Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Marek Krajewski: Widma w mieści Breslau

środa, 10 września 2014

lubimyczytac.pl
autor: Marek Krajewski
tytuł: Widma w mieście Breslau
wydawnictwo: W.A.B.
miejsce: Warszawa
rok: 2010
stron: 320
źródło: wypożyczona z biblioteki
Wchodząc do biblioteki czasem zdaję się na przeczucie. Wybieram książkę, która nie zaintryguje i liczę, że będzie to trafny wybór. Tutaj zwyciężyło zainteresowanie słowem Breslau. Być może część Was wie, iż Breslau to po prostu
niemiecka nazwa miasta Wrocław (gdzie studiuję).

Dla wielu kojarzy się ona z okresem okupacji. Niemniej jednak odwiedzający miasto Niemcy prędzej powiedzą, iż są w Breslau  niż we Wrocławiu. Wśród mieszkańców znajdą się i zwolennicy, i przeciwnicy używania zniemczonego nazewnictwa. Mnie nazwa ta bardzo się podoba. Ma dla mnie miękkie brzmienie. Zauroczyła mnie od pierwszego usłyszenia.

Dzisiaj Marek Krajewski pojawił się na spotkaniu z czytelnikami w Katowicach. Pomyślałam więc, że przy okazji podzielę się opinią o jednym z jego wcześniejszych tytułów.

Autor oferuje nam jednak coś więcej niż tylko powrót do wojennej rzeczywistości. Przywraca ówczesne nazewnictwo ulic, budynków. Tak naprawdę brakowało mi małej mapy z zamieszczonymi podwójnymi nazwami. Łatwiej pomogło by mi to w zorientowaniu się w miejscu akcji niż stałe zaglądanie na ostatnie strony książki do Indekus nazw topograficznych. Nie wiedziałam też, że jest to kolejna część cyklu dotyczącego Eberharda Mocka - nie przeczytałam informacji na skrzydełku - jak zwykle :). Myślę jednak, że nie wpłynęło to bardzo na odbiór czytanej powieści.

>> Agatha Christie, czyli o klasykach kryminału << 

Trafiamy tam do świata policji, zupełnie odmiennego od kreowanego współcześnie wizerunku tej instytucji. Poznajemy tam dumnych i zarozumiałych mężczyzn, korzystających chętnie z domów publicznych, nadużywających alkoholu i narkotyków, bez wahania zastraszających innych i wykorzystujących swoją władzę. Silnych, aroganckich, brutalnych - balansujących na granicy władzy i marginesu społecznego. Pijących na umór, nie szanujących innych. Do tego jeszcze zawiłe relacje służbowe, których do końca nie byłam w stanie poukładać w hierarchii. Poplątanie z pomieszaniem.

Sprawa, na jaką trafiamy nie jest wcale jaśniejsza, ani czytelniejsza. Na moment pojawiamy się w październiku 1919 roku, by cofnąć się o blisko miesiąc. Retrospekcja, która jak dla mnie nie miała specjalnego oddźwięku i nie sprawiła bym cokolwiek lepiej zrozumiała. 

Sprawa ma się tak. Znaleziono 4 martwych mężczyzn, z zakrytymi narządami płciowymi i wyglądającymi jak marynarze, przy których znaleźli karteczkę:
Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Mock, przyznaj się do błędu, przyznaj, że uwierzyłeś. Jeśli nie chcesz zobaczyć więcej wyłupanych oczu, przyznaj się do błędu. /s. 34
Z tym, że Mock nie ma pojęcia o co im chodzi i do czego ma się przyznać. A jego śledztwo jest dość... osobliwe. Poszukiwania nie mają nic z innych czytanych przeze mnie kryminałów. Są ostre, niepoukładanie niczym walka z wiatrakami. Zagubiona próbowałam zrozumieć następne kroki śledczego. Nie było mi jednak to dane.
W tle, pojawia się drugi wątek. Z jednej strony powiązany z nocnymi koszmarami Mocka, a w drugiej z grupą ludzi, wykorzystującym medium do wywierania wpływu na innych.

>> Rafael Estrada i hiszpański debiut kryminalny <<

Długo się wahałam czy kontynuować rozpoczętą lekturę. Czułam się w niej zagubiona. Jak gdybym widziała tylko cienie całej historii. Jako niemy świadek obserwowałam poczynania Mocka, ale i nie potrafiłam uporządkować ich ładu.
Z czasem chciałam poznać zakończenie. Wątek duchowy mnie intrygował. Trzymał w szachu.

Jest tam wiele (zbyt wiele?) niejasnych wątków, niezrozumiałych zachowań, aury tajemnicy, wojenną . brutalną rzeczywistość (choć samej wojny w tekście nie uświadczycie). 

Myślę, że Widma w mieście Breslau to nie moja bajka. Jak doczytałam, wielu uważa ją za genialną książkę. ich prawo. Mnie nie urzekła. Ot, tak. Po prostu.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

14 komentarzy:

  1. Myślę, że Krajewski ma taki twardy styl, bardzo męski, który trafi bardziej do facetów niż do kobiety, aczkolwiek lubię jego twórczość, chociaż po jednej książce również czułam niesmak, czy zagubienie. Z kolejnymi książkami wiedziałam już, że to taki styl i wczułam się w niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wcale niewykluczone. Na razie nie planuję innych jego książek, ale być może kiedyś się przełamię. Kto wie, jak odbiorę inny tytuł :)

      Usuń
  2. Nie znam twórczości, więc trudno mi się wypowiadać, ale mam nadzieję, że przeczytam gdy nadarzy się okazja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno przeczytam przynajmniej jedną książkę Krajewskiego, aby zapoznać się z tym pisarzem, ale nie wiem, czy będę miała ochotę na więcej. Nie lubię aż tak surowej literatury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trafiłam na nią zupełnie przypadkiem. "Breslau" w tytule zrobiło swoje.

      Usuń
    2. O tak, tytuły książek potrafią być kuszące.

      Usuń
  4. Zupełnie nie odpowiada mi styl Krajewskiego, nie rozumiem zachwytów nad jego prozą, wiec mnie Twoja recenzja nie dziwi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać nie jestem sama w moich odczuciach. :p

      Usuń
  5. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, więc ta proza jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawie wszystkie książki Krajewskiego jeszcze przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    2. To którą czytałaś? :) Na cykl zajrzę, ale post usuwam za spam :)

      Usuń
  7. O Wrocławiu zawsze chętnie czytam. Nie zależnie od gatunku literackiego. Tu mieszkam, tu się urodziłam i dorastałam. To moje ukochane miasto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam :) Ja we Wrocławiu spędzam większość roku kalendarzowego ;)

      Usuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania