Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Juliusz Verne: Dzieci kapitana Granta

sobota, 20 września 2014

lubimyczytac.pl
autor: Juliusz Verne
tytuł: Dzieci kapitana Granta
tytuł oryginału: Les Enfants du Capitaine Grant
przekład: Izabela Rogozińska
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
miejsce: Warszawa
rok: 1989
stron: 560
źródło: wypożyczona z biblioteki
Zaczynając przygodę z Verne w dość niechronologicznej kolejności dotarłam i do I tomu tzw. vernowskiej trylogii, w której przewija się postać kapitana Granta oraz (w pozostałych częściach) kapitana Nemo


Tym razem postacią przewodnią staje się pierwszy z nich, wprawdzie nie bezpośrednio. W końcu jak sam tytuł wskazuje mowa będzie o jego dzieciach. A zresztą zaraz opowiem, o co tam chodziło.

Naszych pradziadków fascynowała głównie warstwa fantastyczna prozy Verne'a, dzisiejszego zaś czytelnika - warstwa przygodowa. /s.5

Tymi słowami autor przedmowy idealnie trafił w moje odczucia, W dobie cyfryzacji, o której pierwsi czytelnicy tej trylogii nawet nie myśleli, futurystyczne wizje są daleką przeszłością, nawet czymś archaicznym. Za to posmak przygody budzi żywe zainteresowanie aż do dzisiaj. I choć może tutaj jest ono mniej uderzające niż w pozostałych częściach to nadal chce się o nim czytać. I poznawać losy, które bardzo mocno odezwały się przy okazji tomu II Tajemniczej wyspy.

Wszystko zaczęło się jak przystało na morską przygodę. Podróż lorda Glenarvana i jego małżonki po wodach morskich i butelka z listem znaleziona w brzuchu upolowanego rekina. Na nieszczęście podróżnych, choć pisana w trzech językach mocno uszkodzona. Stąd po wnikliwych obserwacjach udało się odnaleźć jedynie fragment wiadomości. Wystarczyła ona do tego, aby dowiedzieć się, iż jej autorem jest zaginiony kapitan Grant. Jednakże miejsce, w którym się rozbili i to, co ich tam dotknęło, jest wysoce wątpliwe.

>>O tym, dlaczego warto czytać Verne poczytacie też na u Andrzeja na JestKultura<<

Szkocki upór lorda i jego ukochanej doprowadza do podjęcia się próby odnalezienia rozbitka. Szczególnie, kiedy o wszystkich dowiaduje się dwoje osieroconych przez niego dzieci, gotowych wziąć udział w szaleńczej wyprawie. Na dokładkę znalazł się geograf, który przez pomyłkę rozpoczął podróż na Duncanie, a nie tym właściwym jachcie. Zaintrygowany opowiedzianą historią postanawia, choć na krótki okres pozostać z nimi. Nie wykluczając, iż może w zupełności zgodzi im się towarzyszyć.

Niech, to co dzieje się później na razie okryte zostanie tajemnicą dla głodnych przygody czytelników. Uchylając jednak jej rąbków dodam, że nie zabraknie tam mrożących krew w żyłach przygód, podróży po wszystkich kontynentach, pomyłek i wahań naszego specjalisty od map oraz dużej dawki humoru. Niby to opowieść dla dzieci, ale mając swoje (ponad) naście lat bawiłam się świetne podczas lektury. Dobra przygodówka nie jest zła, czyż nie? :)

Choć nie dorównuje ona 20 000 mil podmorskiej żeglugi (ten tytuł rzucił na mnie jakiś czar, jestem nim cały czas zachwycona) lektura była bardzo przyjemna. Początkowe życie na morzu jakoś przetrzymałam. Za to przygody na lądzie, zagadki i dziwne koleje losu naszych podróżników pozwoliły mi miło spędzić czas. No ok. Momentami też mnie zachwyciły i wciągnęły w wir czytania.

Jestem z siebie dumna, że udało mi się dokończyć trylogię i poznać te trzy tytuły z bogatego dorobku Verne. Lektury dziecięce to coś, do czego lubię wracać!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Biblioteczne

13 komentarzy:

  1. Czytała kiedyś...już nawet nie wiem ile czasu minęło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mam, kiedy zaglądam na blogi z literaturą dziecięcą. Widzę ile znajomych tytułów, ale fabuły, postacie już uciekają.

      Usuń
  2. Jakoś tak ostatnio nabrałam ochotę na powieści przygodowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja lubię do Ciebie zaglądać. Gdy widzę lektury mojego dzieciństwa robi mi się cieplej na sercu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Choć być może na razie będzie przestój z lekturami dla dzieci ;)

      Usuń
  4. Czasem lubię sobie wypożyczyć z biblioteki takie starsze książki, tę już czytałem, było to dawno, lecz pamiętam, że byłem zachwycony.

    Zapraszam do mnie!(klik)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię doskonale. Sama robię bardzo podobnie ;)

      Usuń
  5. Przykro mi, ale nie poczułam zainteresowania tą książką, więc nie będę na siłę się do niej przekonywać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś, ale na razie... sama wiesz jak jest, półka się już ugina :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy ja to czytałam. Kupę lat temu. Kiedyś z pewnością wrócę do jego książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero poznawałam je. Ale powroty też zapewne będą bardzo przyjemne :)

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania