Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Alexander McCall Smith: MMa Ramotswe i łzy żyrafy - zaskakująca opowieść z Afryką w tle

wtorek, 28 października 2014

lubimyczytac.pl
autor: Alexander McCall Smith
tytuł: MMa Ramotswe i łzy żyrafy
tytuł oryginału: Tears of the Giraffe
przekład: Tomasz Bieroń
wydawnictwo: Zysk i S-ka
miejsce: Poznań
rok: 2004
stron: 178
źródło: nagroda w konkursie
Dość nietypowa (niezachęcająca?) okładka, miejsce akcji położone w Afryce z ich mentalnością i dość specyficzna forma kryminału. Czy to połączenie i moje czytelnicze nawyki mogły się porozumieć?

Zapewne wierzyła w to monweg, która przesłała mi książkę-niespodziankę w ramach nagrody w konkursie.
A ja nie całkiem wiedziałam jak do niej podejść. Wystarczyło zacząć czytać. W końcu, jak inaczej podejść powieść?

Jak zdążyłam dowiedzieć się, z pierwszej strony, niniejsza pozycja to już druga odsłona detektywistycznych przygód tytułowej bohaterki. Mma Ramotswe to jak na razie pierwsza (i jedyna) kobieta, trudniąca się rozwiązywaniem zagadek w tamtych stronach (mówimy o Afryce). To dość postawna i staroświecka osoba. Tyle, że nie według naszych kryteriów. Tak odmienna kultura sprawia, że jej spojrzenie na rzeczywistość i zachowanie młodzieży jest bardzo abstrakcyjne. Podobnie jak podejście do innych kwestii, Różnice kulturowe dają tutaj się we znaki. Sposób prowadzenia rozmowy; stosunek do innych ludzi. Na swój sposób niezwykle stosowny, ale jak dla mnie... dziwny? :)

Sama historia jest interesująca właśnie ze względu na tak odmienną rzeczywistość. Z jednej strony pojawia się wątek miłosny, a nawet plany ślubu. Z tym, że bardzo racjonalne i wyważone, tak bardzo inne od tych znanych mi z własnego doświadczenia. Przy okazji poznajemy służącą, która bez wahania trzyma pod pantoflem swojego pracodawcę i o różnicach międzypokoleniowych. Miłość, dom, uczucia, dzieci - wiele dzieje się na tak niewielu stronach (gdzie dość oszczędnie potraktowano kwestię marginesów poziomych i pionowych)

>>Zoo City - moja pierwsza przygoda z lit. południowoafrykańską<<

Jak na kryminał przystało mamy tutaj zagadkę niewyjaśnionej śmierci pewnego Amerykanina. Niemniej jednak nie poświęcone zostaje jej zbyt wiele czasu. W końcu w chaotyczne opowieści wszystko może trwać długo, bądź zostać rozwiązane w bardzo krótkim czasie.

A co znajdziemy pod warstwą stricte słowa pisanego? Rozważania o tym, co etyczne i moralne. Znajdziemy kwestie: oddanych dzieci do domów dziecka, samotności, kłamstwa i jego granic, oszustwa, niezamkniętej przeszłości. To sceny, w których jesteśmy świadkami dyskusji, w których mamy prawo przyjąć argumentację którejś ze stron, bądź pozostać przy własnej. Za to książeczka ma u mnie olbrzymiego plusa. I wiem, że tym właśnie może się obronić nawet nieprzemyślana (słaba?) okładka i niecodzienne miejsce zdarzeń. 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania