Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Szczepan Twardoch: Morfina. Warszawa 1939: kobiety, narkotyki i zdrada

sobota, 6 września 2014

autor: Szczepan Twardoch
tytuł: Morfina
wydawnictwo: Literackie
miejsce: Kraków
rok: 2012
stron: 584
źródło: egzemplarz recenzencki
Nieco bałam się rozpoczęcia czytania tej powieści. Długo leżała na półce a ja zastanawiałam się czy to dobry czas na jej lekturę? Zerknęłam na opis wydawnictwa i ustawiłam ją na równi ze Ślady krwi Jana Polkowskiego czy Zapach miasta po burzy Olgierda Świerzewskiego. Zagmatwane, zawiłe, z jednej strony może przesadzone w formie. Podobały mi się choć ich nie rozumiałam :) A jak było tym razem?

Tak skrajnych opinii na temat jednej książki nie miałam już dawno.  Rozumiem, że są fani i przeciwnicy danych tytułów, ale żeby tak jednocześnie utożsamiać się z obiema grupami?

Widzicie z jednej strony byłam zachwycona. Gra językiem. Żonglowanie narracją, bohaterami, sytuacją, wybieganie w przyszłość w sposób może trochę przypominający mi Złodziejkę książek. Zresztą, spójrzcie sami:
A więc budzi się. Budzę się. Obudziłem się (...) Wstaje. Wstałem. Zawrót głowy. Siada na łóżku. /s.9
Do tego bohater - trudny, wyrazisty, skupiający moją uwagę. Konstanty zagubiony między tym kim jest, kim być powinien, za kogo jest uważany. Z jednej strony Niemiec, z drugiej Polak. Niby walczył w obronie orła, ale przecież czy na pewno..? Jest chwiejny niczym wierzba na wietrze, rozdarty niczym sosna z powieści Żeromskiego. Zagubiony w miłości do ojczyzny szuka spokoju w przypadkowym seksie, narkotykach, alkoholu. Niewiele ma wspólnego z ludźmi, gotowymi oddać życie za ojczyznę, walczących do utraty tchu. On szuka siebie i pije by zapomnieć. Ma rodzinę, przyjaciół. Jednak czuję się sam jak palec.

W końcu jest 1939 rok. Polski już nie ma. Jego żoną jest idealna, eugeniczna Hela. Na boku piękna Salomea. W końcu zgadza się na udawanie Niemca w celu pomocy Polakom. Okazało się, że zaczyna przekraczać to jego siły. Przecież on sam nie wiedział kim jest, a dla najbliższych stał się zdrajcą. To jak w końcu silny mężczyzna czy glina, z której przy odrobinie chęci można wszystkiego dokonać?

Sama idea i zarys formy zrobił na mnie duże wrażenie. Niemniej jednak przeszkadzało mi zagubienie, Nie byłam w stanie nadążyć za fabułą, zrozumieć kontekstu, tajemniczego narratora, a właściwie narratorki. Być może pamiętacie, jak pisałam, że jestem mało wymagającym czytelnikiem? Morfina jest dla wymagających. Doceniających żonglowanie słowem, formą. Znających się na niuansach gatunków. Mnie przerosła. Żałuję, bo momentami bywałam zachwycona by za chwilę mieć dość. 

Dla wielu to książka ponadczasowa, w której doszukują się pięknych wzorców i bohaterów którzy przejdą do historii. Dla mnie to jedna z powieści, której nie mogę przetrawić, choć podobało mi się jej brzmienie, oryginalne prowadzenie narracji, lekkość zmiany tematu. Żałuję, że niewiele udało mi się z niej wynieść.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:
Polacy nie gęsi II

Morfinę otrzymałam w ramach współpracy z Wydawnictwem Literackim.

PS. Zdecydowanie nie radzę sobie z pisaniem opinii negatywnych ;p

17 komentarzy:

  1. Mam tę książkę w planach od dawna, ale jakoś nie potrafię się za nią zabrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama długo miałam ten sam problem. Doskonale Cię rozumiem.

      Usuń
  2. Od dawna mam w planach, ale jakoś nie nadarzyła się okazja i pewnie długo się jeszcze nie nadarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto wie? Ja też dłuuugo zwlekałam nim po nią sięgnęłam. A i sama lektura zajęła mi dość sporo czasu :)

      Usuń
  3. Ja również czytałam przeróżne recenzje tej książki. I sama nie wiem, czy zrozumiem jej wymowę. Jeśli będę miała okazję to oczywiście przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na podstawie postów na blogach chyba nie jest to tak łatwo ocenić? ;) Ja miałam pewne obawy od początku. I sprawdziły się ;) To nie jest typ powieści dla mnie ;)

      Usuń
  4. Kocham tę książkę, Twardoch jest genialny.
    Pisałam kiedyś o niej:
    http://basiapelc.blogspot.com/2013/07/morfina-szczepan-twardoch.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać nie mój kaliber literacki. A Twoją opinię zaraz sobie przeczytam;)

      Usuń
  5. Zaintrygowałaś mnie, chętnie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ją na półce i jakoś nie mogę się zebrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię aż za dobrze. Sama długo zwlekałam.

      Usuń
  7. A ja byłam tą książką zachwycona i zaliczyłam ją do grona najlepszych przeczytanych w zeszłym roku :) Bardzo mi się podobały te niedopowiedzenia, a narrator? Matka, przeznaczenie, śmierć, los?... Nie wiem i nie przeszkadzało mi to, nie zawsze trzeba wszystko mieć za pewnik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz :p Są książki, w których taka forma by mi nie przeszkadzała. Tutaj nie mogłam się totalnie odnaleźć ;)

      Usuń
  8. Sama jestem bardzo ciekawa tej lektury. Szczególnie tego, jak ja bym do niej podeszła. Niestety na razie nie mam do tego głowy, a znajdę ją dopiero na wakacjach (po maturze).

    Każdy z nas ma problem z wyrażaniem negatywnych opinii. Ciężko czasami znaleźć słowa, dlaczego właściwie dana pozycja nam się nie podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Brakuje w takich tytułach cech, które uwielbiam. Ale pisanie notek okiem tego, czego książka nie ma? Nie wyobrażam sobie tego :p

      Usuń
  9. To tak trochę chyba miałaś jak ja z "Abschaffelem" Genazino. Niestety poległam, bo książka była dla mnie za ciężko, a co do "Morfiny" to moja ciocia kupiła ją jakoś w maju i obiecała, że jak przeczyta, to mi pożyczy. Muszę się do niej odezwać i zapytać o wrażenia z lektury.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja na pewno przeczytam tę książkę ze względu na tematykę, jaką ona porusza.

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania