Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

Gabriel Garcia Marquez: Sto lat samotności

wtorek, 4 sierpnia 2015

Czy kiedykolwiek chciałeś poznać historię świata? Zobaczyć jak wszystko się zaczęło, a może i po chwili namysłu chciałbyś dowiedzieć się jak się zakończy? Szukasz prawdy w książkach naukowych analizując historię wybuchu a później zaglądasz do nowych odkryć w zakresie kalendarza Majów, żeby przypadkiem się dowiedzieć, że być może coś rozszyfrowano nie tak i jednak oni naprawdę przewidzieli koniec świata?

Ja proponuję zamiast tego niezwykłą opowieść Marqueza pod nieco tajemniczym tytułem: "Sto lat samotności", dzięki której dowiesz się więcej niż sam byś chciał.
lubimyczytac.pl
autor: Gabriel Garcia Marquez
tytuł: Sto lat samotności
wydawnictwo: Muza
miejsce: Warszawa
rok: 2010
stron: 456
źródło: e-book

A wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu, podczas jednego z integracyjnych wyjazdów. W trakcie mniej i bardziej luźnych rozmów czy zabaw integracyjnych zeszło na tematy książkowe. W końcu o tym, że ania notuje wie całkiem sporo znajomych, trudno nie mówić o blogu, z którym jest się tak bardzo związanym.

Usłyszałam wtedy, że "Sto lat samotności" to książka, którą powinno się przeczytać, i że niby ja jej nie znam? No ok. Nie bardzo wierzę w listy książek, które muszę przeczytać i tworzę je dopasowując do własnych książek, ale... jak dotąd nie żałowałam pozycji "z polecenia", więc postanowiłam spróbować i zaufać Michałowi, który tak ją zachwalał. A tak na marginesie, poważnie nigdy wcześniej nie słyszałam o tym tytule, a przynajmniej nie przypominam sobie go. Nie mam pojęcia jak to się stało. W końcu podobno klasa humanistyczna powinna o takich! autorach co najmniej napomknąć. Najwidoczniej moi pedagodzy mieli na ten temat inne zdanie.

Nie spodziewałam się, że będzie tak trudno, wolno i topornie. Pomiędzy rozdziałami potrzebowałam czasu na przerwy, a wracając do niej za każdym razem czułam jak gdybym dopiero co skończyłam poprzedni. Kilkutygodniowa przerwa nie stanowiła problemu, a kolejne rozdziały... czy naprawdę to da się opisać, nie ujawniając tego, co każdy z nas powinien w niej poznać sam?

Pewnie znacie takie tytuły, które z jednej strony macie ochotę wyrzucić, a z drugiej nie możecie się oderwać? Niebezpieczna mieszkanka zainteresowania i nienawiści. Książki, o której nie potraficie zapomnieć, której fragmenty krążą gdzieś z tyłu głowy i przypominają się w bliżej nieoczekiwanych momentach. No właśnie. Ta do nich należy. Bezwzględnie. Bezwarunkowo. Koniecznie!

Historia rodu Buendiów rozpoczyna się kiedy ich dwoje wbrew opinii, zwyczajom i kulturze postanawia być razem. Pokrewieństwo nie mogło stanowić przeszkody dla miłości, dlatego niczym Jan i Cecylia z naszych rodzimych baśni postanowili pójść i poszukać miejsca, gdzie mogliby się osiedlić. Zabrawszy ze sobą najbliższych założyli nową osadę, która zapoczątkowała niespokojny wiek samotności. Kochali się nie tylko jak kuzyni, pragnęli szczęścia jak wszyscy. Zapoczątkowali ród, którego losy poznajemy na tak niewielu stronach, poprzez postaci reprezentujące kolejne, liczne pokolenia i wydarzenia, których ilość i charakter mogą dotknąć nie tylko rodzinę, co cały kraj, społeczeństwo... Ale o tym później...

Wolność, swoboda, radość, szczęście, miłość. Czy tego poszukiwali oddalając się od znanych sobie cywilizacji? Zapewne. Jednakże ich ród nie miał tyle szczęścia. Pełni miłości do siebie i oddania w stosunku do dzieci dotknięci zostali tytułowym piętnem samotności. Brakiem możliwości współżycia w społeczeństwie, mających z jednej stronie aż nadto problemów rodzinnych, a do tego jeszcze rozwojem osady, w której mieszkali. Nowe odkrycia, technologie, próby kolonizacji osady. Nie brzmi znajomo?...

Z jednej strony oddający się uciechom życia rodzinnego, z drugiej na drodze swojego życia napotykający za wiele trudności, niejasnych sytuacji, momentów, które na zawsze zmieniają nie tylko człowieka, ale i wszystkich wokół.

Cykliczność wydarzeń, wrażenie kołowego, nie liniowego przeżywania rzeczywistości i to stale powracające odczucie, ale przecież to już było!

Tak, bo Marquez przedstawia świat Buendiów, który niczym echo pokazuje świat mój, Twój i mieszkańca innego kraju a nawet kontynentu. Brutalną rzeczywistość ubraną w pewną magię. Mistrzowskie zawarcie tego, co znamy w jednej książce. Kazirodztwo, małżeństwo wbrew sobie, wojna, pokój, zapomnienie o tym, co się dzieje, zatajenie prawdy historycznej, polityka, rządy. Wydarzenia biblijne, mieszają się ze z znanymi z legend czy mitów, a rodzinne problemy mieszają się z problemami polityczno-społecznymi. Osadzenie materiałów źródłowych na innym kontynencie nie stoi na przeszkodzenie aby poczuć tam i naszą historię, jak choćby kłamstwa katyńskie.

Cykliczność, powtarzalność, ale tylko do pewnego momentu. Miłość pomiędzy krewnymi aż do czasu, w którym pozorna groźba może się spełnić. Historia świata zebrana w jednej książce.

Dawno nie miałam w rękach książki, która potrafiłaby aż tak namieszać. Zaburzyć rzeczywistość, a jednak poukładać ją w całość. I pomimo stosunkowo niewielkiej objętości zawrzeć tak wiele szczegółów, epizodów, scen, które zmuszały do zastanowienia, przeanalizowania siebie i tego co wiem, słyszałam, pamiętam.

Z perspektywy czytelnika po przeczytaniu polecam wydrukować ich drzewo genealogiczne. Ja na początku tworzyłam je sama na małej karteczce, ale wśród wszystkich Jose Arcadio i Aureliano można się skutecznie pogubić - to tak na marginesie.

Książkę przeczytałam w ramach tegorocznego wyzwania:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania