Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

[foto]Relacja - 18. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie 2014

czwartek, 30 października 2014

Zapewne zdążyliście się już naczytać o tych Targach Książki. Ale skoro już zajrzeliście to warto dotrwać do końca (obiecuję - postaram się nie przedłużać, za bardzo... ) i pooglądać zdjęcia - a może kiedyś zobaczycie mnie na ulicy i będziecie chcieli porozmawiać o książkach, albo ponarzekać, że za różowo u mnie? :)

Tegoroczne krakowskie Targi to mój debiut w takich imprezach, stąd emocji było bardzo wiele. Moja podróż zaczęła się w sobotę ok. 4 rano, kiedy to dotarłam na Polskiego Busa, gdzie z małymi komplikacjami (a jakże by inaczej? :p) dotarłam z Wrocławia do Krakowa. Później odnalazłam (nie licząc tego, że zaczęłam go szukać w przeciwnym kierunku niż trzeba) słynnego Expo Busa - tak to ten autobus ze zdjęcia, który mógłby być czytelniej oznaczony, że to ten na Targi :D Na szczęście znalazłam go!

Wielki napis - "Targi Książki" by nie zaszkodził :D

 Kiedy rozejrzałam się wokół i zobaczył tłum ludzi, olbrzymie kolejki i tyyyyle ludzi to:
1. Przestałam wierzyć, że czytelnictwo w Polsce zamiera.
2. Gorąco podziękowałam w duchu organizatorom za osobne wejście dla blogerów (bez kolejek!)
A w środku taaaaki tłum!
Szybciutko dotarłam do kasy i  odebrałam (darmowy) bilet. Była godzina 11, Do spotkania blogerów pozostały jeszcze dwie, więc zaczęłam chodzić między stoiskami. To moja pierwsza taka impreza, więc specjalnego przygotowania brak. Tu podeszłam, tam załapałam się na darmową kawę, pooglądałam książki, czasem dostałam zakładki. Mały zakładkomaniak ze mnie. Spodobało mi się stoisko LC - uwielbiam ten portal <3, więc i zdjęcie musi być.
No i się wydało jak wyglądam :D
Przeglądając kolejne oferty wydawnicze czas upłynął bardzo szybko. Przed 13, nieco zestresowana pojawiłam się przed salą Wiedeń A, widząc tłum (o zgrozo!) nieznanych mi blogerów. Szukałam znajomych twarzy, ale zdecydowanie nie bardzo mi to wychodziło. Okazało się jednak, że dodawanie zdjęć w sekcji "O mnie" i na koncie na fb ma wiele zalet i po chwili usłyszałam magiczne pytanie:
- Ty jesteś Ania?
- Takk.... A Ty?
- Magda z Pożeracz Słów
I tak oto poznałyśmy się z Magdą, a po chwili dołączyła do nas koleżanka, przedstawiając się jako Gosia z "Licencja na czytanie" - zapisałam sobie adres bloga i wyrzuciłam kartkę do śmieci.. Na szczęście Gosia odnalazła mnie i w świecie wirtualnym. Dzięki temu czas oczekiwania na spotkanie upłynął na miłych pogaduszkach :)

Ups. Nieco się rozmyło... Ponownie ja i Madzia z Pożeracz Słów
Miła atmosfera rozpłynęła się niestety podczas spotkania, które można uznać za... nieporozumienie. Laureatów nagród brak, pomysłu na prowadzenie też. I choć przedstawianie się blogerów uznano za podstawówkowe (najlepszym pomysłem to nie było) to mnie pomogło ono poznać: Ejotka i dziewczyny z ŚBK, które siedziały w tym samym rzędzie... :) Poza tym widziałam Esę, ale wstydziłam się żeby do niej podejść (taka jestem nieśmiała... :p). Dzięki zbiegowi okoliczności, poznałam pani Dorotkę z Wyd. M - fantastyczna osoba!

Kiedy Gosiarella, Monika z Magnolii i Agata przejęły prowadzenie zrobiło się gorąco. Pomysł miały fajny, ale odbiór u widzów był nieoczekiwany. W końcu oburzenie, że nie piszemy tylko o książkach to trochę jak z tą historią biblijną. Kto nie napisał ani jednego nie-książkowego (recenzyjnego) wpisu niech pierwszy rzuci kamień, prawda? Kij wsadzony w mrowisko pobudził do dyskusji, którą niestety szybko zakończono, ze względu na brak czasu. Nie wspominając już o słynnej pyskówce pań z małego i dużego wydawnictwa. Serio? Lepszego miejsca do takich dyskusji nie ma?

Po niecałej godzinie musieliśmy opuścić salę (fani pana Cejrowskiego) tylko niecierpliwie na to czekali. A ja poznałam bliżej samowładcze prowadzące zjazdu. O ile blog Moniki (która uciekła zanim zrobiłyśmy pamiątkowe zdjęcie) odwiedzam dość regularnie, to pozostałe ledwie kojarzyłam (wiedziałam, że Gosia ma też różowy blog - w sumie rzadko używany kolor w literacko-książkowej sferze). Przecież wszystko można nadrobić. Z dziewczynami
Od lewej: ja, Anita, Agata, Gosiarella. Monika już gdzieś zniknęła ;)
zrobiłyśmy rundkę po stoiskach, pogadałyśmy o książkowych (i nie tylko) tematach i nagle się zorientowałam, że czas na odwrót. Zdobyłam jeszcze zdjęcie z pewnym autorem (ale o tym już niebawem, przy okazji notki o jego książce) i musiałam się ewakuować.

Ze względu na inne plany nie dotarłam na po targowe spotkanie blogerów, ale w końcu tylko ja mogłam się o nim dowiedzieć na kilka dni przed Targami... I wieczorem pokonałam drogę do Wrocławia. 

Intensywny dzień, który bez wahania bym powtórzyła! Ale wiecie, w listopadzie Targi w Katowicach z moją grupą - Śląskich Blogerów Książkowych, w grudniu we Wrocławiu. Szans na kolejne spotkania jeszcze wiele! Ja chętnie bym poznała blogowych autorów, których podczytuję i czytelników, którzy zaglądają do mnie.

Minęło kilka dni, a ja nadal czuję niedosyt. Książek nie kupiłam, a nie robię tego zazwyczaj. Co się ich naoglądałam to już inna sprawa. Bardzo cieszę, że mogłam poznać tak wiele osób! I mam nadzieję, że będzie tendencja wzrostowa w nawiązywaniu nowych znajomości! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania