Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Erica Spindler "Wyścig ze śmiercią" - groza i bestialstwo z fanatyzmem religijnym w tle

sobota, 6 grudnia 2014

autor: Spindler Erica
tytuł: Wyścig ze śmiercią
tytuł oryginału: Dead Run
przekład: Krzysztof Puławski
wydawnictwo: Mira | Harlequin
miejsce: Warszawa
rok: 2014 (III wydanie)
stron: 480
źródło: egzemplarz recenzencki
Już wiedzą. Grozi Ci niebezpieczeństwo. Uciekaj stąd jak najszybciej. [s.106]
Taką notatką Liz została przyjęta w Key West na Florydzie, gdzie postanowiła rozpocząć własne prywatne śledztwo w sprawie zaginięcia siostry Rachel... Czytelnik już w pierwszym rozdziale poznaje okoliczności zaginięcia pani pastor. Jednakże samochód, który nagle się zdematerializował może budzić pewne wątpliwości...


Sama Liza tez nie jest postacią, z którą łatwo się oswoić. Rozpad (wydawałoby się idealnego) małżeństwa, utrata kontaktu z siostrą, załamanie nerwowe, a teraz jeszcze zaginięcie, które jako jedno z wielu zaczyna ujawniać prawdziwe oblicze przytulnego miasteczka na Florydzie... Taka osoba nie wydaje się raczej być najlepszym detektywem. Do tego jeszcze próba zatajenia swojej tożsamości może ją drogo kosztować.

Osamotniona w swoich poszukiwaniach zaczyna rozglądać się za bratnia duszą. Niestety przypadkowe znalezienie się w miejscu zabójstwa (a przypadków w tej książce nie brakuje) stawia się w roli nie poszkodowanej a podejrzanej. Dodam, że zabójstw tam także nie brakuje... Do tego jeszcze każda nowa znajomość nie jest krystaliczna. Kto jest przyjacielem, kto wrogiem, i co stało się z Rachel? Kim są ludzie zdolni do takiego okrucieństwa jak rozcięcie łona i wyjęcie kilkumiesięcznego płodu? Dlaczego wydaje się, że historia zaczyna zataczać koło i jaki kult wyznawać mogą Ci fanatycy?

Zadziwiające, że pomimo tak wielu postaci, które odgrywały istotną rolę, jako czytelnik jasno orientowałam się w sytuacji. Wiedziałam kto jest kim, mniej więcej jakie łączą ich relacje i pamiętałam istotniejsze wydarzenia, które okazywały się z czasem tak ważne. Poznajemy ludzi, których przeszłość jest tak bardzo bolesna, a tragedia jakich doświadczyli, wpływa na całe ich dotychczasowe życie. Do tego jeszcze kwestia religijna, sekty i młodzież, którą tak łatwo daje się zmanipulować obietnicami hedonistycznych przyjemności.

Przedstawiona rzeczywistości budzi strach i jednocześnie pokazuje oblicza fanatyzmu religijnego (w klasycznym pojęciu) i tego okultystycznego. Przeraża tym, że niewiele dzieli ją od rzeczywistości. 

Z dużym napięciem obserwowałam rozwój akcji, ale... miałam bardzo mieszane uczucia. Dość szybko udało mi się określić, kogo podejrzewam o udział w morderstwach i rytuałach okaleczających, ale ostateczne pełne rozwiązanie zaskoczyło. Kolejne strony i okrutną prawdę poznawałam raczej z umiarkowanym zainteresowaniem. Podobało się, ale nie sprawiało, że powiem "wow", bo inne słowa nie chcą mi przyjść do głowy. Tak na marginesie, to niesamowite kiedy po przeczytaniu pewnych książek nie potrafię napisać o nich nic sensownego, choć chciałabym przelac cały swój zachwyt. Tutaj tego zabrakło.

Miałam okazję przeczytać już Stan zagrożenia - klik oraz Ślepą zemstę-klik. Obie zrobiły na mnie niesamowite wrażenie.

Owszem, mając już na koncie tysiące przeczytanych książek zaczynam zauważać pewne podobieństwa i wymagać więcej by uznać książkę za genialną. Mogło tutaj to też zaważyć. I choć spośród pozostałych tę oceniam niżej to w kontekście wszystkich kryminałów jakie czytałam Ericę Sindler nadal uważam za jedną z najlepszych autorem thrillerów. To książka, z którą warto spędzić wolne wieczory i która wzbudzi w czytelniku emocje.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:
Czytam literaturę amerykańską

Ślepą zemstę otrzymałam w ramach współpracy z wydawnictwem Mira | Harlequin

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania