Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

English Matters 48/2014 - o tym, co urzekło mnie w tym numerze

środa, 24 września 2014

tytuł: English Matters
numer: 48/2014
redaktor naczelna: Katarzyna Szpotakowska
wydawnictwo: Colorful Media
miejsce: Poznań
stron: 42
źródło: egzemplarz recenzencki
English Matters to czasopismo, o którym w naszej blogosferze słyszy się ostatnio nader często. Współpracuje z nim wiele blogerek, Stąd posty na ich temat mnożą się jak grzyby po deszczu.

Choć miałam chwile zawahania od jakiegoś czasu i ja podjęłam w te wakacje ponownie współpracę. Magazyny regularnie przychodzące do mnie pocztą motywują do pogłębiania wiedzy z angielskiego (a już niebawem wyczekujcie kolejnej spowiedzi przy okazji Notatek z angielskiego).

Ten numer zrobił na mnie szczególne wrażenie. Spodobała mi się sama okładka - kolorowa i optymistyczna. A kiedy już bliżej zapoznałam się ze spisem treści, a później artykułami wiedziałam, że to jeden z bardziej interesujących numerów. Tylko może wyjaśnię na początku, że nie chodzi mi to o nowe treści, o których przeczytałam po raz pierwsza. Nie. Po prostu trafił w tematy, na których względnie się nie znałam i pozwolił mi je poznać w wersji obcojęzycznej. I tym mnie ujął :)

Poza tym większość artykułów można było przesłuchać z plików mp3, dostępnych na stronie. Nie wspominając już o słowniczkach z trudniejszymi słówkami, dostępnymi pod tekstami. Wszystkie słówka można pobrać także ze strony Colorful Media; niedawno się zorientowałam ;)

A o czym możemy poczytać w tym numerze?

Oszczędzanie - patrząc na okładkę można dostrzec, że jest to główny artykuł w wydaniu. Tekst jest bardzo przyjemny - proponuje jak dbać o zdrowie i stan finansów prostymi metodami. Mnie przypadła do gustu reguła 10 min, w ramach której wchodzimy do sklepu i robimy zakupy w ciągu tego czasu, ograniczając w ten sposób zakupy do niezbędnego minimum. Nie wiem na ile uda mi się ją wcielić w życie, aczkolwiek brzmi interesująco :)
Szpilki - a dokładniej ich historia i ludzie, dzięki którym zawdzięczamy nasze buty na wysokich obcasach.
Wolność słowa, a raczej jej pozorność na przykładzie batalii między gazetami i celebrytami o ochronę prywatności i wizerunku.
Chwila dla podróży i bardzo przyjemna opowieść o Bath - ostatnio ten dział staje się jednym z moich ulubionych :)
Posiadaczom smartphonów polecana jest aplikacja, pomocna w nauce języka angielskiego. A dla tych, którzy interesują się technologią poświęcony został artykuł pełen inżynierskich terminów, które mnie przerażały :)
Ci, którzy znają powieści Jane Austen mogą zainteresować się wywiadem, poświęconym jej osobie. A fani Bruno Marsa znajdą i kilka słów o nim i jego utworze Grenade.
Artykuł, który mnie zadziwił to tekst o wynajmowaniu mieszkania utrzymany w formie rozmowy między właścicielem a potencjalnymi lokatorami. Świetny pomysł! I bardzo dobre źródło nauki komunikatywnej rozmowy (jak nie ma się z kim rozmawiać). jestem na TAK nowemu działowi.
I na koniec tekst o zumbie, która mi nie przypadła do gustu, ale doceniam jak wielu podniosła z kanapy i zachęciła do aktywności.

Poza autoreklamami wydawnictwa wypatrzyłam tylko dwie inne. I do tego obie utrzymane w tonie nauki języka angielskiego. To jedna z rzeczy, która bardzo dobrze pokazuje, że tutaj mamy treść, a nie powierzchnię reklamową.

Nauka angielskiego w takiej odsłonie to naprawdę przyjemność. Ilustracje są na bardzo wysokim poziomie, teksty interesujące, a szata graficzna spójna i minimalistyczna. Bywają numery, które średnio przypadają mi do gustu. Ten, na szczęście, nie należy do takich.

English Matters otrzymałam w ramach współpracy z wydawnictwem Colorful Media

9 komentarzy:

  1. Dla mnie część podróżnicza jest zawsze najciekawsza, choć i innych interesujących artykułów nie brakuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak przyjemnie się czyta o tych miejscach ;) Nawet jeśli nie zamierzam ich odwiedzić :)

      Usuń
  2. Zgadzam się, ten numer jest jak najbardziej na plus! :) Powiem Ci, że nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi na reklamy w EM :D Ale może właśnie dlatego, że jak napisałaś jest ich tak mało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mając doświadczenie z innymi gazetami od razu zwróciłam na to uwagę. A może to dlatego, że wcześniej miałam w rękach Fanbook?

      Usuń
  3. Ja raczej się nie skuszę, ale wiem komu ewentualnie mogę polecić i tak też zrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem kiedy ja polecam to słyszę, że to ktoś już od dawna prenumeruje :)

      Usuń
  4. "Nauka angielskiego w takiej odsłonie to naprawdę przyjemność" - ZGADZAM SIĘ!
    Już nie mogę się doczekać kolejnego numeru!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasopismo czeka na mojej półce na przeczytanie...

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania