Obecnie piszę na: KobiecaStronaPrawa.pl
Z dniem 15 kwietnia 2016 r. ten blog stał się miejscem archiwalnym.

"Pies Baskerville'ów" Arthur Conan Doyle + mit zdolności dedukcyjnych Sherlocka Holmesa

poniedziałek, 7 września 2015


Nieśmiertelny, staroświecki dżentelmen w roli detektywa "zdalnie" prowadzącego śledztwo. Nieodłączny towarzysz, doktor Watson, któremu przychodzi samodzielnie rozwikłać zagadkowe morderstwo. Stara legenda o bestii czyhającej na życie kolejnych potomków rodu Baskerville - czyli składniki zapowiadające opowieść godną uwagi.


Klasyka się nie starzeje. Sięga się po nią bez względu na upływ czasu, epok, poglądów na świat. Pierwszy raz czytałam ją jako dziecko, ostatnia wizyta w bibliotece nie pomogła mi w jej poszukiwaniu, ale niezawodny okazał się portal WolneLektury.pl, gdzie za darmo mogłam pobrać interesujący mnie tytuł.

Wystarczyło zabrać czytnik, gorącą herbatę i zweryfikować czy fascynacja tym tytułem przetrzyma próbę czasu.

>> Książka, nad którą zachwyt nie wytrzymał próby czasu - "Imię róży" Umberto Eco (klik)

Scena pierwsza. Pozostawiona laska i test dla Watsona czy rozwiąże jej zagadkę. Cóż, Sherlock i jej bystrość i dedukcja, a właściwie abdukcja, gdyby pilnować się nomenklatury z logiki, jest tylko jedna i już na początku musiał pokazać, że nikt nie może być mu równy.
Tak, dokładnie. Sherlock Holmes dokonywał abdukcji,  a więc z widocznych wniosków/skutków/konsekwencji wyciągał ich przyczyny. Wiedział, że coś się wydarzyło, a jego zadaniem było dociec co działo się wcześniej. Z kolei dedukcja polega na tym, aby z przyczyn wyciągnąć skutki. Wszystkie więc seriale i książki, które rozpoczynają się od morderstw i pozostałych ciał wymagają abdukcji. A na przykładach rodem z kryminału: 1) jest ciało i mężczyzn trzyma wbity sobie w pierś nóż, więc pewnie popełnił samobójstwo - abdukcja; 2) zniknął nóż, a na stole jest list pożegnalny, więc pewnie za drzwiami jest trup - dedukcja.
Gdybyście się zastanawiali czy coś Wam to przypomina (narcyzm bohatera) to polecam raz jeszcze obejrzeć dra House'a. A jakbyście mieli wątpliwości to jeszcze jeden, dwa, ewentualnie dziesięć odcinków i wszystko będzie jasne.

Scena druga. Odwiedziny gościa. Opowieść o legendzie, która stała się prawdą i zamieszkała między ludźmi. Morderstwo i strach o kolejnego dziedzica.

A później? Wysłanie Watsona na zwiady i próba rozwiązania zagadkowego morderstwa.  Choć wiele tam abdukcji pojawi się i dedukcja, ale w zdecydowanie mniejszej ilości.

Widzimy tam staroangielskie dobre wychowanie, dżentelmeństwo, zdrady i miłości w najbardziej kulturalnej postaci. Do tego ówczesne kanony zachowania i podstępy, z których uczyć mogliby się dyplomaci. A do tego gratka dla młodych i doświadczonych już detektywów, czyli zagadka, w której nic nie jest tak łatwe jak mogłoby się wydawać.

Cóż, przyznaję, że Sherlock jest dla mnie nieśmiertelną postacią i zachwyca (i irytuje!) bez względu na wiek. Myślę, że minęło spokojnie 10 lat od ostatniej lektury, więc tym bardziej jestem pełna podziwu. To jak, kto dołączy do fanklubu twórczości autora?

A na marginesie, to o abdukcji i dedukcji to prawda. Utarło się nam mylnie twierdzić, iż jego rozwiązywanie zagadek to dedukcja, a właściwie jest to abdukcja.
Arthur Conan Doyle, Pies Baskerville'ów. Dziwne przygody Sherlocka Holmesa, loc. 2812, źródło: e-book z WolneLektury.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć,
cieszę się, że chcesz zostawić po sobie ślad na moim blogu. Pamiętaj jednak, że komentarze na mojej stronie obsługuje Disqus. Dzięki niemu, jeżeli odpowiem na Twój komentarz zostaniesz powiadomiony e-mailowo :)
Pozdrawiam
Ania