze siebie nie znam. Verne poprzewracał mój uporządkowany świat i pokazał, że istota nie leży w gatunku, a w sposobie pisania. Zresztą, poniżej opowiem Wam dokładniej o co chodzi ;)

Cofnijmy się do drugiej połowy XIX wieku, gdzie po morzach pływały parowce, ludzie powoli uczyli się korzystać z elektryczności, a globalna wioska zapewne nikomu nawet się nie śniła. Nagle na morzach zaczynał się pojawiać dziwny twór - ni to zwierzę ni maszyna
przedmiot długi, kształtu wrzecionowatego, niekiedy świecący, nieskończenie większy i szybszy od wieloryba /akapit 2
Czasem widoczny na powierzchni wód, innym razem niszczący statki, zatapiający okręty. Przez wielu uznany za olbrzymiego narwala. Nikt jednak 100% pewności nie miał. W Nowym Jorku zdecydowano się wysłać w podróż za potworem - okręt pn. Abraham Lincoln, na którego pokładzie znaleźli się m.in. prof. Piotr Aronnax (z którego to punktu widzenia poznajemy całą historię) - francuski badacz, zajmujący się klasyfikacją przedstawicieli fauny i flory, w tym szczególną uwagę skupiający na morskich głębinach wraz ze swoim służącym - Conseilem, pochodzącym z Flamandii - ekspertem w zakresie klasyfikacji określonych roślin czy też zwierząt. Na statku poznają Neda Landa - niezrównanego w swoim fachu oszczepnika z Kanady, który niejedno zwierzę upolował w swoim życiu.

Przewrotny los pozwala pozwala z bliska poznać owego potwora i w wyniku pewnych wydarzeń zostać zakładnikami łodzi podwodnej - tak, tego potwora. Szok, niedowierzanie i zaskoczenie musiało odbić się na twarzach ówczesnych czytelników. Łatwość z jaką Verne wplata w swoją fabułę wydarzenia nieprawdopodobne (wtedy) jest godna pozazdroszczenia. Łódź podwodna? Wolne żarty. Dziś wydaje się to już całkiem normalnym wątkiem. Niemniej jednak dalsze wydarzenia wprawiły mnie w niemałe zdumnienie.

Wraz z kapitanem Nemo i jego łodzią N a u t i l u s e m mamy okazję przepłynąć wszelkie oceany i zobaczyć cuda natury. Tak, zobaczyć. Słowo pisane staje się tutaj obrazem tak plastycznym, że wyobraźnia, prawie że nie nadąża za kolejnymi opisami. Wprawdzie perspektywa pozostania na zawsze w otoczeniu mórz nie jest obiecująca. Jednak dla profesora i jego służącego podwodne eskapady stają się idealnym miejscem do dokonywania istotnych obserwacji i poznawania nowych to gatunków roślin jak i zwierząt wodnych. Poznajemy więc kolejne długości i szerokości geograficzne, po których się poruszają (zainteresowani mogą czytać powieść z mapą), nazwy okazów natury, wraz z dokładną klasyfikacją Conseila (rodzaj, rodzina, rząd, etc...)

Lekkość pióra, barwne opisy, niezwykłe skupienie podczas czytania i prostota wątków pozwoliły mi niczym z radością dziecka poznawać świat stworzony przez Verne. Z trudnością odrywałam się od lektury. Tym bardziej, że na czytniku trudniej było mi określić jak wiele stron zostało mi do przeczytania. Niemniej jednak zostałam pokonana i zaskoczona. Opowieść była wciągająca, na pozór prosta, a jednak poruszająca istotne kwestie (wolność i jej względność, piękno i wpływ człowieka na niego, normy społeczne i izolację).

Postacią, której życie było niezwykle intrygującą niewiadomą był kapitan statku - wspomniany kapitan Nemo, który raz zerwawszy z lądem nigdy nie chciał już po nim stąpać. jego załoga składała się również z ludzi, którzy z różnych względów pragnęli zniknąć z ziemi.

Zostałam zaczarowana. Co tu dużo mówić :)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

26 komentarzy:

  1. Kiedy ja to czytałam. Całe lata temu. Miałam wtedy swoistą fazę na książki Verne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na mnie przyszła teraz. Na półce czeka Tajemnicza wyspa :)

      Usuń
    2. Na mnie też czeka ,,Tajemnicza wyspa", ale musi ona walczyć o miejsce na półce z tyloma rewelacyjnymi powieściami, że nie wiem, którą mam przeczytać jako pierwszą :)

      Usuń
    3. Rozumiem ból :) Ja to najpierw muszę jeszcze zdobyć II tom. Mam nadzieję, że wypad do biblioteki będzie udany ;)

      Usuń
  2. Cieszę się, że książka Ci się podobała. Mam nadzieję, że i ja kiedyś będę miała sposobność, by ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno mnie tak żadna opowieść nie wciągnęła ;)

      Usuń
  3. Niezmiernie mnie nudziło, więc nie doczytałam. Za to "Dwa lata wakacji" były świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać są gusta i guściki. Dwa lata wakacji nie czytałam. W dzieciństwie jednak bardzo lubiłam powieści przygodowe :)

      Usuń
  4. O matko, dla mnie to czytelnicza prehistoria :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :p Książka dla dzieci mają swój urok u chętnie do nich wracam (albo dopiero teraz poznaję) ;)

      Usuń
  5. Bardzo lubię książki Verne'a, po latach wróciłam do nich i zaczarował mnie na nowo. Ostatnio czytałam "W 80 dni dookoła świata", ale "Dwadzieścia tysięcy mil..." też czeka na swoją kolej na półce (do ponownego przeczytania) - pamiętam, że intrygował mnie kapitan Nemo, ale też zaskoczyło, jak pisarz pięknie za pomocą opisów podwodnego świata budował całą historię :)
    PS Zaskoczyłaś mnie tym, że książka była niedostępna w bibliotece, chociaż pamiętam, że miałam z nią ten sam problem wiele lat temu, jeszcze w podstawówce, jakoś nie mogłam na nią trafić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Jak miło, że nie tylko mnie nachodzi powrót do dzieciństwa. Na szczęście jest całkiem fajny e-book. Wiadomo czyta się nieco inaczej, ale Verne jest :)

      Usuń
  6. Jak byłam mniejsza oglądałam "Podróż do Wnętrza Ziemi" oraz "Podróż na Tajemniczą Wyspę" i nadal jestem zachwycona tymi filmami. Na półce mam "Podróż do Wnętrza Ziemi" i po twojej recenzji chyba szybko się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mam tę książkę na czytniku i mam się z nią zamiar zapoznać w związku z moim osobistym wyzwaniem nadrabiania klasyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pełnej listy, ale ułożyłam takie TOP 5: http://tanayahczyta.wordpress.com/2014/06/23/top-5-klasyczne-ksiazki-ktorych-jeszcze-nie-przeczytalam/ :) Czytałaś coś z tego?

      Usuń
    2. Zerknęłam, ale nie miałam okazji żadnej z nich przeczytać ;)

      Usuń
    3. No to wszystko jeszcze przed nami - i to jest piękne :-D

      Usuń
  8. Jak miło przeczytać o lekturze z dziecięcych lat. Przypomniały mi się lata błogiego lenistwa, bez problemów świata dorosłych ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach Verne! Jak mi się ciepło na sercu zrobiło. Wróciły miłe wspomnienia z przeszłości. Jego książki są nieśmiertelne. Nawet po latach nie czytania mogą zachwycić tego który już je miał w rękach. Cudowna sprawa. Dziękuję Ci za tą piękną recenzję.
    Pozdrawiam i życzę miłego dnia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O niej nie da się pisać inaczej. Verne stworzył nieśmiertelne teksty :)

      Usuń
  10. Aniu zgadzam się w 100% - gatunek literacki nie jest najważniejszy!!! Przekonałam się o tym już tyle razy, że już nie zliczę. Dzięki temu odkryłam wielu wspaniałych autorów, m. in. Lema.
    Chciałabym przeczytać Verne'a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Lemem też było ciekawie. Tak ciężko było mi się przełamać, a okazało się, że lektura była zdecydowanie przyjemna. Do Verne zachęcam. Niebawem napiszę o innych jego powieściach. Planuję jak na razie dwie :)

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania