Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Juliusz Verne: Tajemnicza wyspa [tom I]

środa, 27 sierpnia 2014

lubimyczytac.pl
autor: Juliusz Verne
tytuł: Tajemnicza Wyspa tom I
tytuł oryginału: L'ile Myysterieuse
przekład: Janina Karczmarewicz-Fedorowska
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
miejsce: Warszawa
rok: 1974
stron: 320
źródło: wypożyczona z biblioteki
Wszystko zaczęło się od 20 000 mil podmorskiej żeglugi Verne, którą zaczynałam czytać z pewnych zawahaniem, a kończyłam - zachwycona światem przedstawionym przez autora. A jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć i B. W związku z czym uznałam, że najwyższa pora poznać całą trylogię (w której wspomina powieść jest drugą częścią, a ta będąca przedmiotem tej notki - trzecią).

Gotowi na poznawanie Tajemniczej wyspy?
Po biologicznej (pełnej roślin i zwierząt) przygodzie z kapitanem Nemo i Nautilusem czas na sztukę przeżycia, rozbitków i naukę, dzięki której można zrekonstruować świat cywilizowany w surwiwalowych warunkach.

Chwilowo zapominamy o tajemniczym kapitanie z łodzi podmorskiej. Tutaj pięciu mężczyzn i pies Top decydują się na szaleńczą ucieczkę balonem. Przymusowy pobyt w Richmond, związany z walkami podczas wojny secesyjnej jest dla nich bardzo uciążliwy. Fakt, że inżynier Cyrus Smith (oficer głównego sztabu federalistów) wraz ze służącym Nabuchodonozorem (Nabem) uznawany tam jest za jeńca wojennego sytuacji nie polepsza. Na szczęście w swoich zamiarach nie pozostaje samotny. Razem z nim właściwej sposobności szukali: jeden z godnych podziwu dziennikarzy (rozumiejących pojęcie etyki zawodowej) - Geodon Spilett oraz marynarz Penkroff wraz z piętnastoletnim chłopcem Herbertem Brownem (sierotą, którego Penkroff, przygarnął niczym syna). Czekali na dogodny moment by wyrwać się z niewoli.

Balon oczywiście nie pojawił się tam znikąd. Był on środkiem służącym do przekazywania ważnych informacji. Silna nawałnica sprawiła, że akurat 20 marca został w Richmord, a piątka śmiałków postanowiła zbiec, ryzykując życie. Woleli to niż pozostanie jeńcami wojennymi. Silna burza dała się i im we znaki. By ratować życie wyrzucali wszystkie zapasy, obniżając ciężar. Na szczęście udało im się dobić do brzegu. Niestety nawałnica na ląd wyrzuciła jedynie czterech mężczyzn.

Długie poszukiwania pozwoliły odnaleźć inżyniera Cyrusa Smitha i psa. Niemniej jednak okoliczności w jakich go znaleźli były bardzo dziwne. Do tego jeszcze ziemia, na jakiej się znajdowali była zupełnie bezludna. Rozbitkowie nie mając nic ze sobą musieli wszystkiego uczyć się od nowa. Na szczęście inżynierski umysł oraz duża wiedza pozostałych rozbitków pozwoliła im odpowiednio zagospodarować ziemię, złoża, rośliny i zwierzęta. Do ważniejszych zasad przeżycia zaliczyć można: spożywanie pożywnych posiłków każdego dnia i to, iż inteligenty człowiek zawsze sobie poradzi.

Bohaterom było zdecydowanie łatwiej przeżyć niż Robinsonowi Cruzoe. Znając mechanikę powstawania dorobku cywilizacji bez problemu odtwarzają ją w surowych warunkach. Z wielkich zainteresowaniem obserwowałam jak przystosowali wyspę do swoich potrzeb (dostosowywali schronienie, wytwarzali niezbędne narzędzia i substancje chemiczne). Wszyscy jednak cały czas martwili się tym nieoczekiwanym uratowaniem Cyrusa, jak i kilkoma innymi zdarzeniami, które sugerowały, że wyspę zamieszkuje ktoś jeszcze. W międzyczasie ich dom próbowało zająć stado człekokształtnych. Na szczęście bohaterowie pozbyli się i ich, a przy okazji udało im się oswoić jedno ze zwierząt, które okazało się wiernym towarzyszem, a i pomocą w parach domowych.

W odróżnieniu od 20 000 mil podmorskiej żeglugi nie mamy tutaj tak pięknych, plastycznych opisów roślin i zwierząt. Zamiast nich poznajemy świat nauki, techniki, chemii i fizyki. Oczywiście nikt nie twierdzi, iż jest to w 100% odwzorowanie wszelkich prawideł nauki. Niemniej jednak w chłopcach i dziewczynkach może rozbudzić zamiłowanie do poznawania tych nauk. Lektura upłynęła mi bardzo szybko. Żałowałam, że wzięłam tylko tom I i teraz czeka mnie poszukiwanie ciągu dalszego. Z niepokojem zastanawiałam się kim jest tajemniczy gość i co czeka naszych bohaterów na Tajemniczej wyspie. Brakowało mi dalszych losów kapitana Nemo. Ale kto wie, co czeka nas dalej?


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Biblioteczne

21 komentarzy:

  1. Niezłe, ale "Dwa lata wakacji" są lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już dawno temu wszystkie trzy części "Tajemniczej wyspy" i muszę przyznać, że wciągnęła mnie ta historia, chociaż w ogóle się tego nie spodziewałam. Podobała mi się bardziej niż "Robinson Cruzoe" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy części? Pewnie kwestia wydania, bo ja mam dwa tomy :)

      Usuń
  3. Czytałam! Będąc dzieckiem zazdrościłam bohaterom umiejętności robienia tylu rzeczy z niemal niczego (przynajmniej tak to wtedy widziałam; wzniecenie ognia za pomocą szkiełka wydawało mi się magiczną sztuczką), ale kiedy niedawno próbowałam wrócić do tej pozycji, zawiodłam się. Bohaterowie nie wzbudzają sympatii (no dobra, oprócz psa i małpy), brakuje mi tam jakiejś wyrazistej kobiety. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta.... W takim wieku czytać o jednej kobiecie i grupie mężczyzn? To dopiero by ciekawie wyglądało :p Ja tak zawiodłam się na Narnii w wieku tych 20 lat.

      Usuń
    2. Dlatego najlepiej byłoby od razu dać grupę złożoną z samych kobiet. ;) Myślę, że wyspa wyglądałaby jeszcze lepiej pod ich rządami. :)
      A Narnii też nie lubię, głównie przez Zuzannę (mam tu na myśli tzw. "problem Zuzanny", dość szeroko omawiany swego czasu).

      Usuń
    3. To ciekawa wizja :) Myślę jednak, że w czasach Verne mogłoby to być zbyt surrealistyczne :D

      Usuń
  4. Zawsze chciałam przeczytać tę książkę, ale jakoś nie wyszło. Za sobą mam tylko "W 80 dni...". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie dawno moje komentarze pod Verne wyglądały dokładnie jak Twój :)

      Usuń
  5. Czytałam tak dawno, że aż strach pomyśleć. Może jeszcze kiedyś wrócę do książek Verne'a. Kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lektura dzieciństwa. Jak miło przypomnieć sobie tamte beztroskie czasy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdy jako dzieciak przeczytałam "Podróż w głąb Ziemi", to zakochałam się w dinozaurach, przygodówce i autorze!

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz piękne wydanie tej książki. Moje jest nieco bardziej skromne, ale równie wartościowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biblioteczne, bo biblioteczne :) Nie lubię zbierać książki za to uwielbiam biblioteki ;)

      Usuń
  9. Ach, jakie ty piękne książki czytasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wakacje. Dużo wolnego czasu :) Dlaczego by nie? ;)

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania